Zimowa tyczka na płytkiej wodzie – jak łowić płocie w grudniu.

IMG 20191228 WA0000

Zamiast szukać idealnej miejscówki… zacząłem łowić tam, gdzie inni z tyczką by nie usiedli

Święta dla rodziny, taka maksyma przyświeca mi każdego roku od blisko dziesięciu lat. Na bok idzie hobby, elektronika, działalność społeczna, nie liczy się nic poza rodziną. Czas świąteczny poświęcam na gotowanie, przygotowania i spędzanie wspólnego czasu z rodziną. Realizując swoją maksymę, nie mogłem wyrwać się na wędkowanie, a zimne ryby kusiły straszliwie. Dobiłem do soboty 28 grudnia, gdy zadzwonił prezes koła z zapytaniem, czy nie jadę na tyczkę. Oczywiście odpowiedź z mojej strony mogła być jedynie twierdząca.

Pokrzyżowałem co nieco tą decyzją plany mojej małżonki, ale chęć łowienia przysłoniła małżeński rozsądek. W godzinach około południowych wjechałem na łowisko, jednak prace porządkowe nie pozwoliły mi zająć planowanej miejscówki. Wzrok mój padł na niedawno modernizowany staw, osuszony co nieco z wody dzięki dużej akcji gaśniczej. „Dlaczego nie” pomyślałem i nieco nierozważnie wybrałem miejsce bez uprzedniego gruntowania.

Wody około metra dziesięciu nie wróżyło dobrze, jednak postanowiłem ponownie zaryzykować łowienie na płytkiej wodzie. Zanętę podałem symbolicznie z kubka i na branie czekałem jakieś dziesięć sekund. Na haku zagościła całkiem akceptowalna płoć, więc ze względu na sprzęt postanowiłem zaryzykować i obławiać dalej miejscówkę.

W minutę po pierwszej rybie usłyszałem wysokie obroty silnika i wkrótce wyłonił się wóz prezesa, pędząc na miejscówkę. Wyskoczył, przywitał się i powiedział, że myślał, iż zająłem jego stałe tyczkowe miejsce, w tym roku jednak o jakiś metr płytsze. Gdy prezes przygotowywał swoje stanowisko, ja co kilka minut odławiałem kolejną akceptowalną płotkę. Zabawa trwała w najlepsze, a i prezesowi ryba na wodzie dwukrotnie głębszej dopisywała.

Odłowiłem około 50 płotek i ponaglany telefonami musiałem wracać do domu. W domu czekały na mnie już moje szkraby, wszak tato obiecał spacer i spacer miał być. Szczęśliwy i co nieco wyłowiony spacerowałem całą familią, szukając oznak zimy.

Była to przedostatnia wyprawa w roku 2019, bo w niedzielę 30 również udało mi się być na rybach. Jednak pojechawszy tam nieco zwaśniony z małżonką, nie połowiłem i nie miałem serca do dokumentowania swoich wyczynów. łowienia przysłoniła małżeński rozsądek. W godzinach około południowych wjechałem na łowisko jednak prace porządkowe na łowisku nie pozwoliły mi zająć planowanej miejscówki. Wzrok mój padł na niedawno modernizowany staw osuszony co nieco z wody dzięki dużej akcji gaśniczej. Dlaczego nie pomyślałem. I nieco nierozważnie wybrałem miejsce bez uprzedniego gruntowania. Wody około metra dziesięciu nie wróżyło dobrze jednak, postanowiłem zaryzykować ponownie na płytkiej wodzie łowienie. Zanętę podałem symbolicznie z kubka i na branie czkałem jakieś dziesięć sekund.  Na haku zagościła całkiem akceptowalna płoć więc ze względu na sprzęt postanowiłem zaryzykować i obławiać dalej miejscówkę. W minutę po pierwszej rybie usłyszałem wysokie obroty silnika i wkrótce wyłonił się wóz prezesa pędząc na miejscówkę. Wyskoczył przywitał się i powiedział że myślał iż zająłem jego stałe tyczkowe miejsce w tym roku jednak o jakiś metr płytsze. Gdy prezes przygotowywał swoje stanowisko ja co kilka minut odławiałem kolejną akceptowalna płotkę. Zabawa trwała w najlepsze a i prezesowi ryba na wodzie dwukrotnie głębszej dopisywała. Odłowiłem około 50 płotek i ponaglany telefonami musiałem wracać do domu. W domu czekały na mnie już moje szkraby wszak tato obiecał spacer i spacer miał być. Szczęśliwy i co nieco wyłowiony spacerowałem całą familią szukając oznak zimy. Była to przed ostatnia wyprawa w roku 2019 bo w niedzielę 30 również udało mi się być na rybach jednak pojechawszy tam nieco zwaśniony z małżonką nie połowiłem i nie miałem serca do dokumentowania swoich wyczynów.

Przeczytaj również:

Wyłowiłem się do bólu – leszczowe eldorado na Śródlesiu 2Śródleśna tyczka.

Łowienie na tyczkę w marcu – ryby i relacja z wyprawy spławikowej.

Jak łowić na tyczkę zimą – skuteczna taktyka na grudniowe ryby (spławik)

Polub lub udostępnij
fb-share-icon
Otagowano , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

O Paweł Sąsiadek

Paweł Sąsiadek – wędkarz i autor bloga „Ryby Moje Życie”, gdzie dzielę się praktyczną wiedzą prosto znad wody. Łowię różnymi metodami, ale szczególne miejsce w moim wędkarskim świecie zajmują karpie i łowienie na ziarna, które sam przygotowuję i testuję w praktyce. To blog tworzony na doświadczeniu, nie teorii.

Jedna odpowiedź na „Zimowa tyczka na płytkiej wodzie – jak łowić płocie w grudniu.

  1. Pingback:Lutowy relaks z tyczką - który zapadł w pamięć na długo. - blog wędkarski rybymojezycie.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *