Mistrzostwa Koła PZW Dąbrowa w Wędkarstwie Karpiowym.

Z niecierpliwością czekałem na nadchodzące mistrzostwa koła PZW Dąbrowa w wędkarstwie karpiowym. Zawody rozgrywane były w terminie 12-14 lipiec na łowisku Nowaki które to w roku 2019 wróciło pod piecze PZW. Byłem szalenie podekscytowany gdyż moim team partnerem była moja córka Magdalena a wyniki które osiągali inni wędkarze pozwalały sądzić że będzie zacnie połowione.

Czytaj dalej….

Lipcowa rodzinna zasiadka.

Czerwiec przeminął jak błyskawica podróże służbowe i udział w Zawodach Karpiowych o Puchar Dowódcy 10 BLog nie pozwoliły się nudzić. Ja jednak stęskniony chciałem pojechać spokojnie na ryby i wyłowić się do bólu. Na pomoc przyszli teściowie porywając na kilka dni wakacji dwoje ze starszych dzieci do siebie.

Czytaj dalej….

Niefartowna majówka 2019.

Maj nadciągał wielkimi krokami a moje wędkarskie serce z ekscytacji biło coraz szybciej. Nadchodził czas zaspokojenia wędkarskiego nałogu oraz czas wypróbowania najnowszego nabytku,jakim był kemping dla całej rodzinny. Niestety życie jest życiem i gdyby było usłane różami nie było by tak ekscytujące i nie przynosiłoby radości z realizacji małych rzeczy i małych planów. Ospa wietrzna z Nienacka zaatakowała najmłodszego syna i z wędkarskiego weekendu w formule rodzinnej zrobił się weekend w formule tata plus dwoje dzieci nie ukrywam też przyjemny, ale nie tak jak mógłby być gdyby całość rodzinny była w komplecie.

Czytaj dalej….

Kwietniowa ucieczka 2019

Tylko człowiek posiadający nałogi zrozumie człowieka z nałogami. Na świecie eksplodowała wiosna a ja nie mając siły na nic i pragnąłem tylko chwili spokoju na rybach i wypoczynku. Mimo  tego że 29 kwietnia planowałem dziesięciodniową zasiadkę na rybach to już dnia 26 musiałem zasiąść chociaż na kilka godzin i odpocząć od znojów pracy i stresów z nią związanymi. Pragnieniem tym podzieliłem się tylko z moją małżonka która czuła napięcia we mnie a i fakt że stałem się drażliwy nie umknął jej uwadze. 

Czytaj dalej….

Pierwsza rodzinna karpiowa wyprawa 2019

Moje życie upływało wręcz błyskawicznie ogrom zadań służbowych i czynów społecznych odbywanych na rzecz moich glinianek nie pozwalał usiąść z wędka aż do 31 marca. Miałem co prawda w tym czasie jakieś drobne epizody wędkarskie lecz trudno pisać jest o godzinnej sesji na rybach w czasie której nic się nie wydarzyło na blogu.

Czytaj dalej….

Ostatni dzień urlopu

Urlop chyli l się ku schyłkowi a w zasadzie siedemnasty września był jego ostatnim dniem.  Moja małżonka w przededniu  ostatniego dnia który wywoływał u mnie chandrę przytuliła mnie i przepraszając  powiedziała że wie iż nie połowiłem na urlopie. Ja mimo wszystko uśmiechnąłem się i odpowiedziałem że to nie istotne bo i tak cudownie spędzałem czas z wami.

Czytaj dalej….

Rzutowa środa.

Schyłek urlopu postanowiłem wykorzystać stricte wędkarsko, niestety postanowienia postanowieniami a rzeczywistość rzeczywistością i nie bardzo mogłem pozwolić sobie na przesiedzenie kilku dni nad wodą na co miałem niezwykła chęć. Odseparować się od całego życia zapaść w dzicz i integrować się z naturą. Moja małżonka gotowa była przystać na taki wypad można powiedzieć że pakowałem po cichutku już kemping i miałem upatrzony ustronny zbiornik na którym tylko niewielu potrafi wędkować a jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę z jego lokalizacji przez co nie wspominam o nim na łamach mojego bloga.  Czytaj dalej….

Lipcowe karpie.

Lipiec przekroczył swoją połowę szybciej niż zdołałem się obejrzeć . Dorosłość przytłaczała moją osobę i ciągnąłem na resztkach energii. Byłem tak wymęczony że w żaden sposób nie potrafiłem się skoncentrować.  Potrzebowałem odpoczynku i chociaż odrobiny relaksu.  Czasami kosztem snu udawało mi się wyrwać na jakiś mini feeder czy tyczkę ale łowienie takie nie zapewniało mi należytej porcji relaksu i podniesienia poziomu energii moich wewnętrznych akumulatorów.  Wreszcie dzięki tygodniowemu urlopowi udało mi się wygospodarować cztery godzinny tylko dla mnie i połowić stricte karpiowo. Czytaj dalej….