Listopadowe karpiowanie, nostalgia i ryba, której nie zdążyłem zaciąć.

listopad ryby 6

Pojechałem nad wodę po ciszę, ale tego dnia najważniejsze i tak czekało na mnie w domu.

Tradycyjnie dni mojego życia pędziły i mijały, aż dobrnąłem do piątku, drugiego listopada, kiedy to miałem dzień wolny od pracy i postanowiłem, korzystając ze wspaniałej pogody, spędzić kilka zacnych chwil nad wodą.

Pojechałem uzbrojony w minimalistyczną wersję mojego ekwipunku. Zabrałem jedynie wędziska, sprzęt carpcare i małe opakowanie ulubionej jesiennej zanęty melasowanej alkoholem. Na przynętę użyłem ostatnich kilku kulek, które poniewierały się gdzieś w czeluściach torby.

Kulasy podparłem małymi workami PVA i po zarzuceniu zestawów na około 30 metrów rozsiadłem się w samochodzie, ciesząc oczy jesiennymi widokami. Obserwując grę świateł na jesiennych liściach i grzejąc się w promieniach jesiennego słońca, poczułem upragnione odprężenie. Wszystko wokół wyhamowało. Myśli przestały pędzić i przyszedł czas na refleksję.

Wspomniałem w duchu kolegów, którzy odeszli i łowią gdzieś w zaświatach. Od tych myśli przeszedłem ku przemijaniu, nietrwałości czasu, starzeniu się i mijającemu życiu. Zrobiło się na tyle nostalgicznie, że przez dłuższą chwilę, pochłonięty przemyśleniami i odcięty od bodźców zewnętrznych, nie docierał do mnie dźwięk wściekle grającego sygnalizatora.

Niestety zanim się pozbierałem i byłem zdolny do jakiejkolwiek reakcji, ryba zaparkowała w zaczepie. Na szczęście klips zadziałał i udało się odzyskać zestaw.

Przerzuciłem zestawy, zaparzyłem kubeł kawy i gdy byłem mniej więcej w połowie, zadzwonił telefon. Głosem mojej najdroższej małżonki oznajmił, że jakoś smutno i nie ma się do kogo przytulić. Szanowna małżonka delikatnie zapytała, czy nie mógłbym wrócić nieco wcześniej do domu.

Mnie również, mimo skróconego czasu nad wodą i współpracy jesiennych ryb, przestało się już chcieć wędkować. Wróciłem więc do domu i resztę dnia spędziliśmy z małżonką, przytulając się i obserwując wyjątkowo grzeczne oraz ciche tego dnia dzieci.

Przeczytaj również:

Powrót na ryby po covidzie – osłabienie, emocje i pierwszy karp.

Majówka wędkarska z rodziną – kemping, feeder i łowienie karpia.

Polub lub udostępnij
fb-share-icon
Otagowano , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

O Paweł Sąsiadek

Paweł Sąsiadek – wędkarz i autor bloga „Ryby Moje Życie”, gdzie dzielę się praktyczną wiedzą prosto znad wody. Łowię różnymi metodami, ale szczególne miejsce w moim wędkarskim świecie zajmują karpie i łowienie na ziarna, które sam przygotowuję i testuję w praktyce. To blog tworzony na doświadczeniu, nie teorii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *