Wielkimi krokami mijał kwiecień aż przekroczył swoją połowę i szalejąca już na dobre wiosna stworzyła naprawdę urokliwy klimat. Obmalowała drzewa młodymi listkami a soczysta i zielona trawa umiliła widok do tej pory burych brzegów. Gdzieniegdzie kwitnące drzewa umilały krajobraz. Moje wędkarskie serce pękało z żalu że nie spędzam czasu nad wodą a umysł kombinował jak by tu pogodzić bycie rodzicem z wypoczynkiem nad wodą. Oczywiście rozwiązanie szybko przyszło mi na myśl. Trzeba zabrać pociechy nad wodę i tam spędzić miło rodzinnie czas. Po mszy wybrałem się więc z moją córeczką która niedawno przystąpiła do PZW jako uczestnik a małżonka z prowiantem i najmłodszą pociechą miała dojechać w późniejszym terminie po przedpołudniowej drzemce. Aby maksymalnie umilić czas spędzony wspólnie do auta powędrowało nieco sprzętu biwakowego i akcesoria typu kolorowanki i podręczniki angielskiego który w formie zabawy staramy się wtłoczyć do głowy naszej córci. Na wszelki wypadek zabrałem zanętę do metody i feedera gdyby karpie nie chciały współpracować. Po drodze na łowisko wstąpiłem do sklepu aby osłodzić co nieco niedziele. Po dotarciu nad glinianki wraz z Magdą wypisaliśmy rejestry i rozłożyliśmy karpiówki. Po czym zaparzyłem kawkę i malinową herbatę. Do napojów rozpracowaliśmy pakę ciastek i zajęliśmy się zabawą. Która przerwał ostry odjazd niestety spięty tuz po podniesieniu wędziska. Widząc zawód na twarzy córeczki zrezygnowałem z przyponów których pracę testowałem na tej zasiadce i wróciłem do sprawdzonych konstrukcji aby zminimalizować ryzyko spinania się ryb. W między czasie rozłożyłem feeder i pokazałem jak stosować foremkę do koszyków. Oczywiście zabawa w nabijanie koszyków zanętą szybko spodobała się Magdzie a i częste brania sumików nie pozwoliły się nudzić. Po jakiś trzech godzinach zawitała małżonka z synem i w tym czasie zaliczyliśmy kolejne branie niestety spięte. Wydłużyłem więc włos w przyponie i przerzuciłem zestaw. Do późnego popołudnia nic się nie działo. Więc miałem czas na integracje z córcią i synem. Może nieco spokój na łowisku został śmiechami dzieci zakłócony ale chyba nikt za złe mi tego mieć nie będzie. Wszystko przebiegało planowo a moje dzieci odkryły procę i worek kulek proteinowych. Zabawa na tyle spodobała się mojej Magdzie ze w kilka chwil z worka kulek pozostała jedynie garść. Nie protestowałem jednak by nie popsuć magii chwili, ciesząc się że moja córka się garnie do wędkowania sam pomagałem w strzelaniu kulami. Zadzwonił Darek i zapowiedział swoją wizytę zaproponował grilla więc ochoczo przystąpiliśmy na propozycje. Niedziela zapowiadała się znakomicie a i zadowolenie u mojej Magdy również wzrosło z racji tego że uwielbia pieczone kiełbaski. Moja małżonka niestety musiała się zwinąć bo nadmiar świeżego powietrza spowodował senność u mojego synka przez co stał się nieco marudny poprosiłem ją o dostarczenie prowiantu i zostaliśmy sami z córeczką na łowisku. Doczekaliśmy się przyjazdu Darka i jednocześnie odjazdu rozpocząłem holowanie i usłyszałem słodkie tatusiu to moja wędka oczywiście Magdalena miała racje i natychmiast oddałem jej kij. Asekurowałem ją i nowe wędzisko a moja wspaniała pociecha w cudowny sposób wykorzystując masę swojego ciała holowała karpia napawając mnie dumą. Po chwili karp wylądował w podbieraku do którego został własnoręcznie wprowadzony przez moją córę. Niestety z racji wielkości ryby i w obawie o jej bezpieczeństwo do zdjęć rybę trzymałem osobiście. Radości nie było końca Magda przeżywała to wydarzenie ciągle na okrągło a ja wysłałem MMS’a do dziadków i małżonki ze zdjęciem dokumentującym wyczyn mojej pociechy. Po grillu w okolicach godziny 20 wróciłem do domu gdzie moja córka po emocjonującym dniu nie mogła długo zasnąć i rozprawiała o tym że złowiła taaaaaką rybę. Podsumowując dzień był wspaniały i udało się go rodzinnie spędzić łącząc pasję z wypoczynkiem i troską o rodzinę. Po tym dniu nie muszę namawiać długo mojej córki na wypady wędkarskie a i w przygotowaniach do nich dzielnie mnie wspomaga przebywając zemną w moim wędkarskim królestwie, radośnie szczebiocząc i wybierając nowe kulki na przynętę nie muszę dodawać że największym powodzeniem cieszą się te różowe.
Rodzinna kwietniowa niedziela.
Polub lub udostępnij
Otagowano Amur, Karp, karp blog, karpiowanie, rzut, wędkarstwo karpiowe, wedkarstwo wiosenne, zestaw karpiowy.Dodaj do zakładek Link.















