Nie potrzebowaliśmy terapii. Potrzebowaliśmy kilku godzin nad wodą, ogniska i ryb, które w końcu pozwolą spuścić ciśnienie.
Kwiecień był dla mnie miesiącem niezwykle napiętym i mimo sporej liczby wypadów wysoki poziom stresu utrzymywał się, nie pozwalając mi wrócić do mojego standardowego stanu opanowania, harmonii i wewnętrznego spokoju. Podobne odczucia miał mój zacny przyjaciel Dariusz.
Czytaj dalej….

