W środę 30 października w tajemnicy przed całą rodziną uciekłem na dzień wolny i miałem zamiar spędzić znakomity czas na ulubionym Śródlesiu 2. Ta woda śniła mi się nocami i bardzo chciałem jej zakosztować chociaż jeszcze raz w sezonie 2024. Zrobiłem więc jak zaplanowałem i po cichu zapakowawszy sprzęt do auta pojechałem łowić śródleśne leszcze we wspaniałych jesiennych okolicznościach przyrody.
Pogoda miała być zmienna dorzuciłem więc przed wyjazdem parasol by mieć gdzie się schronić przed deszczem. Zaopatrzyłem zestaw kuchenny w świeżą wodę i świeżo mieloną kawę. Po drodze na łowisko tak na wszelki wypadek zakupiłem jeszcze kilka bułek w razie gdyby leszczom przestały smakować kuleczki i pellet. Na łowisku zastałem tylko jednego wędkarza który pozował do zdjęć ze złowionym wcześniej boleniem. Porozmawiałem grzecznościowo chwilę i pojechałem zająć ulubione stanowisko. Leszczy postanowiłem szukać na 80 metrze głownie dlatego by cieszyć się z pracy dystansowych feederów i wydłużyć frajdę z holu. Nadmienię że nadal nie zrealizowałem planu przełożenia kołowrotków miejscami i na dystansowych kijach tkwią uparcie Srivery z mniejszym przełożeniem. Rozłożyłem się na bogato odmierzyłem według notatek dystans na kijkach zaparzyłem kawę i usiadłem na fotelu ciesząc oczy jesiennym obliczem łowiska. W połowie kubka kawy stwierdziłem że dobrze będzie realizować zasadniczy cel mojej wizyty na łowisku i wrzucić chociaż proforma wędki. Przed tym jednak na wytypowany dystans posłałem kilkadziesiąt mini spombów z pelletem. Uważam że zrobienie odpowiedniej ilości hałasu w łowisku na Śródlesiu jest zaproszeniem do darmowej wyżerki dla licznej populacji leszczy która je zamieszkuje. Na pierwsze efekty długo czekać nie musiałem i po może dziesięciu minutach holowałem już pierwszego leszcza. Jeszcze dobrze nie podebrałem pierwszej ryby a już druga usilni chciała wędkę do wody wciągać. Leszcze brały regularnie. Nie przeszkadzały im zmienne warunki pogodowe, wiatr i deszcz. Ja cieszyłem się urokami łowiska w tak wielu odsłonach i obliczach. Ogrzewałem się trzymając w dłoniach o kolejne kubki gorącej kawy i niestrudzenie holowałem kolejne ryby. Wrzeście doszedłem do momentu gdy dłoń sięgająca po pellet natrafiła na próżnię, myślałem przez chwilę o worku z bułkami ale stwierdziłem jednak że wystarczy na dziś…




