Zima tego roku płatała nam figle i przez cały czas nie za bardzo dawała o sobie znać. Temperatury utrzymywały się na plusie i pogoda przypominała raczej przedwiośnie niż zimę. Na plus takiej pogody można zaliczyć wcześniejsze niż w roku 2013 rozpoczęcie sezonu wędkarskiego. Bo jak wszyscy pamiętamy jeszcze na początku kwietnia utrzymujący się lód nie pozwalał na łowienie w pełnym wymiarze. Na minus to, to że nie zdążyłem się w pełni przygotować do sezonu wędkarskiego i nie zrealizowałem nawet w 20% planu zakupowego na sezon 2014.
Więc nad wodę w dniu pierwszego marca udałem się wyekwipowany w żyłki z połowy poprzedniego sezonu i z resztkami zanęty wygrzebanej gdzieś z dna torby, nie bardzo nadającej się na wiosenną drobnicę mowa tutaj testowanej przeze mnie zanęcie Halibutowej firmy Venire. Dodatkowo mój zakres przynęt kończył się na czerwonych robakach wykopanych przy okazji kopania ogródka warzywnego, stan ten miał zmienić niezawodny kolega Darek który nad wodę miał zabrać białe i ciemną płociową zanętę. Czytaj dalej…. →
Końcówka grudnia nie nastraja raczej do spławikowych łowów przy użyciu bata i odległościówki jednak nietypowa pogoda i czas wolny skłonił mnie do wyprawy na moje glinianki w celu spróbowania połowienia czegokolwiek. Jeżeli chodzi o przygotowania to planowałem z batem i ultra lekkim zestawem zapolować na zimną plotkę i z lekkim feederem na karpika z zarybień. Pustki w sklepach wędkarskich w mojej okolicy pozwoliły jedynie na zakup opakowania pinki która miała być dodatkiem do zanęty i przynętą. Za zanętę miały służyć resztki Halibutowej zanęty firmy Venire, która coprawda bardziej nadaje się na karpie niż na płocie z racji grubej frakcji ale z braku laku miała posłużyć również do wabienia płoci.
Na rybach liczy się też dobre towarzystwo, więc zwerbowałem sąsiada Mateusza na wyjazd. Rano udałem się z rodziną do kościoła a potem nieśpiesznie skonsumowałem śniadanie i o godzinie 10 wyjechaliśmy nad wodę. W ostatnim momencie przed wyjazdem wrzuciłem jeszcze torbę ze spinningami i przynętami do auta, z racji tego że w zimnie nigdy nic nad wodą nie wiadomo.
W niedzielę 27 października zaplanowałem z kolegą Darkiem wypad na ryby w godzinach od 6:00 do 13:00. Na miejscu stawiliśmy się planowo i przystąpiliśmy do rozkładania sprzętu. Jako że ostatnie łowy na kulki proteinowe nie przynosiły oczekiwanych efektów postanowiłem zamienić jedną z karpiówek na mojego feedera Mikado Trython 3,30m 100g. A drugą karpiówkę zostawić na zestawie który ostatnio przyniósł rezultat. Na wyprawie miałem również zamiar przetestować świeżo wykonaną podłogę listwową do mojego pontonu typu Czajka. Z racji ciemnej jeszcze pory do wywiezienia zestawów mieliśmy zamiar użyć łódki do wywózki Darka. Rozkładanie sprzętu rozpocząłem od przygotowanie trzech zanęt, pierwszą zanętą byłą Płoć Performance Gutkiewicza, wzbogacona o kastery i białe. Druga zanęta to mieszanka zanęty firmy Venire XXL karp o smaku halibuta i Gutkiewicza na ryby karpiowate z serii Attack również wzbogacona o białe i kastery. Trzecia zanęta to połówki kulek kukurydzianych 18mm firmy Tandembaits i halibutowych 18mm firmy Venire wzbogacona o kilka garści rybnego pelletu