Powiem ci, jak skutecznie łowię karpie i amury na ziarna – kompletny poradnik krok po kroku.
Wstęp
Ziarna od kilku lat w metodzie karpiowej przeżywają swój wielki renesans. W zasadzie trzeba powiedzieć, że były obecne cały czas, ale stosowane raczej jako wypełniacz do zanęty. Dzięki sporej ofercie producentów ziaren osoby, które nie mają czasu i możliwości, by przygotować je w domowych warunkach, mogą się w nie zaopatrzyć.
Nie zobaczymy – a przynajmniej ja jeszcze nie widziałem – dostępnych na rynku ziaren fermentowanych. No, może poza CSL, który od biedy można by podciągnąć pod tę kategorię.
Od ponad dekady swoje wędkarstwo karpiowe opieram na ziarnach, które osobiście fermentuję i preparuję. Moje działania przynoszą wymierne efekty, stale utwierdzając mnie w słuszności tych działań. Dodam, że chętnie dzieląc się wiedzą, stworzyłem małą społeczność sympatyków fermentowanych ziaren. Społeczność, która stale się powiększa.
W moim poradniku „Jak przygotować ziarna na ryby – pasteryzacja, kiszenie, fermentacja” znajdziecie sposoby przygotowania i konserwacji ziaren. Pozwoli to wam na samodzielne przygotowanie ziaren i ograniczenie kosztów nęcenia i łowienia na ziarna.
Dowiesz się z tego poradnika, jakie ziarna i w jaki sposób zakładam na włos, jak buduję przypony do połowu na ziarna, jak nęcę ziarnami, gdzie znaleźć miejsce potencjalnego żerowania karpia. Poznasz również moje sposoby na skuteczne łowienie przy użyciu ziaren.
Jakie ziarna najlepiej sprawdzają się w karpiarstwie
W karpiarstwie sprawdza się większość ziaren, niezależnie od tego, czy są w formie kiszonej, fermentowanej, gotowanej czy nawet suchej.
W chwili obecnej pominę świetnie działające i skuteczne rośliny strączkowe, na które poławia się karpie, jak groch, łubin, bobik czy ciecierzycę. Nie będę się również rozwodził nad orzechem tygrysim, mimo że jest to skuteczna przynęta. Stale z nim eksperymentuję i badam najlepsze metody jego przygotowania. Ograniczę się również, jeżeli chodzi o ziarna oleiste, do konopi i orzechów. Zapewne za jakiś czas pojawi się aktualizacja tego artykułu i mojego poradnika o przygotowaniu ziaren.
Kukurydza
W wędkarstwie karpiowym najbardziej popularna jest kukurydza w każdej postaci: konserwowa, mrożona, kiszona, fermentowana i sucha. Prawdziwym gamechangerem stało się dla mnie stosowanie kukurydzy kiszonej, która w fantastyczny sposób przebija się w łowisku.
Każdy rodzaj kukurydzy możemy stosować zarówno jako samodzielną przynętę, jak i zanętę. Nic nie stoi na przeszkodzie, by stała się dodatkiem do mieszanek ziaren.
Z kukurydzy zrobimy również fantastyczne pulpy. Wystarczy kukurydzę zblendować i uzyskujemy wspaniały atraktor i dodatek zanętowy, w którym możemy obtoczyć nasze pellety czy też kulki. Warto zwrócić uwagę, jeżeli jesteśmy przy temacie wytwarzania atraktorów z kukurydzy, na zatarcie i fermentowanie śruty kukurydzianej.
Orzech tygrysi
To selektywne i uwielbiane przez karpie ziarno, na niejednym łowisku otwiera wodę. Jego przygotowanie musi być wykonane w sposób właściwy, by był nieszkodliwy dla ryb. Nie nadaje się absolutnie do podawania w postaci surowej.
Konopia
Ziarno oleiste, najczęściej stosowane w formie gotowanej lub prażonej, głównie jako dodatek do mieszanek zanętowych. Możliwe jest również łowienie karpi na ziarna konopi – sposób opiszę w dalszej części artykułu.
Pszenica
Pszenica to smak dzieciństwa każdego karpia. Ze względu na swoje wartości odżywcze stosowana jest w hodowli ryb, przeważnie w formie suchej, ale ja wykorzystuję ją w formie gotowanej i kiszonej.
