Październikowe zawody spinningowe.

Po wrześniu nastaje październik co raczej jest naturalna koleją rzeczy, tak jak i upływ czasu serce krajało mi się nad brakiem czasu na rodzinę a hobby tak ukochane zeszło już na ostatni z możliwych planów. Tęskny wzrok muskał tylko odrzwia mojego wędkarskiego raju i łza tęsknoty ukradkiem spływała gdzieś w kącikach oczu.  W sobotę 14 października moje serce zabiło jednak szybciej  i co nieco otuchy wstąpiło we mnie bo miałem przyjemność wziąć udział w zawodach spinningowych rozgrywanych na odcinku miejskim rzeki Odry w Opolu.

Czytaj dalej….

Feeder sierpniowy.

Sierpień u swojego schyłku postanowił przypomnieć, że nie ubłaganie zbliża się jesień i umiarkowana w temperatury  pogoda notorycznie przeplatana była deszczem.  Urlopowicze niezadowoleni z obrotu  sprawy siedzieli  smętnie pod dachami  altan i liczyli na większą łaskawość  niebios. Ja natomiast czułem coraz większą presję gdyż w duchu czułem że sezon wędkarski  po lipcowej stagnacji zaczyna wchodzić w swoje drugie apogeum. Czytaj dalej….

Magia nad odrzańskiej Nocy.

Czerwiec chylił się ku końcowi, na polach żółć rzepaków zastąpiły kłosy powoli srebrzącego się jęczmienia. Ptaszki w gniazdach obrosły już w piórka i wróble z gniazda, które mogłem obserwować z okna sypialni rozpoczęły lekcje latania. Również półrocze w pracy było za mną i powolutku zmierzając do urlopu hamowałem swoje zapędy. Nastrojony nostalgicznie z powodu upływającego czasu gdyż w czerwcu rokrocznie zmieniam cyfrę w rubryce wiek. Niby przyroda w około eksploduje pełnią życia i pełno nowego życia w około a mi czerwiec zawsze kojarzy się z przemijaniem może z powodu urodzin nie mniej żyję z piętnem człowieka, który zdaje sobie sprawę z przemijającego czasu. Czytaj dalej….