Wrześniowe Nosferatu.

100_1697-Kopiowanie

Jak wiadomo pracuję w instytucji gdzie tworzenie planów na dłużej niż na godzinę przed ich realizacją nie ma najmilejszego sensu. Mimo zaplanowania urlopu wypoczynkowego na sierpień musiałem na prośbę dowódcy przełożyć go o kilka tygodni. Przyznam że tropikalne upały w sierpniu przyczyniły się bardziej do mojej decyzji karpie nie lubią upału i wolą chłodniejszą pogodę. Dobrnąłem więc do września i tu zaskoczenie wyrażeniami w domu przyszli panowie z programu usuwania azbestu i na mój wniosek złożony w marcu pozbawili pokrycia budynek gospodarczy więc w obawie przed zalaniem materiałów które tam przechowuję wraz z ojcem musiałem zająć się pokryciem dachowym

Czytaj dalej….

Pierwsze zawody karpiowe o puchar Dowódcy 10 Brygady Logistycznej w Opolu

100_1558-KopiowanieMinęło ponad półtorej miesiąca a w moim życiu jak za sprawą złego losu wszystko się waliło przez chorobę moją i bliskich sześć tygodni nie pomyślałem nawet o rybach. Aż wreszcie łaskawy kalendarz obwieścił dzień Pierwszych karpiowych zawodów o puchar Dowódcy 10 Brygady Logistycznej w Opolu. Dzień na który z utęsknieniem wyczekiwałem od ponad pół roku. Spoglądałem w niebo i prosiłem boga aby nic w prywatnym życiu się nie zawaliło i dane mi było wziąć udział w tak zacnym wydarzeniu. Wydarzeniu które było znaczące dla mnie pod tym względem że miałem uczestniczyć w nim jako sędzia a zarazem zawodnik. Nie moi drodzy nie liczyłem na sukcesy wędkarskie w tym czasie liczyłem na wspaniale spędzony czas w śród ludzi o podobnych zainteresowaniach zarówno zawodowych jak i hobbistycznych. Na łowisko przybyliśmy już dnia osiemnastego czerwca rano gdyż jako współorganizatorzy musieliśmy dopilnować spraw Czytaj dalej….

Karpiowe cuda.

20150413_091044-KopiowanieKwiecień zapowiadał się całkiem przyjemnie ocieplenie i iście wiosenne temperatury rozbudziły mój wędkarski zmysł do maksimum więc postanowiłem nacieszyć się wiosenną aurą i pierwszą nieśmiało przebijającą się zielenią. Aby cel ten uskutecznić nie niepokojony przez nikogo musiałem posunąć się do małego oszustwa i wypisałem dwa dni wolnego w pracy nie informując oczywiście mojej najdroższej o zaistniałym fakcie. Ograniczony czas łowienia nieco ograniczył liczbę łowisk a że chciałem w końcu zmierzyć się z rybą. To poszedłem za radą kolegi Bogdana i w myśl powiedzenia „że szukasz cudów z granicą a masz je pod nosem”. Postanowiłem szukać tych karpiowych cudów na moim łowisku sportowych gliniankach. Typ łowiska okazał się całkiem słuszny i znalazłem te swoje cuda. Jako że miałem na łonie przyrody spędzić ponad osiem godzin to postanowiłem co nieco Czytaj dalej….

Marcowa niedziela.

20150322_124949-KopiowaniePo bojach na łowisku Chwałowice wróciłem do szarej codzienności. Codzienności która była rozjaśniana spędzaniem wspólnego czasu z dziećmi. Niestety z racji nawału obowiązków i udzielaniu się w różnych sprawach poza zawodowych. Te jasne chwile były raczej rzadkie.
W piątek dobiłem do weekendu ostatkiem sił. Musiałem pojechać na ryby i pomimo wielu zaplanowanych przez kobiety zadań postanowiłem jechać i tyle. Moje panie wiedziały że lepiej mi w drogę nie wchodzić i pomimo zagęszczenia atmosfery w domu twardo pakowałem sprzęt do samochodu.
Miałem odwiedzić łowisko Ademac jednak godzina 16:00 zweryfikowała plany i postanowiłem udać się na moje ulubione gliniaki. Czytaj dalej….