Orzechy arachidowe
Był moment, gdy i one miały w karpiarstwie swój udział. Możemy wykorzystać je w postaci surowej, gotowanej lub też prażonej i solonej. Mi najlepsze efekty przynoszą prażone i solone, zapewne dlatego, że te właśnie stosuję najczęściej. Ważną rzeczą jest, by nie stosować orzechów zleżałych i zjełczałych. Kupuję je więc na bieżąco w większych paczkach w popularnych marketach.
Mieszanki
Mieszanki ziaren pozwalają nam wykorzystać właściwości każdego rodzaju ziarna. Możemy połączyć ziarna oleiste z ziarnami drobnymi i grubszymi, skutecznie w ten sposób komponując własne mieszanki zanętowe bądź też dodać taką mieszankę jako dodatek do zanęty.
Pulpy z ziaren
Pulpy z ziaren stanowią nieoceniony dodatek do zanęt. Mogą również służyć jako samodzielna zanęta, gdy chcemy wywołać efekt chmury w łowisku.
Rozdrobnione przy użyciu blendera ziarna można stosować zarówno do nawilżania zanęty, jak i jako swojego rodzaju atraktor, który zmieni pracę pelletów, wygasi pracę zanęt sypkich bądź – wręcz przeciwnie – wzbudzi ich pracę. W tym celu możemy stosować pulpy z ziaren oleistych.
Jak wybrać ziarna na karpia
Ziarna do połowu ryb karpiowatych wybieram, rozważając kilka czynników.
Musimy wziąć pod uwagę takie parametry jak temperatura wody i sposób żerowania ryb, obecność drobnicy w łowisku oraz wielkość i twardość ziaren.
Uniwersalnym wyborem zawsze będzie kukurydza, orzech tygrysi, łubin, ciecierzyca czy orzech arachidowy.
Pod uwagę musimy również brać twardość ziaren. Tę w oczywisty sposób możemy kontrolować na etapie doboru i przygotowania ziaren. Gdy wiemy, że zbiornik jest bogaty w drobnicę, nałożenie miękkich ziaren zakończy się pustym włosem i brakiem brań. Naturalnym rozwiązaniem jest wtedy stosowanie twardych orzechów, twardej kukurydzy. Również ilość ziaren na włosie dobrze jest zwiększyć.
Jak przygotować ziarna do łowienia karpi
Szczegółowy poradnik dotyczący przygotowania ziaren już napisałem w oddzielnym artykule. Wspomnę tylko krótko, że przygotowanie ziaren ma na celu zmianę ich właściwości, uatrakcyjnienie ich jako zanęty i przynęty oraz uczynienie ich bardziej zdatnymi do spożycia przez ryby.
Jak i kiedy stosować ziarna w wędkarstwie karpiowym
Najlepsze pory roku na stosowanie ziaren to okres od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Musimy pamiętać, że ziarna stanowią treściwy pokarm dla ryb, dlatego ich dozowanie zależy od żerowania ryb oraz ich przemiany materii.
Określając ilość i rodzaj podawanych ziaren, bardziej powinniśmy kierować się temperaturą i natlenieniem wody niż wskazaniami kalendarza.
Wiosna
Wiosną warto stosować mieszanki ziaren drobnych, mało sycących, ewentualnie ich zmieloną formę lub pulpę z ziaren i płynu. Jako dodatek zanętowy znakomicie sprawdza się konopia w formie prażonej i mielonej.
Bardzo często w zimnej wodzie podaję minimalne ilości ziaren w nośniku, przeważnie korzystając z podajników do method feedera. Pozwala to na szybkie obławianie „gorących” miejscówek. Bardzo często kończy się zamierzonym efektem, czyli rybą na macie.
Lato
Lato to najlepszy czas dla wszelkich fermentowanych ziaren. Dobra temperatura wody i szybki metabolizm ryb sprzyjają podawaniu sporej ilości ziaren w łowisko. Jest to czas, gdy ziarna sprawdzają się jako zanęta. Na rzekach i dużych zbiornikach możemy stosować ich bardzo duże ilości, zastawiając stołówkę dla ryb i zatrzymując je w nęconym miejscu.
