Upalna niedziela, kilka godzin nad wodą, łódka zanętowa, zawady na dnie i agresywne branie. Krótka zasiadka karpiowa przed wyjazdem do Chorwacji pokazała, że czasem naprawdę lepiej jechać na chwilę niż nie jechać wcale.
Niedziela piątego lipca była niezwykle upalna. Ja, jak wszyscy, starałem się przetrwać w zaciszu domu. Było tak gorąco, że nawet jazda na motorze, mimo że odbywana na zdrapkę, czyli w krótkich spodenkach i koszulce, nie przynosiła ukojenia. Wrażenia z poruszania się po drogach były zbliżone do wrażeń, jakie serwowałby rozgrzany piekarnik z termoobiegiem, gdyby włożyć do niego głowę.
Czytaj dalej….