Pierwsza wyprawa na Łowisko Chwałowice

100_0985-KopiowanieMarzec dobił do połowy a ja nie mogłem doczekać się planowanego już w lutym wyjazdu na łowisko Chwałowice. Dni wlekły się niezmiernie wolno aż do tygodnia przed planowanym wyjazdem w którym rozpocząłem przygotowywanie i kompletowanie sprzętu. Obserwacje serwisów pogodowych nie napawały optymizmem a opady śniegu z deszczem w dniu 13 marca nie wróżyły nic dobrego.
Zatelefonowałem więc do Dariusza w celu przełożenia planowanej wyprawy. Przypomniał mi on jednak że umówiliśmy się z chłopakami i oni mimo kiepskich warunków pogodowych nie mają zamiaru pasować .
Jako że należę do ludzi dla których słowo ma znaczenie postanowiłem mimo wszystko podjąć wyzwanie i spróbować swoich sił w dość ekstremalnych warunkach pogodowych. Dodatkowym atutem było w miarę stałe ciśnienie atmosferyczne spodziewałem się również opłacania frycowego będąc pierwszy raz na nieznanej mi wodzie. Czytaj dalej….

Pierwszy karp w 2015r.

20150327_155702-KopiowanieKilka karpiowych zasiadek już za mną a moja taktyka nie przynosiła większych sukcesów. Rozleniwiłem się do tego stopnia ze wyjazdy na ryby zacząłem traktować czysto relaksacyjnie i nie zależało mi na łowieniu ryb tylko na wypoczynku. Ale obserwując co wieczór facebook’a, zdjęcia karpi zamieszanych przez znajomych dawały znać że pora się zabrać za łowienie.
Dusza rwała się nad wodę w głowie pływały tylko karpie ale praca i szare codzienne życie nie pozwalało ciału udać się nad wodę. Musiałem więc trwać do weekendu. Postanowiłem jednak nieco przyśpieszyć ten weekend i wybrać kilka zaległych nadgodzin aby móc poświęcić kilka chwil więcej wędkowaniu. Czytaj dalej….

Lutowa zasiadka na otwarcie sezonu 2015r.

100_0961-KopiowanieZima rozpieszczała wiosennymi temperaturami ja jakiś niespokojny chodziłem po domu,  niepokój mój zwiększył się gdy w czasie czynu społecznego dowiedziałem się że karpiarze którzy zasiedli na nockę mieli w sumie trzynaście ryb w tym trzy w naszej obecności.  Wiedziałem że niespokojnego ducha ukoi tylko opłacenie składek i otworzenie sobie możliwości  połowów. Jak pomyślałem tak też zrobiłem, szczęśliwie kilka osób postanowiło się w końcu porozliczać ze  mną i o dziwo w styczniu miałem sporo lewych środków finansowych. Umówiłem się wiec na audiencję u skarbnika mojego zacnego koła, kolegi Władka w celu opłacenia wyżej wspominanych składek. Pełen szczęścia nie omieszkałem zdenerwować kolegi Dariusza.  Poinformowałem go więc o zaistniałym fakcie i w pracy z uśmiechem na ustach słuchałem jak ja  go to wkurzyłem. Doczekałem soboty i pełen szczęścia jechałem w okolicach godziny 14 na glinianki uzbrojony w bat i ulubioną zanętę. W domu przygotowywałem się już do połowów więc wypełniłem wstępnie rejestr i doznałem skurczu serca niestety całość wody zamarznięta trzydziesty pierwszy styczeń nie potraktował mnie łaskawie. Czytaj dalej….

