Majówka na łowisku Ademac.

Majówka jak co roku miała być pod znakiem karpia w tym roku postanowiłem jednak skorzystać z zaproszenia kolegi Darka i spędzić majową nockę na łowisku komercyjnym.

Cały tydzień czekałem na dzień 2 maja aby wybrać się i nałowić do woli  karpi na nowo otwartym łowisku Ademac  w Prószkowie.

Telefony z łowiska były optymistyczne każdy coś tam połowił padła i siódemka i ósemka i całkiem przyzwoite amury a i częstotliwość brań była wystarczająca.

Czytaj dalej….

Październikowe ostatki.

W niedzielę 27 października zaplanowałem z kolegą Darkiem wypad na ryby w godzinach od 6:00 do 13:00. Na miejscu stawiliśmy się planowo i przystąpiliśmy do  rozkładania sprzętu. Jako że ostatnie łowy na kulki proteinowe nie przynosiły oczekiwanych efektów postanowiłem zamienić jedną z karpiówek na mojego feedera Mikado Trython 3,30m 100g. A drugą karpiówkę zostawić na zestawie który ostatnio przyniósł rezultat. Na wyprawie miałem również zamiar przetestować świeżo wykonaną podłogę listwową do mojego pontonu typu Czajka. Z racji ciemnej jeszcze pory do wywiezienia zestawów mieliśmy zamiar użyć łódki do wywózki Darka. Rozkładanie sprzętu rozpocząłem od przygotowanie trzech zanęt, pierwszą zanętą byłą Płoć Performance Gutkiewicza, wzbogacona o kastery i białe. Druga zanęta to mieszanka zanęty firmy Venire XXL karp o smaku halibuta i Gutkiewicza na ryby karpiowate z serii Attack również wzbogacona o białe i kastery.  Trzecia zanęta to połówki kulek kukurydzianych  18mm firmy Tandembaits i halibutowych 18mm firmy Venire  wzbogacona o kilka garści rybnego pelletu podlanych boosterem rak firmy Venire. Zestaw końcowy jaki zamontowałem na mojej karpiówce firmy JAXON CANTARA 3,90m 3,5lbs był wykonany na leadcore firmy Jaxon i ciężarku przelotowym romboidalnym firmy Jaxon o masie 70g. Przypon wykonałem w sposób klasyczny na haku numer 6 firmy Kamatsu dodając mały silikonowy stoperek  na włos z racji zamiaru łowienia na grzybka, którego wykonałem odcinając 1/4 kulki kukurydzianej i dodając daszek z polówki kulki halibutowej. Zestaw został wywieziony wraz z dwoma garściami zanęty nr 3 pod nisko zwisające gałęzie na metrowy spadek  ogólna głębokość około 2m. Następnie zająłem się feederem na który miałem zamiar  połapać sobie płoteczki i wszystkie inne gatunki  bytujące w wodzie. Feeder jak już wspominałem wyżej to mikado Trython 3,30m 100g uzbrojony w kołowrotek York Tontor 4004 i żyłkę firmy Dragon Super Camou 0,18mm. Przypon wykonałem na żyłce 0.12 MATH BALSAX i haku 12 Kamatsu. Na początek wykonałem kilka rzutów koszykiem zanętowym i zamocowałem właściwy 20g koszyk marki Jaxon, następnie dałem koralik silikonowy, 4 cm rurki termokurczliwej, koralik i krętlik do którego przymocowałem 15 cm przypon. Przyznam że od jakiś dwóch lat prawie zupełnie nie stosuje rurek anty splątaniowych. Po godzinie bez brań na feederze postanowiłem zmienić przypon na 0.16 i hak 10 na który nałożyłem  trzy czerwone i zamocowałem do podpórki sygnalizator ponieważ miałem zamiar przetestować podłogę w pontonie. Więc przystąpiłem do pompowania środka pływającego i układania podłogi i ławek po 20 minutach ponton był gotowy do działania. Ponton postanowiłem przetestować na stawie obok aby nie płoszyć ryb jako że staw był wolny testy przeprowadziłem tam bez przeszkód przy okazji odhaczając kilka blach z trzcin. Przyniosłem ponton nad staw na którym łowiliśmy i zaproponowałem Darkowi aby sobie popływał, Darek skorzystał z propozycji i kiedy pomagałem mu się ulokować w pontonie, mój sygnalizator wydał najpiękniejszy dźwięk i wtórował mu przy tym wolny bieg kołowrotka który oddawał żyłkę w zawrotnym tempie. Błyskawicznie wdrapałem się na skarpę,  pokonałem dzielące mnie od wędki 30m i zjechałem do wędki 3m w dół oczywiście na najszacowniejszej części ciała. Złapałem wędkę i uniosłem ją do góry jednocześnie wyłączając wolny bieg i wędka przyjemnie się ugięła. Jest ! krzyknąłem i rozpocząłem hol rybki która nagle ugrzęzła w roślinności jednak po chwili udało mi się wyprowadzić karpika z zawady. Poczułem ulgę że wyszedł i usłyszałem Darka który już był z podbierakiem obok mnie. Oczywiście karpiowy podbierak leżał sobie w pokrowcu a ja rozłożyłem swój wysłużony i podniszczony wiekowy podbieraczek.  Jednak Darek po mistrzowsku  poradził sobie z zmieszczeniem karpia do podbieraka i z powodzeniem wylądowaliśmy go na brzegu.
Byłem taki szczęśliwy że przywaliłem z Darkiem pionę i przystąpiliśmy do sesji zdjęciowej oraz warzenia karpia który po odjęciu siatki ważył całe 2,40 kg ale nabuzował adrenaliną. Karpika postanowiłem zaprosić na wigilię gdzie stanie się głównym daniem. Wywieźliśmy ponownie zestawy tym razem pontonem i spędziliśmy miło czas do 13 czekając na brania. Jednak ryby już nie chciały współpracować. A my wróciliśmy do domów.

