Cały tydzień napięć w pracy i choroba córki zanieczyściły moją aurę do tego stopnia że do mojego życia zakradła się frustracja. W końcu dobrnąłem do piątku dwudziestego pierwszego października. Wracałem na pół żywy do domu a po bagażniku samochodu tłukły się spinningi. Nie wytrzymałem i postanowiłem zajrzeć chociaż na trzydzieści minut na lokalne gliniaki aby spróbować swojego szczęścia z pasiakami. Po przybyciu na łowisko ubrałem polaryzacyjne okulary i zawiązałem na szybko bocznego troka na mojej okoniowej wędce ze stajni robinsona. Czytaj dalej….
Menu
-
Ostatnie wpisy
Najnowsze komentarze
Kategorie
Archiwa
Meta
Mapa strony








