Rodzinny rejs po Jeziorze Turawskim – lody, okonie i ucieczka przed burzą

turawa 2020 4 1

Rodzinny rejs po Jeziorze Turawskim – lody, okonie i ucieczka przed burzą.

Sierpień zmierzał ku końcowi swoich ciepłych dni, nadeszła niedziela 23., a przy śniadaniu zostałem zaskoczony przez rodzinę pytaniem: „Tato, a pojedziemy popływać łódką?” Odpowiedź mogła być tylko jedna – zwłaszcza że aura dopisywała, a lody w Turawie, gdzie cumuję jedną ze swoich łodzi, były pyszne.

Małżonka zaakceptowała plan, a my, co prawda w niepełnym składzie – średni syn wizytował dziadków – wyruszyliśmy na podbój Jeziora Turawskiego. Pogoda była znakomita, więc już po drodze zaliczyliśmy lodziarnię, by schłodzić się w ten upalny dzień. Po przybyciu na Rybaczówkę w Turawie przygotowałem łódkę do pływania i zmuszony byłem ponownie zamontować silnik, który ze względu na wypracowane motogodziny wymagał czynności serwisowych.

Czytaj dalej….

Bieszczady i Solina – rodzinny wyjazd, wędkarska frustracja i wielkie emocje.

solina 2020 1

„I wtedy w nas się zapala wieczny bieszczadzki ogień” – tym krótkim cytatem z utworu SDM „Bieszczadzkie Anioły” wypada rozpocząć ten wpis.

W końcu, w okolicach dwudziestego czerwca, udało się rodzinnie wyjechać na dwa tygodnie w Bieszczady i zrealizować marzenie, które towarzyszyło mi i małżonce od czasów młodości. Studia, praca, założenie rodziny i młody wiek dzieci nie pozwalały wcześniej na taką eskapadę.

Do pokonania mieliśmy ponad 500 kilometrów, a wcześniej – cały proces pakowania. Gdy tylko zamknęły się za nami drzwi domu, poczuliśmy prawdziwy bieszczadzki zew.

Czytaj dalej….