Lepiej jechać na chwilę nad wodę – niż nie jechać tam wcale.

karp lipiec urlop 4

Upalna niedziela, kilka godzin nad wodą, łódka zanętowa, zawady na dnie i agresywne branie. Krótka zasiadka karpiowa przed wyjazdem do Chorwacji pokazała, że czasem naprawdę lepiej jechać na chwilę niż nie jechać wcale.

Niedziela piątego lipca była niezwykle upalna. Ja, jak wszyscy, starałem się przetrwać w zaciszu domu. Było tak gorąco, że nawet jazda na motorze, mimo że odbywana na zdrapkę, czyli w krótkich spodenkach i koszulce, nie przynosiła ukojenia. Wrażenia z poruszania się po drogach były zbliżone do wrażeń, jakie serwowałby rozgrzany piekarnik z termoobiegiem, gdyby włożyć do niego głowę.

Ja, mimo pogody, musiałem odreagować stresy i zaczerpnąć odrobinę relaksu przed podróżą do Chorwacji, gdzie miałem zamiar spędzić urlop.

W okolicy godziny 18 pojawiłem się na łowisku, mocno zaskoczony oblężeniem stawów. Udałem się na miejsce, które przyniosło mi na ostatnich zasiadkach wspaniałego jesiotra.

Ubytek wody zmienił mocno łowisko. W szybkim jego rozpoznaniu pomogła mi moja łódka zanętowa wyposażona w echosondę. W kilka minut, bez większego wysiłku, sprawdziłem aktualne głębokości i wybrałem dwa miejsca na położenie zestawów.

Wrodzone lenistwo podpowiadało mi, że lepiej wywieźć zestawy i kukurydzę modelem, niż zasuwać w upale z wiadrem i łopatką na drugą stronę łowiska, by sobie zanęcić.

W tych warunkach pogodowych przebycie tych kilkuset metrów z balastem wydawało mi się wysiłkiem ponad moje możliwości.

Zestawy wywiozłem, a sam rozłożyłem fotel w przyjemnym cieniu. Wyczekując podmuchów wiatru, włączyłem audiobooka i pogrążyłem się w słuchaniu. W międzyczasie otworzyłem bezalkoholowe piwko i raczyłem się chłodnym napojem.

Przyjemnie było siedzieć w cieniu, słuchać audiobooka i sączyć orzeźwiający napój, co jakiś czas zerkając na dwa nowe kije pyszniące się na podpórkach.

Piękne chwile mijały, aż stwierdziłem, że czas na przewiezienie zestawów. Zdziwiony stwierdziłem, że w wytypowanych miejscach są zawady, w których utknęły moje zestawy. Wyjaśniło to brak brań, a prymitywna echosonda, a tak naprawdę to bardziej głębokościomierz, nie pokazała zawad na dnie.

Przestawiłem więc zestawy i sprawdziłem, czy nie są one w zawadach. Na pierwsze branie długo nie musiałem czekać. Agresywne, atomowe uderzenie zwiastowało raczej niewielką rybę – rybę, która bez skrępowania wjechała w zaczepy.

Ja, zanim wygrzebałem się z fotela i podniosłem wędkę, dałem rybie wystarczająco dużo czasu na poszukanie schronienia.

Cała akcja zakończyła się rwaniem zestawu i wiązaniem na nowo, co zajęło niemało czasu.

Wywiozłem ponownie, skręciłem hamulce mocniej i usiadłem sobie na macie tuż przy wędkach.

Moja przezorność okazała się słuszna, bo w kilka chwil później cieszyłem się holem bardzo agresywnego malucha. Szybka sesja i obsługa ryby, która narobiła całkiem sporo zamieszania w łowisku.

Kolejna wywózka i oczekiwanie, oczekiwanie, które nienaturalnie długo się przeciągało. Nie chciało mi się sprawdzić zestawów ponownie, skupiłem się na słuchaniu audiobooka i ładowaniu baterii.

W ładowaniu baterii skutecznie przeszkodziły mi komary. Poszukiwanie środka na nie nie przyniosło spodziewanego rezultatu – został w innej torbie. Poganiany atakami tych mocno potrafiących uprzykrzyć życie owadów pakowałem się na tempo.

Zestawy oczywiście ponownie leżały w zawadach. Wyholowałem wielkie kawałki gałęzi z dna. Dobrze, że nie skończyło się to rwaniem zestawów.

Do domu wracałem w bardzo dobrym nastroju.

W domu przywitał mnie zapach grilla i małżonka z oszronioną szklanką w dłoni.

Ach, urlop czas zacząć – pomyślałem, jednocześnie przejmując dowodzenie nad grillem.

Czytaj również:

Pożegnanie z Malarami.

Weekend nad wodą z rodziną – karpie, ognisko i chwile, które zostają na zawsze.

Jak łowić karpie w sierpniu – Przeprosiny z method feederem.

Polub lub udostępnij
fb-share-icon
Otagowano , , , , .Dodaj do zakładek Link.

O Paweł Sąsiadek

Paweł Sąsiadek – wędkarz i autor bloga „Ryby Moje Życie”, gdzie dzielę się praktyczną wiedzą prosto znad wody. Łowię różnymi metodami, ale szczególne miejsce w moim wędkarskim świecie zajmują karpie i łowienie na ziarna, które sam przygotowuję i testuję w praktyce. To blog tworzony na doświadczeniu, nie teorii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *