Pierwsza zasiadka sezonu 2017.

Czas płynął wartko niczym woda górskim strumieniu zasilanym wiosennymi roztopami. Nie tak całkiem dawno latałem po lodowej tafli wydłubując zimowe pasiaki, płocie i wzdręgi z przerębli. I nim zdałem sobie sprawę z upływu czasu nastał dzień dwudziestego drugiego marca. Oficjalne kilkanaście godzin wcześniej rozpoczęła się wiosna a ja zajęty obowiązkami rodzicielskimi marzyłem o chociaż kilkunastu minutach nad wodą. Umówione wizyty u lekarzy specjalistów moich pociech nałożyły się i spowodowało to Czytaj dalej….

Zimowe refleksje z nad lodu.

Mija kolejny tydzień mojego zimowego urlopu. Na świecie od trzech tygodni jest o jednego członka mojej rodziny więcej. Aura aczkolwiek zimowa zmienia swe oblicze diametralnie. Codziennie dostarczając moim zmysłom nowych wrażeń. Dzięki możliwości łowienia pod lodowego zima przestała być dla mojej osoby czasem jałowym wędkarsko kiedy już późną jesienią przygotowany z niecierpliwością czekałem na rozpoczęcie sezonu. Czytaj dalej….

Pod lodowe koncertowanie.

Cały tydzień mocno kontuzjowany myślałem raczej o lekarzach niż o rybach jednak gdzieś w głowie malował się obraz mnie idącego przez pokryty białym, skrzypiącym, puchem świat dzierżącego w ręku bałałajkę i pierzchnię. Przyznam się szczerze że rozsmakowałem się w krótkich pod lodowych wypadach na ryby. Pokochałem tę pod lodową magię, dłubanie dziur w lodzie i wyłuskiwanie jak na razie małych okonków. Czytaj dalej….

Pierwsze pod lodowe wędkowanie.

pod lodowe, bałałajkaZima nareszcie zagościła w naszym przecudownym kraju. Raczy nasze oczy krajobrazami które urzekają niezmiernie. Pierwsze poważne mrozy skutecznie grubą warstwą ścięły moje okoliczne zbiorniki a w moim sercu mimo urzekającego czasu zagościła tęsknota za wyprawami na ryby.

Ale jak tu się wybrać skoro wszystko lodem skute a i składki jeszcze nie opłacone. W moim kole nie było jeszcze zebrania sprawozdawczo wyborczego i nie było możliwości opłacenia składek. Czytaj dalej….

Podsumowanie sezonu wędkarskiego 2016.

Wyprawa, Ademac, Karp ryba, amur ryba, anaconda, base, magic runner, prologic, elektrostatyk, pb, personal best,Siedzę sobie w pobliżu cieplutkiego kaloryfera za oknem lekki mrozik i na niebie poprzez przerwy w chmurach błyskają gwiazdy. Wszystkie okoliczne zbiorniki pokryły się cienkim lodem i brak możliwości łowienia powoduje u mnie osobiście psychiczny dyskomfort.
Zamykam oczy i w mojej głowie przewijają się obrazy, obrazy z karpiowych wypraw. Obrazy na których siedzę pogrążony w przemyśleniach na łowiskach, grzejąc się w promieniach słońca i obrazy na których kryję się w wędkarskim schronieniu a krople deszczu dźwięcznie grają swoja melodię na poszyciu parasola namiotu czy też przyczepy.   Powoli rozpamiętuje te cudowne chwile w których było mi dane odczuć rześkość poranków, chłody nocy i doznać pieszczot promieniami słońca czy też kroplami deszczu.   Wspominam również każde nawiązanie kontaktu z rybą. I tymi wspaniałymi wspomnieniami w zimowe szare wieczory sycę swoją wędkarską duszę. Czytaj dalej….

