Witam was szanowni czytelnicy w dzisiejszym wpisie chciałem poruszyć kilka kwestii które w karpiowym świecie poruszają mnie osobiście od dłuższego czasu.
Nasza dziedzina wędkarstwa stała się dzięki zapotrzebowaniu na wszelakiej klasy sprzęt łakomym kąskiem dla producentów i wszelakiej maści ekspertów od kreowania rynku. Popularyzacja karpiowej gałęzi wędkarstwa jak i wzrost ilości wędkujących obwołujących się karpiarzami. Stworzyło zapotrzebowanie na sprzęt akcesoria i media. Internet, prasa i telewizja dały specom od marketingu, psychologi oraz handlu drogę dostępu do głów nas karpiarzy.
A większość z nas urzeczona okazami ujawnianymi na łamach mediów rozpoczyna wyścig w celu złowienia swojego personal best. Zbroi się więc w kije przeznaczone do ekstremalnych warunków, ekstremalnie długich rzutów, ekstremalnych przeciążeń. Kije uzbraja w kołowrotki mieszczące zawrotne ilości plecionek czy żyłek.
Materialy przyponowe wiodących firm oraz ekstremalne a właściwie w większości przypadków ekstremalnie szkodliwe haki.
Zakupuje za zawrotne ceny namioty łózka fotele odzież wszelkiej maści akcesoria biwakowe modele do wywózki drony i szeroko pojętą elektronikę. Co niektórzy zaprzedają swoje serca prasie wędkarskiej zdobywają jakieś zalążki wiedzy którą później starają się wszystkim mniej lub bardziej zainteresowanym przekazywać. Tysiące z nas zakupują „cudowne” przynęty w tysiącu cudownych smakach i tysiącu kolorów. Większość brnie w ten cudowny komercyjno marketingowy świat i daje się pożreć temu demonowi. Wykształca się powoli warstwa nie wędkarzy a luksusowo wyekwipowanych gadżeciarzy którzy zaczynają spoglądać z góry na innych wędkarzy. Czasami wręcz narzucają swój sposób myślenia i bycia innym twierdząc że takim sprzętem nie połowisz. Na szczęście co po niektórzy budzą się z tego wspaniałego karpiowego matrix’a i nie dają się bez opamiętania oskubywać producentom i sprzedawcom karpiowego towaru. Budzą się i stwierdzają że patelnia za 30 zł spełnia taką samą rolę co super karpiowa patelnia za 300zł w komplecie z pokrowcem i karpiowym breloczkiem. Śpiwór projektowany dla wojska na naprawdę ekstremalne warunki kupiony w demobilu wytrzymuje równie dobrze trudy karpiowego biwakowania co markowy karpiowy śpiwór za tysiąc złotych. Goretex’owe ubranie za przysłowiowe 100 zł również z demobilu jest tak samo dobre jak te w sklepie z logo lisa czy też innego znaku. Łóżko czy fotel wyprodukowany przez polskiego producenta niczym nie odbiega w trwałości, wykonaniu, czy też użytkowaniu markowym zagranicznym konstrukcjom. Zauważa przeglądając prasę karpiową te same zdjęcia w kilku czasopismach ozdabiające słabe w treści okólnikowo pisane artykuły. Mające na celu uwiarygodnić wiarę w łowców okazów uśmiechających się i trzymających ryby prawdopodobnie złowione na znanych komercyjnych łowiskach za granicą. Orientuje się że przysłowiowy drugi brzeg nie zawsze jest najlepszy. Znajduje sposób na niewykorzystywanie rozpowszechnionych obecnie materiałów PVA. W końcu się budzi z tego karpiowego snu i zaczyna odnosić sukcesy. Tak moi drodzy sukcesy ponieważ nie skupia się na sprzęcie i cudownych przynętach montażach i milionie innych rzeczy tylko skupia się na łowieniu. Staje się przebieglejszy precyzyjniejszy i zaczyna cieszyć go każdy zaznaczam każdy wypracowany karp. Orientuje się że złowienie okazu życia nie jest wcale takie proste a ilość gotówki wydana na sprzęt i przynęty nie gwarantuje sukcesu. Wszystko to prowadzi do zdystansowania się do poglądów i mitów. Oderwanie się od prasy i przepuszczenie artykułów przez filtr ujawnia krypto reklamę i obłudę płynącą z ich treści. Zdaje sobie sprawę że układ prasy wędkarskiej wielkie obrazki mało tekstu, to układ stosowany w najgorszych szmatławcach i czasopismach skierowanych do osób nie grzeszących inteligencją. Uważne przestudiowanie forów i toczących się tam sporów o szkodliwości jednego a wyższości drugiego ujawnia merytoryczne błędy fachowców od toczenia gówno burz. Ruszenie tyłka dotknięcie i porównanie wykonania, budowy, oraz materiałów użytych do konstrukcji sprzętu i akcesoriów pomaga wybrać coś, czego walory użytkowe zadowolą nas i nie ogołocą naszych wędkarskich portfeli.
Mówiąc krótko taki wędkarz obudzony z marketingowego matrixa zaczyna pracować głową nie daje się zalać marketingowym bublom i uzyskuje niezależność oraz niewielką podatność na mocno promowane produkty. Odnosząc mniejsze lub większe sukcesy umacnia się w swoich przekonaniach i zaczyna sam tworzyć swoją teorię na wędkarstwo karpiowe. Tacy wędkarze są bliżej tych pierwszych jeszcze nie skomercjalizowanych wędkarzy dla których karp stanowi wszystko.