Wrześniowe popołudnie karp – potrafi usunąć cały stres.

DSC 1028

To nie były tylko ryby. To był wentyl, bez którego cały stres wróciłby ze mną do domu.

Wrzesień nieustannie parł do przodu. Po wspaniale spędzonej rodzinnej niedzieli nad wodą nadarzyła się dla mnie kolejna okazja do pobytu nad wodą, i to w godzinach, które w tym roku bardzo słabo eksploatowałem wędkarsko.

Wróciłem więc z pracy i dowiedziałem się, że moje stado wyjeżdża na urodziny do dziadka Jurka, z którym ja nie utrzymuję żadnych kontaktów. Korzystając z okazji, po błyskawicznie zjedzonym obiedzie mogłem połowić kilka godzin w popołudniowych godzinach.

Przy okazji mojego wypadu na ryby naciągnąłem też prezesa i nieco po szesnastej stawiłem się nad wodą. Wypad miał być błyskawiczny. Planując taktykę połowu, porzuciłem myśl o łódce RC, która, jak by nie patrzeć, jest wspaniałym narzędziem, ale jednocześnie upośledza technikę rzutową. Na prędce rozłożyłem sprzęt i przygotowałem kilka worków PVA z pelletem, kulkami oraz moją waniliowo-alkoholową zalewajką.

Wytypowałem dwa miejsca połowu i zarzuciwszy zestawy, oddałem się rozmowie z Jarkiem, który również szykował się w błyskawicznym tempie do posłania zestawów w wodę.

Korzystając z ciepłych wrześniowych promieni słońca, oddałem się błogiemu lenistwu i czułem, jak w kierunku moich wewnętrznych akumulatorów płynie nowa energia. Po chwili u Jarka odezwały się jego Videotronic’i z serii Vintage i w końcu mogłem wypróbować nowy podbierak na sztywnej ramie. Podbierak spisał się znakomicie i w krótkim czasie mogłem potestować go jeszcze na dwóch rybach złowionych przez Jarka. W końcu i moje sygnalizatory dały znać o sobie, więc mogłem sprawdzić, jak moja ryba prezentuje się w sztywnym podbieraku.

Po ponownym przerzuceniu zestawów do końca dnia odnotowałem jeszcze niezapiętą rolkę. Gdy słoneczko chyliło się ku zachodowi, mój telefon dał znać, że stado wraca do domu i mimo relaksu czekają na mnie jeszcze obowiązki związane z kąpaniem i usypianiem rozbrykanych pociech.

Dzięki tej odrobinie relaksu udało mi się jednak bez najmniejszych problemów i tarć położyć do snu moje skarby. Żona zdziwiona przyszła i szepnęła mi do ucha, że muszę częściej jeździć na ryby, bo ma to wspaniały wpływ na dzieci.

Ja jednak wiem, że dzieci świetnie czują nastrój rodziców. A stres nagromadzony w pracy, który nie znajduje ujścia i objawia się niezdrowym zmęczeniem, przelewa się na najbliższych, zatruwa rodzinną atmosferę i zabija relacje pomiędzy dziećmi a rodzicami.

Przeczytaj również:

Jak łowić karpie w sierpniu – Przeprosiny z method feederem.

Mistrzostwa Koła PZW Dąbrowa w Wędkarstwie Karpiowym – Najlepszy wynik zrobiłem jako ojciec.

Lato nad wodą z rodziną – krótkie wypady, ognisko i dzieci, które łowią lepiej niż dorośli.

Polub lub udostępnij
fb-share-icon
Otagowano , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

O Paweł Sąsiadek

Paweł Sąsiadek – wędkarz i autor bloga „Ryby Moje Życie”, gdzie dzielę się praktyczną wiedzą prosto znad wody. Łowię różnymi metodami, ale szczególne miejsce w moim wędkarskim świecie zajmują karpie i łowienie na ziarna, które sam przygotowuję i testuję w praktyce. To blog tworzony na doświadczeniu, nie teorii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *