Pierwsza wyprawa na Łowisko Chwałowice

100_0985-KopiowanieMarzec dobił do połowy a ja nie mogłem doczekać się planowanego już w lutym wyjazdu na łowisko Chwałowice. Dni wlekły się niezmiernie wolno aż do tygodnia przed planowanym wyjazdem w którym rozpocząłem przygotowywanie i kompletowanie sprzętu. Obserwacje serwisów pogodowych nie napawały optymizmem a opady śniegu z deszczem w dniu 13 marca nie wróżyły nic dobrego.
Zatelefonowałem więc do Dariusza w celu przełożenia planowanej wyprawy. Przypomniał mi on jednak że umówiliśmy się z chłopakami i oni mimo kiepskich warunków pogodowych nie mają zamiaru pasować .
Jako że należę do ludzi dla których słowo ma znaczenie postanowiłem mimo wszystko podjąć wyzwanie i spróbować swoich sił w dość ekstremalnych warunkach pogodowych. Dodatkowym atutem było w miarę stałe ciśnienie atmosferyczne spodziewałem się również opłacania frycowego będąc pierwszy raz na nieznanej mi wodzie. Czytaj dalej….

Pierwszy karp w 2015r.

20150327_155702-KopiowanieKilka karpiowych zasiadek już za mną a moja taktyka nie przynosiła większych sukcesów. Rozleniwiłem się do tego stopnia ze wyjazdy na ryby zacząłem traktować czysto relaksacyjnie i nie zależało mi na łowieniu ryb tylko na wypoczynku. Ale obserwując co wieczór facebook’a, zdjęcia karpi zamieszanych przez znajomych dawały znać że pora się zabrać za łowienie.
Dusza rwała się nad wodę w głowie pływały tylko karpie ale praca i szare codzienne życie nie pozwalało ciału udać się nad wodę. Musiałem więc trwać do weekendu. Postanowiłem jednak nieco przyśpieszyć ten weekend i wybrać kilka zaległych nadgodzin aby móc poświęcić kilka chwil więcej wędkowaniu. Czytaj dalej….

Lutowa zasiadka na otwarcie sezonu 2015r.

100_0961-KopiowanieZima rozpieszczała wiosennymi temperaturami ja jakiś niespokojny chodziłem po domu,  niepokój mój zwiększył się gdy w czasie czynu społecznego dowiedziałem się że karpiarze którzy zasiedli na nockę mieli w sumie trzynaście ryb w tym trzy w naszej obecności.  Wiedziałem że niespokojnego ducha ukoi tylko opłacenie składek i otworzenie sobie możliwości  połowów. Jak pomyślałem tak też zrobiłem, szczęśliwie kilka osób postanowiło się w końcu porozliczać ze  mną i o dziwo w styczniu miałem sporo lewych środków finansowych. Umówiłem się wiec na audiencję u skarbnika mojego zacnego koła, kolegi Władka w celu opłacenia wyżej wspominanych składek. Pełen szczęścia nie omieszkałem zdenerwować kolegi Dariusza.  Poinformowałem go więc o zaistniałym fakcie i w pracy z uśmiechem na ustach słuchałem jak ja  go to wkurzyłem. Doczekałem soboty i pełen szczęścia jechałem w okolicach godziny 14 na glinianki uzbrojony w bat i ulubioną zanętę. W domu przygotowywałem się już do połowów więc wypełniłem wstępnie rejestr i doznałem skurczu serca niestety całość wody zamarznięta trzydziesty pierwszy styczeń nie potraktował mnie łaskawie. Czytaj dalej….

Swiąteczne wędkowanie i zakończenie sezonu 2014.

20141224_131705-KopiowanieGrudzień bardziej przypominał mi marzec, temperatury w plusie po 8 stopni i noce w okolicach czterech, napawały mnie wędkarskim optymizmem i dawały nadzieję na wędkarską eksploatację roku aż do końca.
Zafascynowany zimnymi płociami i ich delikatnymi braniami, gryzłem wąsy z niemocy i braku czasu na wędkowanie. Kubłem zimnej wody było zapalnie oskrzeli najmłodszej mojej pociechy i straszenie nas szpitalem na święta. Przyznam że już kiedyś mieliśmy wraz małżonką nieprzyjemność spędzić święta, nowy rok oraz połowę stycznia w szpitalu drżąc o życie córki. Czytaj dalej….

Grudniowe wędkowanie.

20141201_120140-KopiowanieKoniec listopada i początek grudnia pozwoliły mi trochę powędkować chociaż bywało że przymrozki sprawiały mi psikusa i zamrażały wodę uniemożliwiając wędkowanie. Karpiki z zarybień nie nawiązywały kontaktu z wędkarzami i tylko czasami trafiała się jakaś dorodna płoć.
Ja chcąc namierzyć zimowe siedliska ryb i potwierdzić ich obecność w typowanych przeze mnie miejscach z uporem maniaka łowiłem przy użyciu moich wysłużonych Fedderów Mikado Trython. Miało to taka zaletę że mogłem badać spory obszar łowiska i chodziło tylko o namierzenie rybek. Następnie miałem zamiar poławiać je przy pomocy metod spławikowych. Toczyłem więc nierówna walkę z zamarzającymi przelotkami i plecionką. Ale udało mi się wymacać siedliska dużych płoci. Co mnie niezmiernie zdziwiło to ryby siedziały sobie na prawie płaskim blacie na około 3m głębokości. Czytaj dalej….

