Czasami łudzimy się że poradzimy sobie z wędkarskim nałogiem – jak że płonne są to nadzieje.
Niedzielny świt 19 kwietnia powoli rozświetlał mrok, a ja delikatnie wysuwałem się z ramion przytulonej do mnie małżonki.
Byłem wewnętrznie rozdarty. Jedna moja część wręcz wyła, by pojawić się nad wodą, a druga chciała leżeć i chłonąć ciepło oraz zapach tak bliskiej mi osoby.
Czytaj dalej….