Czytaj dalej….

Październik i ponton.

100_9113Dwudziestego października przeznaczyłem cały dzień na wędkowanie. Spakowałem w sobotę sprzęt i w niedzielę o godzinie 6:00 wypiłem na spokojnie kawkę i wyruszyłem na łowisko zapatrzony w prowiant na cały dzień. Celem wyprawy był oczywiście karp bo zachęcony sukcesami z wywózką zestawów miałem zamiar dalej kontynuować dobrą passę, wywożąc zestawy moim pontonem radzieckiej produkcji model czajka.Jako że wywożenie w maju zestawów tym pontonem naruszyło moje zaufanie do niego postanowiłem przełamać psychologiczną barierę i popływać na trochę mniejszym akwenie.  Po dotarciu na łowisko w pierwszej kolejności podłączyłem elektryczną pompkę do zapalniczki samochodu i przystąpiłem do pompowania pontonu. W między czasie rozłożyłem moje Jaxon Cantara 3,9m 3,5lbs i ustawiłem tripod marki trend, zamocowałem sygnalizatory i przygotowałem połówki kulek do nęcenia. A ponton nie wykazywał śladów napompowania, więc nie mając innego wyjścia byłem zmuszony użyć miecha który był w zestawie z pontonem. Czytaj dalej….

Paźdiernikowy karp.

Kopia-DSC_1743Według poczytnej prasy wędkarskiej i czołowych karpiarzy jesień to najlepsza pora na karpia jednak w moim przypadku z racji braku wolnego czasu czas ten był w bardzo słaby sposób wykorzystywany wędkarsko, skupiłem się w nim raczej bardziej na pracy niż na rybach co pewnie owocowało tak marnymi efektami. Jednak spotkawszy kolegę Darka w pracy nie mogłem nie zadać mu tego pytania więc wypowiedziałem standardową formułę “Darek jedziemy” padła równie standardowa odpowiedź “Gdzie? Na co? i Kiedy?”. Ale jak to w pracy różnie bywa dwukrotnie wyprawa była przekładana aż  16, 10, 2013 doszła do skutku. Udaliśmy się w nasze standardowe miejsce uprzednio zwalniając się z pracy około godziny. Na łowisku byłem około 16 gdzie zastałem już rozłożonego Darka który zabrał swój najnowszy gadżet łódkę do wywózki i chyba właśnie on okazał się kluczem do karpi żyjących w zbiorniku. Darek zaproponował wywiezienie moich zestawów więc skorzystałem z propozycji i zestawy swoje ulokowałem pod wierzbą  na załamaniu metrowej głębokości spadku. Czytaj dalej….

Październikowa niedziela 13.10.2013r.

100_9088W niedzielę 13.10.2013 otrzymałem zgodę od mojej małżonki na wypad na ryby jako że miałem tam spędzić chwilkę to przygotowania do wyprawy rozpocząłem już w sobotę pakując do pojazdu nazywanego przez nas pieszczotliwie złomkiem, większość sprzętu wędkarskiego. Na tej wyprawię miałem zamiar przetestować skuteczność zanęty halibutowej firmy Venire. Z wyprawy zrobiłem niezła fotorelację prezentując posiadany sprzęt i zestawy. Nad wodę udałem się po niedzielnej mszy i w pierwszej kolejnosći rozrobiłem wyżej wspominaną zanętę jako że chciałem sprawdzić czy zachęci populacje karpi do wpłynięcia w łowisko nie wzbogacałem jej o żadne dodatki. Na wyprawę zabrałem również swój tripod firmy Trend, sygnalizatory Konger IQ, podbierak karpiowy firmy Jaxon w raz z pływakiem, zestaw przynęt na które miałem łowić. I moje niezawodne karpiówki Jaxon Cantara 3,90 3,5lbs. Po rozrobieniu zanęty zanęciłem dwie miejscówki jedną na wypłyceniu a drugą na nieco głębszej wodzie. Czytaj dalej….

Wrześniowa posucha.