Lato to zdecydowanie pora, gdy prym wiodą ziarna fermentowane, czy to mlekowo, czy też alkoholowo. Te drugie przyciągają w jakiś fanatyczny wręcz sposób amury.
Jesień
Jesień to czas, gdy ryby przed zimą intensywnie żerują. Jednak ich aktywność bardzo często podyktowana jest temperaturą wody. Powinniśmy stosować ziarna selektywnie, zgodnie z zasadą „mniej, a częściej”, badając zachowanie ryb w łowisku.
Gdzie łowić karpie na ziarna
To pytanie u początkujących wędkarzy jest w pełni naturalne. Jak odpowiedzieć? „We wodzie”.
Z moich doświadczeń budowanych przez lata, głównie na wyrobiskach i niewielkich zalewach, wynika kilka przemyśleń, które przeważnie się sprawdzają.
W odpowiedzi na tak podstawowe pytanie kluczowy jest zbiornik, a co się z tym wiąże – ukształtowanie dna, flora i fauna zbiornika i jego bezpośredniej okolicy, głębokość i warunki tlenowe.
To takie podstawowe czynniki. Moje doświadczenia mówią jednak o szukaniu pewnego rodzaju wyróżnika w zbiorniku. Musi on być jednak w jakiś sposób interesujący dla ryb – czy to w sposób środowiskowy, czy też umożliwiający znalezienie naturalnego pokarmu.
Wszelkie nawisy gałęzi, dopływy do zbiorników i miejsca, gdzie w sposób naturalny bytują organizmy stanowiące pokarm karpiowatych, jak ochotka, raczki, małże czy ślimaki, powinny stać się naszymi priorytetami.




Podanie w nie ziaren i obserwacja, czy też po prostu próby obłowienia tych miejsc, dadzą odpowiedź co do słuszności naszych typów.
Latami buduje się swoje doświadczenia na zbiornikach, a wysokie uzbrojenie w sprzęt w karpiarstwie pomaga w znakomity sposób badać dno. Możemy je rozpoznawać przy pomocy wędzisk typu marker, groundsticków, stukadełek, kamerek, a nierzadko własnego ciała, chociażby w procesie przygotowywania czy też oczyszczania miejsc.
Nie wiem, jak typować miejsca w wannach z jednolitym dnem, bo nie ma takich zbiorników w mojej okolicy. Natomiast na wyrobiskach, na których łowię, z bardzo różnorodnym ukształtowaniem dna i linii brzegowej, wachlarz możliwości jest nieograniczony.
Skupiam się więc na znalezieniu tego wcześniej wspominanego wyróżnika.
W pierwszej kolejności szukam miejsc przy brzegu i roślinności przybrzeżnej. Wszelkie uskoki, przejścia twardego dna w miękkie, nawisy gałęzi – to są dla mnie gorące miejsca.
Na jednym z zamulonych zbiorników wręcz odpuszczam sobie twarde góreczki, a skupiam się na wystukaniu tuż przy brzegu twardych miejsc wśród powszechnie zalegającego tam namułu. Środek pływający i groundstick są przy takim wyszukiwaniu niezastąpione.
Następnie szukam dalej od linii brzegowej blatów, wypłyceń, nasypów i kantów. Idealnie jest, gdy twarde dno przechodzi w miękkie.
Kluczowa na wyrobiskach jest precyzja, bo tu kilka centymetrów decyduje o sukcesie. Nie skupiam się od razu na drugim brzegu. Bardzo często ryby poławiam tuż pod nogami.
Nie muszę dodawać, że taki sposób połowu wymusza odpowiednie zachowanie na łowisku.
Bardzo często w zimnym okresie wykorzystuję swoją prymitywną echosondę zamontowaną w łódce zanętowej. Rzekomo posiada ona funkcję wykrywania ryb i sygnalizowania ich obecności stosownymi ikonkami. Za tę metodę nie dałbym sobie ręki uciąć, ale mi się sprawdza. Potwierdziłem zresztą jej wskazania echosondą lepszej klasy i w istocie rysowała ona łuki.



