Lipcowy bat i feeder.

Czas pędził wielkimi susami i przeskoczyłem czerwiec nie znajdując nawet jednej minuty by pojawić się nad wodą. Nie byłem tak dawno na rybach że moi synowie podczas rozmów telefonicznych zaczęli upominać  się o wspólne ryby. Miałem w głowie chytry plan który chodził mi po głowie od dłuższego czasu i spędzając miesiąc na wyjeździe służbowym śnił mi się nocami.

Bardzo chciałem wrócić do łowienia na bata w taki fajny sposób jak robiłem to w latach mojej młodości czyli z minimum sprzętu, minimum zanęt i minimum przynęt. Chciałem uwolnić się od ton akcesoriów i czerpać tylko z kwintesencji wędkarstwa.

Czytaj dalej….

Rodzinny wrześniowy weekend.

Wrzesień miesiąc który rok rocznie przynosi mi największe sukcesy wędkarskie i niezmiennie kojarzy mi się z rybami. Zawsze starałem się by ten jak że ważny dla wędkarzy miesiąc obfitował w wyprawy wędkarskie umożliwiające złowienie życiowych okazów. Wyobraźcie sobie najmilsi jak mocno  cierpiała moja wędkarska dusza gdy okienko w kalendarzu wskazywało koniec  pierwszej dekady września a ja nie maiłem możliwości czasowych na chociażby pięcio minutowy pobyt nad wodą. Serce bolało ale nie miałem innego honorowego wyjścia z sytuacji jak rzetelnie pracować. Czytaj dalej….

Wagary z wędką.

W piątek 21.03.2014 media radośnie ogłosiły pierwszy dzień wiosny, radio którego słucham ciągle przypominało o dniu wagarowicza a pogoda była wprost fantastyczna na małe wagary. I tak po bardzo ciężkim tygodniu postanowiłem wypisać kilka godzin i zaznać relaksu z wędka nad wodą. Więc wstąpiłem po drodze do wędkarskiego po zanętę, białe i pinkę. Zanętę wybrałem firmy Gut-mix z seti Atack ryby karpiowate.
Po dwudziestu minutach byłem już na łowisku i pierwszą rzeczą jaką zrobiłem było włączenie trybu samolotowego w telefonie.

Czytaj dalej….