Grudniowy nostalgiczny spławik.

dsc_0070Grudzień przywitał nas śniegiem, biały puch pokrył świat i wpędził w zakłopotanie drogowców. Ja siedziałem w pracy i spoglądałem przez okno na szarości świata ginące pod białą pierzynką śniegu. Nie dane było pocieszyć się jednak białym puchem bo w dwa dni zostały po nim tylko smętne brudne pozostałości.  I tym sposobem obraz mnie łowiącego sobie zimne płocie zestawem pełnym w plenerze pokrytym nieskazitelnie białym puchem pozostał jedynie utrwalając się w mojej wyobraźni. Nie rezygnowałem jednak z planów pojawienia się nad wodą i stale woziłem ze sobą zestaw batów w samochodzie.  Przez chwile planowałem w piątek wypisać kilka nadgodzin jednak silny wiatr uniemożliwił by mi połowy batem więc zrezygnowałem z wędkarskich planów. Czytaj dalej….

Czarno piątkowy spontaniczny spławik.

Czarno piątkowy spławikW piątek dwudziestego piątego listopad, sklepach ogłoszono czarny piątek, na wszystkich witrynach sklepowych pojawiły się wywieszki z informacjami jakie to niebywałe okazje każdy z tych sklepów oferuje. Podziałało to jak czerwona płachta na byka na ludzi i centra handlowe stały się tłoczne a ruch uliczny od wczesnych godzin rannych zapewne z okazji czarnego piątku również był wzmożony. Jednak ja nieczuły na wystawy witryn sklepowych zmierzałem do domu nieco podenerwowany niezwykłym tłokiem na drogach i zachowaniem dzielnych wyprzedażowych kierowców i kierowniczek. Czytaj dalej….

Noc listopadowa.

Listopad, nocka, prologic c1, robinson, free runnerGładko wszedłem drugą dekadę listopada. Świat w około mnie przybrał już późno jesienną szatę a przebyte kilka dni wcześniej przymrozki pozbawiły liści większość drzew. Jednak siedząc przed komputerem po przebytym ćwiczeniu w pracy zauważyłem facebookowy wpis o tym ze mamy ciepły weekend i czy ktoś się jeszcze na karpie wybiera. Poczułem drobne ukucie w sercu i pomyślałem  sobie o sprzęcie który obsłużony i spakowany bezpiecznie spoczywał w miejscu przeznaczonym na jego zimowanie.  Pomyślałem czemu by nie spróbować jeszcze swoich sił w połowie karpi i nie wykorzystać przy tym techniczne zaawansowanego sprzętu który przecież z takim trudem gromadziłem i jest  niezwykle rzadko przeze mnie wykorzystywany. Postanowiłem użyć pontonu i echosondy do namierzenia zimowych stanowisk ryb i łowić na drobne przynęty z nadzieją na spotkanie z karpiowatym. Czytaj dalej….

Ekstremalne płocie na bata.

Dublet płociOd października do dwunastego listopada czas minął mi jak mgnienie oka. Coś pożarło moje dni w sposób tak błyskawiczny że nawet tego nie byłem wstanie zauważyć. Ale wędkarskie serce zauważyło że koniec wędkarskiego roku coraz bliżej a wypraw na koncie bardzo znikoma ilość. A wędkarskiemu sercu było również żal gdyż wykorzystywałem urlop i nie było jak wyrwać się na jesienne płocie.  Musiałem dotrzeć do celu który sobie sam wyznaczyłem i odmalować mieszkanie tak jak obiecałem mojej połowie a że staram się założone cele osiągać. Wszystkie więc siły od świtu do później nocy zaangażowałem w remoncik i zmianę rozkładu naszego mieszkanka. Zwykle w zwyczaju miałem ryby w dniu Święta Niepodległości ale i tu prace nie pozwoliły na wyrwanie się nawet na sekundę nad wodę. Czytaj dalej….

Październikowa noc.

dsc_0334Po lekkiej wędkarskiej przekąsce w postaci piątkowego mikro spinningu moje wygłodniałe wędkarskie serce domagało się w końcu porządnego wędkarskiego posiłku. Zaplanowałem więc wypad na moje ulubione glinianki na nockę z soboty na niedzielę dwudziestego drugiego października. W domu miałem masę pracy i moja wyprawa stała pod wielkim zagrożeniem. Do ręcznego załadowania czekało na mnie jakieś dwanaście tysięcy kilogramów ziemi i gruzu, poprzeczkę trudności podnosił fakt że należało go lotem parabolicznym przerzucać nad blisko dwumetrowym ogrodzeniem uważając za każdym razem na samo ogrodzenie jak i rosnące w jego pobliżu iglaki. Czytaj dalej….