Czasami jednak wszystkie nasze kalkulacje i wymyślone przez nas reguły typowania miejsc zawodzą i ryby mają je głęboko w nosie.
Wbrew mitowi głębokiej i fizycznie cieplejszej wody płytkie miejsca zimą przynoszą ryby. Czyni to nasze zajęcie nieprzewidywalnym i zmusza do stałego poszukiwania, myślenia i kalkulacji.
Czy warto wcześniej nęcić miejsce ziarnem
Na to pytanie jest jedna odpowiedź: oczywiście, że warto, jeżeli mamy sprawdzone miejsce, które jest odwiedzane przez karpie i amury.
To regularne nęcenie buduje tak zwaną bankówkę, czyli miejsce, w którym jest wysokie prawdopodobieństwo złowienia ryby. Na takich bankówkach i ich budowie bazuje moje wędkarstwo.
Nie jest tak, że poświęcając jedynie trzy godziny na łowienie, odnosi się regularne sukcesy. Jest to wynik stałego nęcenia.
Obecnie, z racji moich regularnych i długotrwałych wyjazdów, jest to efekt pracy większej liczby wędkarzy, którym powierzyłem część swoich sekretów.
Kilka lat wcześniej, gdy mój ulubiony zbiornik był dostępny szerokiej rzeszy karpiarzy, w mało atrakcyjnym miejscu – na żwirowo-gliniastym blacie o twardości betonu – postawiłem stacjonarny marker.
Marker przyciągał miłośników wywózek i po kilku tygodniach stał się jednym z lepszych miejsc, które dawało bardzo dużo ryb.
Taki prosty eksperyment ukazuje zasadność wcześniejszego, a zarazem stałego nęcenia.
Ile ziaren podawać karpiom
Ilość podawanych ziaren powinniśmy regulować w zależności od kilku czynników: populacji ryb karpiowatych, temperatury wody, aktywności ryb, obecności drobnicy oraz tego, jak szybko znika podana zanęta.
W sytuacji, gdy spodziewam się słabego żerowania ryb, musimy mocno ograniczyć ziarna. Od jego ilości ważniejsza jest jego jakość. Kilka orzechów czy odrobina konopi podanych w PVA zrobi większą robotę niż zasypanie zestawów.
Sytuacja staje się zgoła odmienna, gdy warunki na łowisku wskazują na korzystne warunki do żerowania ryb lub jest obecna tam drobnica. Nie boję się wtedy podawania kilku kilogramów ziaren na zestaw. Ładuję moją łódkę Huntera 650 z górką, co daje w okolicy 8 kg ziaren.
Zwłaszcza gdy wywożę pierwszy raz, lubię wysypać dużą ilość ziarna na zestaw. Dodatkowo, o ile mam dostęp z brzegu do łowiska, dywanowo rozsypuję 20-litrowe wiadro ziaren łopatką bądź też, jeżeli zależy mi na większej odległości nęcenia, łopatką przymocowaną do 180-centymetrowej sztycy.
Z moich obserwacji wynika pewna kolejność żerowania ryb w łowisku: najpierw wchodzi drobna ryba, później średnia, a na końcu ta duża, którą chcemy łowić. Każdy sort tej ryby musimy nakarmić bądź też zastosować ziarna grube lub twarde, dedykowane akceptowalnemu przez nas sortowi ryb.
Wiem, że stale odnoszę się do temperatury wody. Robię to dlatego, że jest to jeden z kluczowych czynników regulujących żerowanie zmiennocieplnych stworzeń, jakimi są ryby.
Stały monitoring ilości wyjadanych ziaren daje nam kluczowe informacje. Gdy ziarno zalega długo, oznacza zwykle to, że nie trafiliśmy z miejscówką, bądź też ryby nie żerują. Ewentualnie w zastanych warunkach środowiskowych ryby przestały okresowo odwiedzać miejscówkę.
Wtedy pozostaje nam kilka rozwiązań. Szukanie nowych miejsc i ostrożne podanie niewielkiej ilości ziaren do momentu, aż się wstrzelimy w potrzeby ryb, lub też elektronika – próba namierzenia ryb w zbiorniku i podania im zestawu i zanęty na głowy.
