Sierpniowa tyczka.

Sobota 30 sierpnia rozpoczęła się obiecująco, nad wodą budził się świt, wśród lekkiego oparu rozchodził się dźwięk zanęty przecieranej przez sito i dźwięk ziewnięć mojej osoby odzwyczajonej ciężka pracą do późnych godzin nocnych od porannego wstawania.   Na zroszonej trawie pozostawały ślady stóp pozostawione przez ciągłe kursowanie pomiędzy bagażnikiem samochodu a rozstawianym stanowiskiem. Nieśpiesznie i systematycznie na brzegu pojawił się kosz, siatka, półki, rolki tyczka mata i kuwety.  Na kolanach bo przemęczone plecy odzywały się bólem zacząłem lepić kule z zanęty tak pieczołowicie przygotowywanej. Dziś musiało być wszystko dopięte na ostatni guzik, dziś miało być idealnie i dziś miał być sukces.

Czytaj dalej….

Głód wędkarstwa.

Jak wspominałem we wpisie o pierwszych rybach w 2023 roku długo mi przyszło czekać na kolejną wyprawę wędkarską bo aż do 26 marca. Normalnie  tak długa przerwa od wędkarstwa spowodowała by chandrę i wywołałaby u mnie stany depresyjne, jednak przełożeni zadbali o to bym niemiał szans na nudę i przemyślenia o braku wędkarstwa. Zostałem skierowany do szkoły podoficerskiej którą ukończyłem i już jako absolwent z perspektywą na szybki awans i zmianę korpusu osobowego zawitałem nad ulubioną wodą z nadzieją na jakikolwiek kontakt z rybami. Jak błogo i przyjemnie jest zawitać nad wodą po tak długiej przerwie wie ten kto doświadcza takich wrażeń. I mi było właśnie błogo i przyjemnie.

Czytaj dalej….

Spóźniona majówka 2022.

Maj w swej karasie zawitał na dobre, wspaniała pogoda i eksplozja, świeżej wiosennej zieleni. Wiosna malowała świat przecudownymi barwami, wiosnę dało się czuć wszelkimi zmysłami. Serce rwało się na ryby niestety praca nie pozwalała realizować pasji. Spędzałem kolejny tydzień na wyjeździe a portale społecznosciowe zalewały zdjęcia z majówek, zdjęcia szczupaków, zdjęcia karpi, boleni, okoni i zdjęcia pokrytych jeszcze tarłową wysypką leszczy. Nic poza cichym zazdroszczeniem majowym łowcom nie mogłem zrobić. 

Czytaj dalej….

Nowa odległośćiówka.

Maj jako jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku wędkarsko był bardzo marny licząc wypad z drugiego na trzeciego maja na łowisko specjalne Ademac w Pruszkowie to przez  ponad piętnaście dni oczy moje nie oglądały wody a ręce nad nią żadnego kija nie trzymały. Załamanie pogody i nadmiar obowiązków w domu i pracy nie pozwalał na nawet godzinny wypad na ryby. A nowa wędka odległościowa która pieszczona przeze mnie przez tydzień i codziennie wyciągana z pokrowca  powodowała coraz większą  tęsknotę za rybami.

I w końcu przyszłą sobota 17 maja 2014r. wstałem o 4:30 wyjrzałem za okno i po rozpoznaniu pogody jako znośnej, prawie zupełny brak wiatru całe 7 stopni i delikatniutka mżawka, stwierdziłem że pora odbyć test nowej wędki.

Za cel obrałem łowisko sportowe ze względu baaardzo zaawansowanej ciąży małżonki i możliwości porodu w każdym momencie, oddalone o niecałe dwa kilometry od domu tak że mogłem w ciągu pięciu minut być w domu.  Po porannej kawie i śniadaniu nad wodą stawiłem się o godzinie 6:00 i przystąpiłem do rytuału moszczenia miejscówki  rozrabiania zanęty i konstruowaniu zestawu.

Czytaj dalej….