podlanych boosterem rak firmy Venire. Zestaw końcowy jaki zamontowałem na mojej karpiówce firmy JAXON CANTARA 3,90m 3,5lbs był wykonany na leadcore firmy Jaxon i ciężarku przelotowym romboidalnym firmy Jaxon o masie 70g. Przypon wykonałem w sposób klasyczny na haku numer 6 firmy Kamatsu dodając mały silikonowy stoperek na włos z racji zamiaru łowienia na grzybka, którego wykonałem odcinając 1/4 kulki kukurydzianej i dodając daszek z polówki kulki halibutowej. Zestaw został wywieziony wraz z dwoma garściami zanęty nr 3 pod nisko zwisające gałęzie na metrowy spadek ogólna głębokość około 2m. Następnie zająłem się feederem na który miałem zamiar połapać sobie płoteczki i wszystkie inne gatunki bytujące w wodzie. Feeder jak już wspominałem wyżej to mikado Trython 3,30m 100g uzbrojony w kołowrotek York Tontor 4004 i żyłkę firmy Dragon Super Camou 0,18mm. Przypon wykonałem na żyłce 0.12 MATH BALSAX i haku 12 Kamatsu. Na początek wykonałem kilka rzutów koszykiem zanętowym i zamocowałem właściwy 20g koszyk marki Jaxon, następnie dałem koralik silikonowy, 4 cm rurki termokurczliwej, koralik i krętlik do którego przymocowałem 15 cm przypon. Przyznam że od jakiś dwóch lat prawie zupełnie nie stosuje rurek anty splątaniowych. Po godzinie bez brań na feederze postanowiłem zmienić przypon na 0.16 i hak 10 na który nałożyłem trzy czerwone i zamocowałem do podpórki sygnalizator ponieważ miałem zamiar przetestować podłogę w pontonie. Więc przystąpiłem do pompowania środka pływającego i układania podłogi i ławek po 20 minutach ponton był gotowy do działania. Ponton postanowiłem przetestować na stawie obok aby nie płoszyć ryb jako że staw był wolny testy przeprowadziłem tam bez przeszkód przy okazji odhaczając kilka blach z trzcin. Przyniosłem ponton nad staw na którym łowiliśmy i zaproponowałem Darkowi aby sobie popływał, Darek skorzystał z propozycji i kiedy pomagałem mu się ulokować w pontonie, mój sygnalizator wydał najpiękniejszy dźwięk i wtórował mu przy tym wolny bieg kołowrotka który oddawał żyłkę w zawrotnym tempie. Błyskawicznie wdrapałem się na skarpę, pokonałem dzielące mnie od wędki 30m i zjechałem do wędki 3m w dół oczywiście na najszacowniejszej części ciała. Złapałem wędkę i uniosłem ją do góry jednocześnie wyłączając wolny bieg i wędka przyjemnie się ugięła. Jest ! krzyknąłem i rozpocząłem hol rybki która nagle ugrzęzła w roślinności jednak po chwili udało mi się wyprowadzić karpika z zawady. Poczułem ulgę że wyszedł i usłyszałem Darka który już był z podbierakiem obok mnie. Oczywiście karpiowy podbierak leżał sobie w pokrowcu a ja rozłożyłem swój wysłużony i podniszczony wiekowy podbieraczek. Jednak Darek po mistrzowsku poradził sobie z zmieszczeniem karpia do podbieraka i z powodzeniem wylądowaliśmy go na brzegu. Byłem taki szczęśliwy że przywaliłem z Darkiem pionę i przystąpiliśmy do sesji zdjęciowej oraz warzenia karpia który po odjęciu siatki ważył całe 2,40 kg ale nabuzował adrenaliną. Karpika postanowiłem zaprosić na wigilię gdzie stanie się głównym daniem. Wywieźliśmy ponownie zestawy tym razem pontonem i spędziliśmy miło czas do 13 czekając na brania. Jednak ryby już nie chciały współpracować. A my wróciliśmy do domów.