Jak sprawdzić, czy ryby wyjadają ziarno
Stopień pochłaniania przez ryby ziaren możemy w prosty sposób określić, inwestując kilkadziesiąt złotych w kamerę endoskopową na USB. Dzięki takiej kamerce możemy z naszego telefonu czy też tabletu zrobić znakomite narzędzie do określenia stopnia wyjadania ziaren z łowiska.


Można iść również w stronę coraz bardziej popularnych kamer podwodnych.
To właśnie te urządzenia, budowane przez pasjonatów na bazie kamer cofania kilka lat temu, otworzyły mi oczy na ziarna oraz uświadomiły, co stado płoci potrafi zrobić z 20 litrami ziaren kukurydzy wysypanej na przysłowiową kupę.
Oczywiście rozwiązanie z kamerą ma sens, gdy mamy dostęp do łowiska – czy to z brzegu, czy też ze środka pływającego.
Gdy ziarno znika bardzo szybko, wtedy zwiększam rozmiar ziarna i jednocześnie jego ilość. Bardzo często bywa tak, że stada drobnicy niczym odkurzacze czyszczą zasypane miejsca i nie pozostaje nic dla karpi. Sprawdzają się więc we wstępnym nęceniu miksy ziaren drobnych, średnich i grubych.
W przypadku gdy ziarno zalega przez długi czas, zmieniam miejsce nęcenia. Gdy jednak regularnie miejscówka jest czyszczona, staram się ją zasypać przynajmniej trzy, cztery razy w tygodniu, by była przygotowana na moje trzygodzinne sesje.
Nęcenie ziarnami
W wędkarstwie karpiowym istnieje wiele metod podania ziaren w łowisko. Rynek wędkarski oferuje wiele urządzeń, które mogą nam to ułatwić.
Metodę musimy dobrać do swoich możliwości sprzętowych, finansowych oraz ilości wprowadzanych ziaren w łowisko.
Wędkarstwo karpiowe charakteryzuje się świetnym zaopatrzeniem w sprzęt. Karpiarze są uzbrojeni w pontony, modele RC, spody, spomby, rakiety, łyżki, proce i inne cuda, które oferuje bardzo bogaty rynek.
Sprzęt pozwala nam podać ziarna dokładnie w łowisko, czy to poprzez wyrzut, czy też bezpośrednie dostarczenie zanęty.
Nie powinniśmy pomijać również podawania ziaren w nośniku: glinie, zanęcie sypkiej czy też śrucie zbożowej.
Znakomicie sprawdzała mi się drobna śruta zbożowa zaparzona wrzątkiem i wymieszana z całymi, gotowanymi ziarnami. Śrutę często aromatyzowałem słodkimi boosterami czy też melasą.
Lepiłem z takiej mieszanki kule wielkości piłki do ręcznej i posyłałem w łowisko. Dawało to zdumiewająco dobre efekty.
Worki i siatki PVA również znakomicie nadają się do podawania ziaren. Nie będzie wielkiego problemu, gdy podamy nimi ziarna suche, chociażby orzechy arachidowe. Jednak ziarna zalane płynami na bazie wody należy stosownie przygotować.
Osobiście robię to na dwa sposoby: zasypuję cukrem lub też solą. Tak przygotowane ziarna w sposób bezpieczny można podać w materiale PVA.
Ja osobiście najczęściej wywożę swoje ziarna modelem RC. Pozwala to zaoszczędzić czas i dotrzeć w miejsca niedostępne z rzutu.
Są również w mojej okolicy zbiorniki, gdzie spomb musi grać. Ryby traktują dźwięki uderzenia spomba o wodę jak sygnał, który mówi, że stół jest właśnie zastawiony.
Jak łowić karpie na ziarna – zestawy
Moim ulubionym przyponem do połowu karpi jest przypon kombinowany typu Blow Back Rig. Jak macie ochotę zobaczyć mój sposób jego wykonania, to odsyłam was do mojego materiału wideo zamieszczonego na YouTube. Obszernie wyjaśniam tam sposób budowy, jak i samą mechanikę działania przyponu.
