Święta były już za progiem, ale zanim usiadłem przy rodzinnym stole, musiałem jeszcze choć na chwilę stanąć nad wodą.
Nim się obejrzałem, nastał 23 grudnia. Przerażony perspektywą końca roku i braku czasu na wędkowanie, spojrzałem czule w oczy mojej żony i oznajmiłem, że jadę porzucać. Zabrałem więc okoniówkę i wyruszyłem na moje wody, by spotkać się z pasiakiem lub czymkolwiek innym.
W duchu liczyłem na to, że będę miał szansę na spotkanie z jednym z pięciu ponadpięćdziesięciocentymetrowych pstrągów wpuszczonych jesienią jako ciekawostka. Uzupełniłem więc zestaw okoniowych przynęt o kilka blaszek, na które pstrągi świetnie reagują.
Czytaj dalej….