Październikowy Ademac.

100_0603-KopiowanieUrlop płynął sobie spokojnie przerywany wyprawami wędkarskimi, ja po dwóch tygodniach odzyskałem swój normalny stoicki stan. Rozleniwiłem się coraz bardziej i w końcu naprawdę zacząłem wypoczywać. Każdy dzień przynosił ukojenie i odbudowywał z powrotem więzy z dziećmi których w końcu jakiś czas nie widziałem. Życie zaczęło przypominać sielankę nawet najdroższa połowa przyzwyczaiła się do moich małych wypraw wędkarskich i nie widziała w nich już nic złego bo z każdej wracałem coraz bardziej wypoczęty i uśmiechnięty. Od tygodnia nie korzystałem z telefonu i nie słyszałem znienawidzonych dźwięków dzwonka tego przeklętego urządzenia. I tak na przemyśleniach mijał mi poranek dnia 10 października gdy został zakłócony wyżej wspominanym dźwiękiem. Z nienawiścią spojrzałem na ekranik i wypuściłem powietrze to tylko Darek a On dzwoni zazwyczaj w rybnych sprawach. Więc odebrałem i słyszę ucieszony głos Darka że zarezerwował stanowisko 9 na łowisku Ademac w Pruszkowie. Czytaj dalej….

Sierpniowy weekend na Łowisku Ademac.

100_0516-KopiowanieSierpień to czas kiedy wszelka ryba czując powoli nadchodzącą jesień zaczyna szukać wszystkiego czym tylko mogła by sobie napchać brzuch i po lipcowej stagnacji zaczyna w końcu porządnie żerować, Owszem tylko ja jak zwykle nie mam czasu by udać sprawdzić czy żeruje rybka czy też nie żeruje.

Czasami los do człowieka się uśmiecha i gdy na korytarzu spotkałem wędkarskiego kompana Darka, ten z uśmiechem oznajmił że zarezerwował 4 i 5 na łowisku komercyjnym Ademac i jedzie na cały długi weekend i oczywiście spytał się czy mam ochotę się wybrać.
Lubię jak ktoś pytania retoryczne w sprawie mojej ochoty na ryby zadaje więc mimo że odpowiedź była mu już zapewne wcześniej dobrze znana odpowiedziałem że oczywiście. Czytaj dalej….

Wedkowanie coś więcej niż pasja.

100_0491-KopiowanieCzas płynie i przemija człowiek pędzi przed siebie i coraz rzadziej jest wstanie zatrzymać się i zastanowić nad sobą i swoim życiem, jesteśmy niewolnikami czasu i pędzimy przez życie coraz szybciej, wszystko musi być od razu natychmiast, można odnieść wrażenie że czas staje się najcenniejszą wartością bo ciągle go nam brakuje. Ja również można powiedzieć jak większość stałem się niewolnikiem czasu napięcia związane z zaległościami po półtorej miesięcznym urlopie i nawarstwienie zadań służbowych spowodowało u mnie przemęczenie a pomoc w remoncie i opieka nad najmłodszym członkiem rodziny chroniczne niedospanie. Całość tych napięć spowodowała u mnie stan, który można by porównać do stanu bomby atomowej ułamek sekundy przed wybuchem i niewiele brakowało abym wybuchnął. Roztaczałem w okuł siebie taką aurę że zaczęły mnie unikać dzieci a gdy brałem Wiktora na ręce ten natychmiast się wyrywał i płakał. Córka wolała iść do dziadków na bajki niż do mnie i tam też zasypiała.

Moja małżonka znalazła lekarstwo na moje problemy i w piątek pierwszego sierpnia zarządziła wypoczynek i zero pracy po pracy. Pojechaliśmy więc z dziećmi na zakupy gdzie jakoś postanowiłem wynagrodzić im przebywanie w towarzystwie osobnika którego aurę można by było porównać do aury dementora z Harrego Pottera. Czytaj dalej….