Osobiście lubię stosować cztery rodzaje haków w rozmiarach 2, 4, 6, 10. Uznaję obecnie dwie firmy: Korda i Drennan. Po haki Drennana sięgam w sytuacji słabego żerowania i potrzeby zakładania małych przynęt. Przez pozostałą część roku korzystam z haków Curve Shank Kordy w rozmiarze 2.
Długość włosa dostosowuję do wielkości przynęty. Jeżeli materiał przyponowy jest cienki, stosuję stoper, który utrzymuje ziarna w zadanym miejscu.
Na bezpiecznym klipsie montuję albo kamień na gumce z dętki rowerowej, albo też stosuję co najmniej 130 g ciężarki ołowiane. Częściej jednak stosuję kamienie. Pozwala to tracić mniej ryb, a i nie bez znaczenia jest cena. Kamienie odpowiedniego dla mnie sortu kosztują 300 zł za tonę, czyli ułamek tego, co wydałbym na ciężarki ołowiane.
Testuję również ciężarki betonowe, które sam wykonuję, jednak mają taki minus, że muszę je wykonać, namoczyć i są jednorazowe w przypadku brania ryby. Kamień otoczak zakładany na gumce jest szybszy i tańszy.
Bezpieczny klips jest na przyponie strzałowym o trzech długościach wędziska. Przypon strzałowy na moich łowiskach to must have. Racicznica tnie plecionki i żyłki niczym najlepsze ostrze. Niejednokrotnie po dobrym braniu przypon strzałowy wygląda tak, jakby ostrugać go nożem.
Jak zakładać ziarna na włos
Ziarna zakładamy bezpośrednio na włos. Możemy stosować grube ziarna, zakładając je bezpośrednio na włos, jak i mieszanki ziaren, wcześniej robiąc z nich zgrabne pakieciki, wykorzystując siateczki lub też damskie rajstopy.
Rajstopy mają tę właściwość, że świetnie ściągają ziarna i robią z nich ścisłe pakiety. Kosztują również ułamek tego, co specjalistyczne siateczki non-PVA oferowane w sklepach.
Przed użyciem rajstop przepłukuję je kilkukrotnie w gorącej wodzie, by usunąć z nich ewentualne pozostałości chemii z produkcji.
Budowa własnych pakiecików pozwoli nam również stosować miks ziaren i drobnych pelletów.
Błędy, które popełniam podczas łowienia na ziarna
Moim najcięższym błędem jest uparte trzymanie się sprawdzonych miejsc. Wynika to zapewne też z tego, że mam przeważnie trzy godziny na łowienie. Człowiek spragniony kontaktu z rybą traci cechy odkrywcy i zaczyna stawiać na sprawdzone rozwiązania.
Dlatego warto jest jeden zestaw mieć w bankowej miejscówce, a drugi poświęcić na eksperymenty. Wyciągniemy wnioski i dowiemy się czegoś nowego o naszej wodzie.
Nie bójmy się również dużych ilości ziaren. Nie mając odpowiedniego zapasu, często nie byłem w stanie utrzymać ryb w łowisku i przedwcześnie kończyłem łowienie.
Podsumowanie
Ziarna to niedoceniana, jednak bardzo skuteczna przynęta. Niejednokrotnie pozwalają przebić się przez innych wędkarzy omamionych marketingiem i kolorowymi przynętami.
Ich cena, łatwość przygotowania oraz mnogość możliwości użycia dają praktycznie nieograniczone możliwości. Tylko od nas i naszego sposobu rozumowania zależy ich skuteczność oraz eliminacja wad.
Tylko myślący wędkarz jest wędkarzem skutecznym.
Ryby nie oglądają filmów ani nie czytają prasy – zjadają to, co jest dostępne, naturalne i im służy.
Czytaj również:
Jak przygotować ziarna na ryby- pasteryzacja, kiszenie, fermentacja.
Jak zrobić skrzynkę na echosondę – zrób to sam
Method Feeder po mojemu – kompletny poradnik wędkarski.








































Pingback:Jak przygotować ziarna na ryby- pasteryzacja, kiszenie, fermentacja. - blog wędkarski rybymojezycie.pl
Pingback:Jak łowić na ziarna feederem i method feederem – poradnik. - blog wędkarski rybymojezycie.pl