Marcowy powrót nad wodę – feeder, głód wędkowania i chwila, która przywraca równowagę.

feeder marzec leszcz krap 1 Kopiowanie

Życie może zabrać Ci czas, zmęczyć Cię i wycisnąć do zera… ale jeśli odetniesz się od tego, co daje Ci oddech – przegrasz szybciej niż myślisz.

Jak wspominałem we wpisie o pierwszych rybach w 2023 roku długo mi przyszło czekać na kolejną wyprawę wędkarską bo aż do 26 marca.

Normalnie  tak długa przerwa od wędkarstwa spowodowała by chandrę i wywołałaby u mnie stany depresyjne, jednak przełożeni zadbali o to bym niemiał szans na nudę i przemyślenia o braku wędkarstwa.

Zostałem skierowany do szkoły podoficerskiej którą ukończyłem i już jako absolwent z perspektywą na szybki awans i zmianę korpusu osobowego zawitałem nad ulubioną wodą z nadzieją na jakikolwiek kontakt z rybami.

Jak błogo i przyjemnie jest zawitać nad wodą po tak długiej przerwie wie ten kto doświadcza takich wrażeń. I mi było właśnie błogo i przyjemnie.

Wybrałem jako metodę połowu feedery, uzbrojone w koszyki do metody głownie z racji dość spontanicznej decyzji o wyprawie na ryby i braku przygotowania do innych metod połowu.

Wygłodniały człowiek nie patrzy na rodzaj strawy którą mu serwują a cieszy się z tego co jest.  I ja cieszyłem się z tego co zostało mi przez życie oferowane.

Na świecie powoli mościła się wiosna a ja dziwiłem się że z końcem marca kwitną już pierwsze drzewa.

Po chwili zdałem sobie sprawę że „uciekł” mi miesiąc z życia, miesiąc  intensywnie zagospodarowany zajęciami które nie pozwoliły zauważać zmieniających się okoliczności przyrody pomimo tego że gro z nich odbywało się w polu.

Rozłożyłem fotel i do wody posłałem zestawy długo na reakcję ryb czekać nie musiałem już po kilku chwilach odpowiedziały leszczyki i krąpie których bogata populacja zamieszkująca łowisko nie pozwalała się nudzić. Liczyłem co prawda na kontakt z karpiami lecz w odniesieniu do serwowanej strawy łowiłem szczęśliwy krąpie i leszczyki.

Jak nie wiele potrzeba by uszczęśliwić głodnego wędkarskich wrażeń ryboholika nawet pogardzane przez wielu krąpie i leszczyki potrafią dać uczucie sytości.

Ryby brały tak dobrze że szybko zrezygnowałem z drugiej wędki która nie w sposób było obsłużyć należycie. Łowiłem w zawodniczym wręcz tempie aż do końca nawilżonego pelletu.

Świetna zabawa trwała około trzech godzin które pozwoliły nasycić chociaż minimalnie głód wędkarstwa. Po wszystkim zastanawiałem się czyby nie domoczyć jeszcze porcji pelletu jednak moja nieobecność w domu odbiła się również na rodzinie i chciałem również i najbliższym poświęcić jeszcze odrobinę czasu przed powrotem do pracy.

Zobacz również:

Jak łowić leszcze jesienią na feeder – październikowa taktyka ze Śródlesia.

Październikowe karpie na method feeder – jesienne łowienie i praktyka z łowiska.

Polub lub udostępnij
fb-share-icon
Otagowano , , , , .Dodaj do zakładek Link.

O Paweł Sąsiadek

Paweł Sąsiadek – wędkarz i autor bloga „Ryby Moje Życie”, gdzie dzielę się praktyczną wiedzą prosto znad wody. Łowię różnymi metodami, ale szczególne miejsce w moim wędkarskim świecie zajmują karpie i łowienie na ziarna, które sam przygotowuję i testuję w praktyce. To blog tworzony na doświadczeniu, nie teorii.

3 odpowiedzi na „Marcowy powrót nad wodę – feeder, głód wędkowania i chwila, która przywraca równowagę.

  1. Pingback:Majowe łowienie na feeder – szybka zasiadka, karp i spinningowy bonus. - blog wędkarski rybymojezycie.pl

  2. Pingback:Ucieczka od świata - powrót do siebie z feederem nad wodą. - blog wędkarski rybymojezycie.pl

  3. Pingback:Wiosenny relaks na rybach – kilka godzin, które dały spokój. - blog wędkarski rybymojezycie.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *