Zawody spinningowe Turawa.

Trzydziesty października rozpocząłem dość wcześnie, budząc się nad jeziorem Turawskim, nastawiłem czajniki wody na kawę i jako sędzia i wespół organizator, wyszedłem witać zawodników zmierzających na  spinningowe zawody koła Dąbrowa. Wydarzenie maiło dość podniosły charakter i zagrożone było zapowiadanymi bardzo silnymi wiatrami. Zbyt duża prędkość wiatru uniemożliwiła by nam rozegranie zawodów.   Jesień zawsze pachnie drapieżnikiem szkoda jedynie że turawskie drapieżniki o tym nie wiedziały. Spędziliśmy pięć godzin na wodzie ja tradycyjnie z partnerem wędkarskich eskapad Jackiem, dwojąc się i trojąc by cokolwiek wyłuskać.

Posunąłem się nawet do skorzystania z zalet bocznego troka. Niestety poza niepunktowanym jazgarzem niczego boczny trok nie przyniósł. Podobne wyniki były w innym kole które w tym samym dniu rozgrywało zawody na Turawie. Nikt niczego punktowanego nie złowił. Smętne miny poprawiło ognisko i poczęstunek organizowany na koniec zawodów. Niestety 2021 był najsłabszym rokiem jaki przeżyłem na Turawie. Drapieżniki zupełnie nie współpracowały a i też słaba współpraca drapieżników powodowała brak chęci z mojej strony na wyprawy nad ten zbiornik. Była to jednocześnie ostatnia moja wyprawa nad jezioro Turawskie w tym roku. Wkrótce po niej zabrałem łódź stacjonującą na stanicy wędkarskiej. Chciałem poszukać jeszcze ryb na odrze nie zdawałem sobie jednak sprawy z tego że działalność zawodowa przekreśli wszelkie plany spinningu z łodzi. 

Polub lub udostępnij
fb-share-icon
Otagowano , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *