Lutowa tyczka.

Niedziela drugiego lutego naciągnęła szybko a poprzedzona czynem na rzecz mojego ulubionego łowiska zapowiadała się całkiem owocnie. Byłem nastawiony bardzo mocno na łowienie tyczką jednak bardzo porywisty wiatr i obawa o nie tani sprzęt bardzo zawęziła wybór łowiska, do miejsca osłoniętego przed wiatrem. Długość tyczki musiałem również ograniczyć do około ośmiu metrów ale z uwagi na równe dno na łowisku nie miało to za dużego znaczenia. Ponownie musiałem się również mierzyć z niskim poziomem wody i głębokość łowiska oscylowała w okolicy 1,5m.

Czytaj dalej….

Grudniowa tyczka

Czas ponownie grał mi na nosie świat, co nieco się ochłodził dni stały się niezwykle krótkie a intensywność zadań w pracy nie pozwoliła na pobyt nad wodą dodatkowo kilkudniowe przymrozki pokrzyżowały mi plany odnośnie wędkarskich eskapad. Nim się obejrzałem na świecie był 19 grudnia 2019r a ja od trzydziestu dni nie wędkowałem. Będąc ryboholikiem byłem na głodzie tak wielkim, że z rozpaczą szukałem rozmarzniętego łowiska by tylko spróbować połowić w zimowych warunkach. Jak wielokrotnie na łamach bloga wspominałem zimowe łowienie jest jednym z najlepszych jakie może wędkarzowi się przytrafić.

Czytaj dalej….

Marcowe płocie w deszczu.

Weekend 15/16 marca wędkarsko przedstawiał się nieciekawie a ja będąc przy końcu urlopu kręciłem się jak nawiedzony po domu i nie wiedziałem czy przy tak silnym wietrze i ciągłych opadach wybrać się z wędką nad wodę. Myślałem już o wcześniejszym rozpoczęciu sezonu karpiowego i rozstawieniu ciężkich gruntów z sygnalizatorem i spędzeniu czasu na rybach w kabinie wysłużonego już co nieco VW Polo mojej małżonki pieszczotliwie ochrzczonym przez znajomych i rodzinę ” Złomkiem”.

Czytaj dalej….