Spontaniczny kwietniowy wypad na ryby po pracy – karpiowy reset.

karp kwiecień 1

Nie potrzebowaliśmy terapii. Potrzebowaliśmy kilku godzin nad wodą, ogniska i ryb, które w końcu pozwolą spuścić ciśnienie.

Kwiecień był dla mnie miesiącem niezwykle napiętym i mimo sporej liczby wypadów wysoki poziom stresu utrzymywał się, nie pozwalając mi wrócić do mojego standardowego stanu opanowania, harmonii i wewnętrznego spokoju. Podobne odczucia miał mój zacny przyjaciel Dariusz.

Czytaj dalej….

Nocne czerwcowe wyprawy z córeczką.

DSC_0243-Kopiowanie (1)Maj zbliżał się do końca swoich przecudownych dni jeden z najbardziej łownych miesięcy mijał wyjątkowo słabo przeze mnie eksploatowany. Pomijając sporadyczne wypady na których amury nauczyły mnie pokory i zmusiły do kombinowania nic ciekawego wędkarsko w moim życiu się nie działo.  Dodatkowo obłożenie sprawami służbowymi powodowało nostalgię i tęsknotę za cudownymi chwilami spędzonymi nad wodą.  Ale jak człowiek jest dostatecznie uparty i konsekwentny to potrafi wszystkie przeszkody obejść i spowodować pojawienie się nad wodą w celu zażycia odrobiny relaksu. Czytaj dalej….