Końcówka października to dobry czas na połowy drapieżnika więc 23.10.2013 postanowiłem spróbować swoich sił w metodzie żywcowej. Największym problemem w zdobyciu żywca jest jego pozyskanie w pożądanym przez nas czasie bo drobnica nie zawsze ma ochotę współpracować, szczególnie w chłodniejszych miesiącach. Jednak od kilku dni temperatury utrzymywały się na poziomie nastu stopni więc do sprzętu do metody żywcowej dołożyłem bat długości 5m firmy Carpelan i dwa delikatne zestawy do niego. Moje łowisko składa się z pięciu stawów oznaczonych tym samym numerem o różnej charakterystyce i jest tam staw typowo linowo karasiowy, w którym bogactwo ryb przynętowych jest ogromne. Wypisałem więc rejestr i zabrawszy bat wiaderko paczkę białych i zanętę płociową Gutkiewicza udałem się nad wyżej wspominany karasiowy staw. Na bat założyłem zestaw z spławikiem 0,6 g zrobiony na żyłce 0.12 BALSAX MATCH z przyponem o grubości 0.10 i hakiem 14. rozrobiłem garść zanęty zgruntowałem łowisko i założyłem jednego białego na haczyk. Czytaj dalej…. →
Dwudziestego października przeznaczyłem cały dzień na wędkowanie. Spakowałem w sobotę sprzęt i w niedzielę o godzinie 6:00 wypiłem na spokojnie kawkę i wyruszyłem na łowisko zapatrzony w prowiant na cały dzień. Celem wyprawy był oczywiście karp bo zachęcony sukcesami z wywózką zestawów miałem zamiar dalej kontynuować dobrą passę, wywożąc zestawy moim pontonem radzieckiej produkcji model czajka.Jako że wywożenie w maju zestawów tym pontonem naruszyło moje zaufanie do niego postanowiłem przełamać psychologiczną barierę i popływać na trochę mniejszym akwenie. Po dotarciu na łowisko w pierwszej kolejności podłączyłem elektryczną pompkę do zapalniczki samochodu i przystąpiłem do pompowania pontonu. W między czasie rozłożyłem moje Jaxon Cantara 3,9m 3,5lbs i ustawiłem tripod marki trend, zamocowałem sygnalizatory i przygotowałem połówki kulek do nęcenia. A ponton nie wykazywał śladów napompowania, więc nie mając innego wyjścia byłem zmuszony użyć miecha który był w zestawie z pontonem. Czytaj dalej…. →
Według poczytnej prasy wędkarskiej i czołowych karpiarzy jesień to najlepsza pora na karpia jednak w moim przypadku z racji braku wolnego czasu czas ten był w bardzo słaby sposób wykorzystywany wędkarsko, skupiłem się w nim raczej bardziej na pracy niż na rybach co pewnie owocowało tak marnymi efektami. Jednak spotkawszy kolegę Darka w pracy nie mogłem nie zadać mu tego pytania więc wypowiedziałem standardową formułę “Darek jedziemy” padła równie standardowa odpowiedź “Gdzie? Na co? i Kiedy?”. Ale jak to w pracy różnie bywa dwukrotnie wyprawa była przekładana aż 16, 10, 2013 doszła do skutku. Udaliśmy się w nasze standardowe miejsce uprzednio zwalniając się z pracy około godziny. Na łowisku byłem około 16 gdzie zastałem już rozłożonego Darka który zabrał swój najnowszy gadżet łódkę do wywózki i chyba właśnie on okazał się kluczem do karpi żyjących w zbiorniku. Darek zaproponował wywiezienie moich zestawów więc skorzystałem z propozycji i zestawy swoje ulokowałem pod wierzbą na załamaniu metrowej głębokości spadku. Czytaj dalej…. →
W niedzielę 13.10.2013 otrzymałem zgodę od mojej małżonki na wypad na ryby jako że miałem tam spędzić chwilkę to przygotowania do wyprawy rozpocząłem już w sobotę pakując do pojazdu nazywanego przez nas pieszczotliwie złomkiem, większość sprzętu wędkarskiego. Na tej wyprawię miałem zamiar przetestować skuteczność zanęty halibutowej firmy Venire. Z wyprawy zrobiłem niezła fotorelację prezentując posiadany sprzęt i zestawy. Nad wodę udałem się po niedzielnej mszy i w pierwszej kolejnosći rozrobiłem wyżej wspominaną zanętę jako że chciałem sprawdzić czy zachęci populacje karpi do wpłynięcia w łowisko nie wzbogacałem jej o żadne dodatki. Na wyprawę zabrałem również swój tripod firmy Trend, sygnalizatory Konger IQ, podbierak karpiowy firmy Jaxon w raz z pływakiem, zestaw przynęt na które miałem łowić. I moje niezawodne karpiówki Jaxon Cantara 3,90 3,5lbs. Po rozrobieniu zanęty zanęciłem dwie miejscówki jedną na wypłyceniu a drugą na nieco głębszej wodzie. Czytaj dalej…. →