Październikowy Ademac.

100_0603-KopiowanieUrlop płynął sobie spokojnie przerywany wyprawami wędkarskimi, ja po dwóch tygodniach odzyskałem swój normalny stoicki stan. Rozleniwiłem się coraz bardziej i w końcu naprawdę zacząłem wypoczywać. Każdy dzień przynosił ukojenie i odbudowywał z powrotem więzy z dziećmi których w końcu jakiś czas nie widziałem. Życie zaczęło przypominać sielankę nawet najdroższa połowa przyzwyczaiła się do moich małych wypraw wędkarskich i nie widziała w nich już nic złego bo z każdej wracałem coraz bardziej wypoczęty i uśmiechnięty. Od tygodnia nie korzystałem z telefonu i nie słyszałem znienawidzonych dźwięków dzwonka tego przeklętego urządzenia. I tak na przemyśleniach mijał mi poranek dnia 10 października gdy został zakłócony wyżej wspominanym dźwiękiem. Z nienawiścią spojrzałem na ekranik i wypuściłem powietrze to tylko Darek a On dzwoni zazwyczaj w rybnych sprawach. Więc odebrałem i słyszę ucieszony głos Darka że zarezerwował stanowisko 9 na łowisku Ademac w Pruszkowie. Czytaj dalej….

Sumikowy Feeder.

20141009_095854-KopiowanieMiałem wielką ochotę wybrać się z wędką odległościową nad glinianki. Wykonałem wiec szybki rekonesans i stwierdziłem że zalegające na powierzchni wody liście uniemożliwiły użycie wędki odległościowej. Więc w dniu 09.10 wybrałem się na ulubione glinianki z feederem w celu zażycia najwspanialszego relaksu jaki znam; No…. może prawie ale wędkarze domyśla się o co mi chodzi. Ponieważ został mi całkiem niezły zapas zanęt i robactwa postanowiłem trochę go wykorzystać i spróbować swoich sił w metodzie którą cenię bardzo. Jeżeli chodzi o sprzęt to w Fedderach w tym roku nic się nie zmieniło i korzystam nadal z moich Mikado tryton Fedder i kołowrotków York Tontor 4004, myślę że jeszcze ze dwa sezony wytrzymają i dadzą mi sporo radości z poławianych przy ich pomocy ryb. Zestawy zbudowałem bez kombinacji w sposób najprostszy z możliwych Czytaj dalej….

Wietrzny bat.

20141007_101139-KopiowanieDzień siódmego października mimo plusowej temperatury nie rozpieszczał pogodą silne podmuchy wiatru zmusiły do zabrania dodatkowych nie przewiewnych warstw odzieży. Ja wstałem w okolicach godziny 8 i zapakowałem wszystkie karpiowe graty do magicznego pojazdu marki vw. Około godziny dziewiątej wyruszyłem w stronę glinianek w celu odbycia karpiowej zasiadki i wytestowania kilku nowych konstrukcji i modyfikacji przyponowych. Szczęśliwy byłem już w połowie drogi planując taktykę na dzień połowów. Gdy odezwał się znienawidzony przeze mnie gadżet zwany potocznie telefonem komórkowym. Odebrałem i otrzymałem komunikat o skończeniu się butli z gazem, przyznam ze po pewnym przykrym zdarzeniu związanym z ulatniającym się gazem osobom uprawnioną do wymiany w domu jestem ja. Czytaj dalej….

Październikowy pech.

20141006_112249-KopiowaniePaździernik miesiąc w którym jesień zaczyna gościć już na dobre. I nad wodą możemy obserwować wspaniałą paletę barw którą oferuje nam przyroda, malując liście w jesienne barwy. Miałem okazję połowę września spędzić na łonie przyrody i obserwować wspominane zmiany. Niestety nie był to wypad związany z wędkarstwem, tylko z pracą a jak wiadomo każda praca męczy. Niektórych męczy zarówno fizycznie i psychicznie. Ja należąc do grupy zawodowej, w której stres to codzienność . Wyczerpałem naładowane w sierpniu akumulatory. Właśnie jesienią przypadł mój czas na wykorzystanie urlopu wypoczynkowego. W zasadzie planowałem go wykorzystać na przełomie sierpnia i września. Jednak życie w sposób tradycyjny zagrało mi na nosie, a przełożeni stwierdzili że realizacja zadań jest ważniejsza niż mój urlop i połowy epickich wrześniowych karpi. Czytaj dalej….

Sierpniowy weekend na Łowisku Ademac.

100_0516-KopiowanieSierpień to czas kiedy wszelka ryba czując powoli nadchodzącą jesień zaczyna szukać wszystkiego czym tylko mogła by sobie napchać brzuch i po lipcowej stagnacji zaczyna w końcu porządnie żerować, Owszem tylko ja jak zwykle nie mam czasu by udać sprawdzić czy żeruje rybka czy też nie żeruje.

Czasami los do człowieka się uśmiecha i gdy na korytarzu spotkałem wędkarskiego kompana Darka, ten z uśmiechem oznajmił że zarezerwował 4 i 5 na łowisku komercyjnym Ademac i jedzie na cały długi weekend i oczywiście spytał się czy mam ochotę się wybrać.
Lubię jak ktoś pytania retoryczne w sprawie mojej ochoty na ryby zadaje więc mimo że odpowiedź była mu już zapewne wcześniej dobrze znana odpowiedziałem że oczywiście. Czytaj dalej….