Największym problemem nad wodą nie są ryby… tylko moment, w którym zaczynasz poprawiać coś, co działa.
Czas ponownie przyśpieszył w moim życiu zakończyłem jednak jeden z bardziej gorących okresów w tym roku i znalazłem kilka chwil by pojawić się nad wodą w celach wędkarskich.
Połączyłem wyprawę na ryby z donacją krwi, nie chciałbym wybrzmieć w taki sposób że przysługujące dni ustawowo wolne od pracy są głównym powodem składania donacji bo sprawa jest głębsza i płynie z chęci pomocy drugiemu człowiekowi.
Jednak gdy pojawiają się dwie szanse na wyjazd na ryby przy tak długich okresach postu wędkarskiego, to zgrzeszyłbym mówiąc że skwapliwie ich nie wykorzystałem i nie planowałem donacji w taki sposób by stanowiła ciągłość z weekendem.
Tu na swoje usprawiedliwienie też dodam że zwykle nie robię takich ruchów ze względu na obciążenie punktów poboru krwi w dni tuż przed weekendem i tuż po.
Wracając jednak do wyprawy na ryby w planach miałem kilkudniowy wypad nad wodę pod kemping z rodziną, oczywiście plany planami a życie, życiem.
Rozstawiałem więc majdan wędkarski nad Śródlesiem 2, metoda króluje u mnie w tym sezonie głownie z racji niewielkich wymagań jeżeli chodzi o przygotowania i w związku z tym że przynęty i zanęty w stanie suchym mogą być przechowywane przez długi czas, bez większego uszczerbku dla nich.
Więc sami domyślicie się w jaki sposób planowałem połów. Po rozstawieniu sprzętu sprawdziłem ciężarkiem dno łowiska na szuranego by wyczuć styk twardego dna z miękkim co wydaje mi się być kluczowe dla udanych połowów na Śródlesiu 2.
Niewielka przyjemna odległość łowienia naokoło 50 m zapowiadała mało pracy jeżeli chodzi o wstępne nęcenie łowiska i ewentualne późniejsze hole.
Zanim jednak w łowisko poszły pierwsze uzbrojone zestawy tuż po wstępnym nęceniu zaparzyłem kubeł kawy by zadbać o odpowiednie nawodnienie organizmu. Wypiłem blisko połowę mojej kawusi nim zdecydowałem się posłać zestawy w łowisko.
Śródlesie nie pozwoliło mi długo czekać i prostująca się szczytówka zasygnalizowała sztandarową i bardzo przyjemną rybę która żyje w tych urokliwych wodach czyli dorodnego leszcza.
Fajny hol i obsługa wędziska, kilkanaście minut oczekiwania i kolejne branie. Masa pozytywnych emocji natychmiast mnie zalała, chłonąłem przyjemności płynące z wyprawy niczym gąbka wodę.
Jak ja tego potrzebowałem nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy.
Cieszyłem się z dość regularnych brani ale było mi mało i zacząłem komplikować sobie łowienie co jakiś czas zmieniając przypon czy też przynętę a to posyłając w łowisko kilka spombów grubszego pelletu w nadziei na przyśpieszenie brań ryb.
Skutek był taki że się spociłem a na częstotliwości brań nie zyskałem. Mimo wszystko na szczęście niczego nie popsułem i czas na łowisku ustalił się według pewnego schematu.
Branie, hol, kilkanaście minut przerwy, kolejne branie, do nęcenie i branie. Holowałem sobie wspaniałe śródleśne ryby i doceniałem każdą sekundę spędzoną na łowisku.
Planowałem do zmroku posiedzieć niestety telefon zmienił moje plany i musiałem nieco wcześniej zakończyć łowienie. Do domu wracałem szeroko uśmiechnięty i zrelaksowany. W końcu udało się połowić co nieco po bardzo długiej przerwie.
Zobacz łowienie lesczy na Śródlesiu w październiku 2024.








Pingback:Październikowe śródleśne leszcze.Jesienne łowienie leszczy na feeder w Śródlesiu. Sprawdź taktykę, nęcenie i realne efekty z październikowej wyprawy.Październikowe śródleśne leszcze. - blog wędkarski rybymojezycie.pl
Pingback:Łowienie leszczy we wrześniu na feeder – Śródlesie i skuteczna zasiadka. - blog wędkarski rybymojezycie.pl
Pingback:Majowe samotne popołudnie – feeder, spokój nad wodą i relacja z łowienia. - blog wędkarski rybymojezycie.pl
Pingback:Sierpniowa metoda na karpia. - blog wędkarski rybymojezycie.pl
Pingback:Marcowy powrót nad wodę – feeder, głód wędkowania i chwila, która przywraca równowagę. - blog wędkarski rybymojezycie.pl
Pingback:Wojna w tle, wędka w dłoni - kilka chwil spokoju nad wodą. - blog wędkarski rybymojezycie.pl