Ostatnia grudniowa tyczka 2020.

grudzien tyczka ploc 1

Grudniowa tyczka – walka z własnym ciałem, nie z rybami.

Minął kolejny miesiąc po uzyskaniu przeze mnie statusu ozdrowieńca. Rehabilitacja i ćwiczenia przynosiły dość wymierne skutki, a mój organizm zaczął odzyskiwać siły. Dwunastego grudnia poczułem się na tyle pewnie, że odważyłem się wybrać z tyczką nad wodę.

W nadziei na spotkanie z karpiami z zarybień postanowiłem dołożyć również feeder do zestawu, by popróbować na metodę skusić jakiegoś karpia. Wielkim wysiłkiem było spakowanie całego majdanu do samochodu i późniejsze jego rozstawianie — musiałem zmienić przepocone ubrania, by czuć się komfortowo termicznie na łowisku.

Zanętę i pellety miałem przygotowane w komfortowych, domowych warunkach. Wygruntowałem więc łowisko i delikatnie zanęciłem, postawiłem obok feeder na ramieniu i oddałem się obserwacji spławika. Tyczka oczywiście spoczęła na balkoniku, bo ciężko byłoby mi ją utrzymać po chorobie.

Płocie nie pozwoliły mi na odpoczynek i współpracowały regularnie. Małe, srebrne piękności pozwalały stale cieszyć się z holi. Podczas łowienia tyczką człowiek skupia się na samej kwintesencji łowienia i nie ma czasu na inne myśli. Jak dobrze zrobiło mi przekierowanie „mocy obliczeniowej” moich neuronów na jeden kierunek, jakim było łowienie.

Zanim się obejrzałem, skończyła się zanęta, a ja na koncie miałem kilkadziesiąt wspaniałych płotek i kilka wzdręg. Przyjemnie było się wyłowić. Jednak stało przede mną kolejne wyzwanie — sprzęt trzeba było obsłużyć i ponownie spakować do auta, co zajęło blisko godzinę.

Wymęczony i wyłowiony wracałem do domu. Nie zdawałem sobie jeszcze sprawy z tego, że będzie to ostatnia wyprawa na ryby w 2020 roku. Zdrowie, obowiązki zawodowe i rodzinne nie pozwoliły na nic więcej…unkach. Wygruntowałem więc łowisko i delikatnie zanęciłem, postawiłem obok feeder na ramieniu i oddałem się obserwacji spławika. Tyczka oczywiście spoczęła na balkoniku bo ciężko było by mi ją utrzymać po chorobie. Płocie nie pozwoliły mi na odpoczynek i współpracowały regularnie. Małe srebrne piękności pozwalały stale cieszyć się z holi. Podczas łowienia tyczką człowiek skupia się na samej kwintesencji łowienia i nie ma czasu na inne myśli. Jak dobrze zrobiło mi przekierowanie mocy obliczeniowej  moich neuronów na jeden kierunek jakim było łowienie. Zanim się obejrzałem skończyła się zanęta a ja na koncie miałem kilkadziesiąt wspaniałych płotek i kilka wzdręg. Przyjemnie było się wyłowić. Jednak stało przede mną kolejne wyzwanie, sprzęt trzeba było obsłużyć i ponownie spakować do auta co zajęło blisko godzinę. Wymęczony i wyłowiony wracałem do domu nie zdawałem sobie jeszcze sprawy z tego ze będzie to ostatnia wyprawa na ryby w 2020 roku. Zdrowie obowiązki zawodowe i rodzinne nie pozwoliły na nic więcej…..

Przeczytaj również:

Jak łowić na tyczkę zimą – skuteczna taktyka na grudniowe ryby (spławik)

Jak łowić batem w marcu? Sprawdź prostą i skuteczną taktykę spławikową, przygotowanie zestawu i praktykę z łowiska.

Polub lub udostępnij
fb-share-icon
Otagowano , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

O Paweł Sąsiadek

Paweł Sąsiadek – wędkarz i autor bloga „Ryby Moje Życie”, gdzie dzielę się praktyczną wiedzą prosto znad wody. Łowię różnymi metodami, ale szczególne miejsce w moim wędkarskim świecie zajmują karpie i łowienie na ziarna, które sam przygotowuję i testuję w praktyce. To blog tworzony na doświadczeniu, nie teorii.

Jedna odpowiedź na „Ostatnia grudniowa tyczka 2020.

  1. Pingback:Wiosenne łowienie płoci - po pracach społecznych nad łowiskiem. - blog wędkarski rybymojezycie.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *