Po wrześniu nastaje październik co raczej jest naturalna koleją rzeczy, tak jak i upływ czasu serce krajało mi się nad brakiem czasu na rodzinę a hobby tak ukochane zeszło już na ostatni z możliwych planów. Tęskny wzrok muskał tylko odrzwia mojego wędkarskiego raju i łza tęsknoty ukradkiem spływała gdzieś w kącikach oczu. W sobotę 14 października moje serce zabiło jednak szybciej i co nieco otuchy wstąpiło we mnie bo miałem przyjemność wziąć udział w zawodach spinningowych rozgrywanych na odcinku miejskim rzeki Odry w Opolu.
Nie myślałem nawet o jakichś spektakularnych wynikach byłem spragniony okoni i dobrze wiedziałem gdzie powinny o tej porze roku stacjonować. Dodam wam moi szanowni czytelnicy że nie pomyliłem się z przypuszczeniami. Owszem zapakowałem z przyzwoitości inne spinningowe wędki do łodzi żeby puknąć tu i tam za sandaczem po drodze na okoniową góreczkę, czy posłać większego woblera przez potencjalne miejscówki szczupakowe. W głowie jednak miałem tylko pasiaki i na nich chciałem się skupić.
Do pomysłu namówiłem mojego partnera Piotra i udaliśmy się we wspominane wcześniej miejsce. Nastój nieco popsuły nam meldunki kolegów wędkarzy wracających do slipu z nosem na kwintę że zero dotknięć ale ja byłem pełen dobrych nadziei.
Po dotarciu na miejscówkę rozpoczęliśmy szukanie przynęty która przypadła by okoniom do gustu i przyznam się że zaczęły mnie ogarniać wątpliwości bo po dwudziestej chyba zmianie przynęty na rozkładzie były zaledwie dwa krótkie okonie. Wodę otworzyły złote obrotówki z czerwonym akcentem, brania były w opadzie i to bardzo wyraźne i pewne. Udało się odłowić kilkadziesiąt okoni i zmieniliśmy miejsce. Godziny zawodów upływały niezwykle szybko i nadszedł czas powrotu chciałem zrezygnować z uczestnictwa i łowić dalej ale Piotr poczuł sportowego ducha twierdząc że ilość okoni da nam jakieś miejsce. Dała czwarte bo przegonił nas kolega którego konikiem są szczupaki i całą swoją uwagę poświęca właśnie tym rybą, złośliwi twierdzą że potrafi on szczupłego złowić nawet w słoiku śledzi w occie.
Piękny czas szybko dobiegł końca, nie pozostało nic innego jak pogratulować zwycięzcą i rozjechać się do domu co nastąpiło oczywiście ale po wspaniałym poczęstunku złożonym z żurku i kiełbasy z ogniska.