W niedzielę 29.09.2013 postanowiłem się udać na karpiki jako że obowiązki toważysko rodzicielsko religijne nie pozwoliły przysiąść nad rybami w przyzwoitych porach nad wodę udałem się dopiero w okolicy godziny 10. Pora to może późnawa ale zawsze jak mam odrobinę czasu to staram się go wykorzystać na ulubione hobby. A w to że ryby w południe nie biorą nie wierzę bo wielokrotnie łowiłem je w tej właśnie porze przedpołudniowej. Miałem zamiar łowić w moim standardowym miejscu z minimalną ilością sprzętu. Jako fotel wykorzystywałem siedzenie samochodu a do auta trafiła jedynie torba z kulkami i zanętom, podbierak, moje dwie karpiówki Jaxon Cantara 3,90 3,5lbs, dwie podpórki z sygnalizatorami, kuferek z wyposażeniem, dwie miski na wodę i zanętę. Po dotarciu na łowisko błyskawicznie rozłożyłem sprzęt i zabrałem się za przygotowane zanęty Gutkiewicza Attack do ktorej dodałem drobny pellet halibutowy, puszkę kukurydzy, i booster o smaku konopi firmy Venire. Czytaj dalej…. →
W dniu 19.09.2013 postanowiłem urwać się w sposób skryty na spinning. Więc w tajemnicy przed wszystkimi spakowałem mój spinning torbę i podbierak i po południu postanowiłem wygospodarować dwie godzinny na wędkowanie. Uprzedziłem wcześniej domowników ze muszę dłużej zostać w pracy i gdy tylko zegar wybił 15 udałem się na łowisko. Na łowisku rozłożyłem mój spinning JAXON CANTARA 2,70 25g oraz podbierak, na pierwszy ogień miała pójść wiróweczka nr 3 firmy Carpelan zakupiona w Decathlonie za kilka złoty i przyznam że nad wyraz skuteczna. I gdy już miałem wykonać pierwszy rzut to jak zwykle odezwało się diabelskie urządzenie odbierające ludziom wolność i niezależność, byłem zmuszony przeprowadzić 15 minutową rozmowę, gdzie w między czasie szlag mnie trafiał, bo chciałem zarzucić moją przynętę. Wykonałem dwa rzuty i znów komórka wyciągnąłem dziadostwo z kieszeni i patrzę małżonka. Wykonałem trzy oddechy odbieram i znów 10 minut z moich ryb w czarnej du..ie. Ok parę sekund odczekałem aby uspokoić nerwy i rzut do wody już miałem blachę podnosić atu pach pasiasty się uczepił , nawet ładny, emocje negatywne ustąpiły miejsca pozytywnym. Okoniowi zdjęcie i do wody. Już się miałem zacząć relaksować jak Czytaj dalej…. →
Wrzesień jest pięknym miesiącem niby jeszcze lato ale już jesień zagląda i pierwsze liście zaczynają zmieniać swoją barwę. W przyrodzie zachodzą zmiany a i rybki zaczynają żreć na potęgę zarówno białoryb jak i żerujące na białorybie drapieżniki. Dlatego tez obserwując wodę zauważyłem ciągłe ataki szczupaków więc przypominałem sobie o moim spinningu oczywiście marki Jaxon z serii Cantara 2,40 do 25g. Nie jest to może zbyt wyszukana konstrukcja kija spinningowego jednak na moje potrzeby zupełnie wystarczająca i całkiem nieźle pracująca w czasie walki z rybom.
Postanowiłem dla odmiany odrobinę porzucać z nadzieją że coś ze szczupaczej populacji skusi się na moją przynętę. Zamontowałem więc kołowrotek Konger 930fd na wędkę i do 15 cm wolframu zamocowałem 2g główkę marki Dragon z 5 cm kopytkiem marki relax w kolorze perłowym. W pierwszych rzutach nie odnotowałem nawet przytrzymania, a z racji mocno porośniętego dna nie Czytaj dalej…. →