DSC_1678W niedzielę 29.09.2013 postanowiłem się udać na karpiki jako że obowiązki toważysko rodzicielsko religijne nie pozwoliły przysiąść nad rybami w przyzwoitych porach nad wodę udałem się dopiero w okolicy godziny 10. Pora to może późnawa ale zawsze jak mam odrobinę czasu to staram się go wykorzystać na ulubione hobby. A w to że ryby w południe nie biorą nie wierzę bo wielokrotnie łowiłem je w tej właśnie porze przedpołudniowej. Miałem zamiar łowić w moim standardowym miejscu z minimalną ilością sprzętu. Jako fotel wykorzystywałem siedzenie samochodu a do auta trafiła jedynie torba z kulkami i zanętom, podbierak, moje dwie karpiówki Jaxon Cantara 3,90 3,5lbs, dwie podpórki z sygnalizatorami, kuferek z wyposażeniem, dwie miski na wodę i zanętę. Po dotarciu na łowisko błyskawicznie rozłożyłem sprzęt i zabrałem się za przygotowane zanęty Gutkiewicza Attack do ktorej dodałem drobny pellet halibutowy, puszkę kukurydzy, i booster o smaku konopi firmy Venire. Czytaj dalej….

Wrześniowa nocka.

DSC00017Czas płynie nieubłaganie i po sierpniu przyszedł wrzesień, już myślałem że do końca roku nie będzie mi dane powędkować ale życie jest nieprzewidywalne i nic w nim nie jest pewne.  Tak i mi nie udało się zakwalifikować na kurs i mogłem wrócić do domu i do wędkowania. Z jednej strony szkoda kursu a z drugiej, dobrze zmarnowanego czasu nigdy nie szkoda, zwłaszcza gdy czas zmarnujemy nad wodą.

Więc siódmego września umówiłem się z Darkiem na nockę we wiadomym nam miejscu na pobliskich gliniakach. Spotkaliśmy się dość wcześnie aby rozbić obozowisko i za dnia wyznaczyć odległość i kierunek łowienia. Plany te jednak popsuły zorganizowane na zbiorniku zawody wędkarskie.Trzeba było czekać do godziny 20 aż towarzystwo nasyci się kiełbaskami i rozejdzie się do domów. Czytaj dalej….

Sierpniowe eldorado ciąg dalszy.

100_8994Ostatni wpis opisałem Jako Sierpniowe eldorado a właściwie powinien nazywać się jako początek sierpniowego eldorado. Namierzywszy populację karpi postanowiłem ją trochę ponękać i już następnego dnia byłem z powrotem nad wodą z nadzieją na dobre brania.

Sprzęt zmuszony byłem ograniczyć do minimum zabrałem jedynie mój wysłużony już nieco fotel firmy Elektrostatyk FR5, dwie podpórki, miskę z zanęta, podbierak i moje dwie niezawodne karpiówki Jaxon Cantara 3,90 35lbs. Miałem zamiar łowić w tym samym miejscu co poprzednio był to pas wolny od roślinności szerokości może 80 cm który po bacznym przyjrzeniu różnił się kolorem dna od pozostałej części. Czytaj dalej….

Sierpniowe eldorado

DSC00003Urlop mijał niezwykle szybko w większości na remontach i nie pozostawało wiele wolnego czasu na tak miłe hobby jak wędkarstwo. Nie powiem że nie wymykałem się na krótkie dwu lub trzy godzinne wypady na płoteczki, jednak brakowało mi walki z godnym i silnym przeciwnikiem jakim jest karp.

Postanowiłem więc zaliczyć kilka nocek na ulubionych gliniankach i spróbować złowić kilka przedstawicieli karpiowej populacji mojego łowiska. Przyznam że nie odniosłem na tych nockach żadnego sukcesu, zresztą jak i inni wędkarze obecni na łowisku.

25.08.2013 postanowiłem posiedzieć jeszcze do wieczora nad wodą i okazało się to znakomitym pomysłem. Znudzony zasiadkami bez wyników, rozpocząłem  coraz dalsze spacery, aż dotarłem do  mocno zarośniętej glinianki i zauważyłem całkiem spore karpiki  buszujące w śród przerw w roślinności. Czytaj dalej….

Sierpniowe karpie.

Czas jak wiadomo jest względny i dla rożnych ludzi mija rożnie, jednym płynie błyskawicznie i nie zauważają oni kiedy mija miesiąc lub półtorej i tak właśnie minął dla mnie lipiec i prawie połowa sierpnia. Obowiązki domowe nie pozwalały mi na jakieś znaczniejsze wyprawy wędkarskie i musiałem się zadowolić krótkimi wypadami na płotki.

Aż w końcu przyszedł czas na święto 15 sierpnia jako że jest obchodzone prze zemnie podwójne również jako święto branżowe postanowiłem wraz z kolegą z pracy wybrać się na wspólne wędkowanie. Wybór padł oczywiście na glinianki i postanowiłem wypróbować w warunkach bojowych parasol wędkarski firmy Konger który może służyć jednocześnie jako namiot. I właśnie pod tym parasolem spędziliśmy w całkiem komfortowych warunkach noc. 15 sierpnia zakończyły się fale tegorocznych upałów spędziliśmy pod nim pierwszą noc gdzie temperatura spadła do 9 stopni  i gdyby nie ów zakup to zmarzlibyśmy na kość.

Czytaj dalej….