Parasol Konger nabyłem w roku 2012 z nadzieją że zapewni mi godne schronienie na rybach i po dwóch sezonach mogę opisać jego parametry użytkowe.
Parasol Konger ma średnicę 2,5 metra Nie wiem dlaczego nazywają to średnicą i śmiało piszą że jest mierzona po pałąkach. Rzeczywista średnica po rozłożeniu jest nieco mniejsza około 195 cm i tutaj możemy mówić o powierzchni użytkowej. Zacznę moje wywody jednak od dobrych cech produktu które powodują to że dalej z entuzjazmem użytkuję Parasol Konger.
Materiał z którego wykonany jest parasol jest podgumowany oznacza to że jest naprawdę wodo odporny. Parasol posiada dwuczęściową sztycę część bezpośrednio łączona z parasolem jest łamana co daje możliwość ustawienia go pod kątem 45 stopni. Ta część sztycy wykonana jest z stopów aluminium i zakończona niestety plastykowym uchwytem z dźwignią do regulacji wysokości parasola. Druga część sztycy to cienkościenna rurka stalowa zakończona świdrem który umożliwia wkręcenie w grunt i zamocowanie bez dodatkowych stabilizatorów. W sztycy znajduje się otwór na pręt dołączony do zestawu który umożliwia łatwiejsze jej wkręcenie. Czytaj dalej….
Po trzech sezonach z karpiówkami Jaxon Cantara 3.90 3,5 lb zapragnąłem zmiany. Nie mogę powiedzieć abym miał większe uwagi do wyżej wymienionych wędzisk jednak pragnąłem większej finezji w kontaktach z rybą. Długo szukałem odpowiednich wędzisk aż w końcu trafiłem na firmę Sanger i z pośród ich produktów wybrałem model Ultra TEC Carp. Wędziska zakupione przeze mnie posiadają długość 360 cm i krzywą ugięcia w zakresie 2,75 do 3 lb. Wybrałem w zasadzie jedyna
Listopad śmignął błyskawicznie obłożenie zadaniami w pracy było tak wielkie że weekendy wykorzystywałem na regeneracje nie wychodząc z łóżka. Dodatkowo ząbkowanie mojej najmniejszej pociechy nie sprzyjało regeneracji sił.





W niedzielę 23.03.2014 jakoś nie bardzo mogłem spać jako że rzadko mam problemy ze spaniem (stwierdzenie to należy czytać ze potrafię usnąć nawet na stojąco), to bardzo minie fakt bezsenności zirytował. Więc leżałem sobie od godziny 4 w łóżku i myślałem jak by tu zmusić się do przespania jeszcze kolejnych kilku godzin i nic nie przychodziło mi do głowy, alkohol w grę nie wchodził ponieważ jestem wiecznym niedzielnym kierowcą który musi obsłużyć swoją familię na drodze dom kościół i kościół dom, a jak wiadomo jeżdżenie pod wpływem nie jest dobre ani dla otoczenia ani dla samego kierującego. Wytrzymałem w łóżku do godziny 5 i tylko jedna myśl przyszła mi do głowy ryby jadę do 10 i postanowione.