Styczniowy feeder -15 zmarnowanych brań… i decyzja, która zrobiła wynik.

IMG 20200118 105833 2

Przestałem kombinować… i zrobiłem coś, co wydawało się błędem.

Tradycyjnie czas pędził z prędkością, którą moja percepcja była w stanie ledwo odnotować. Feederowe zimne ryby chodziły za mną stale i w pracy, gdzieś na obrzeżach świadomości, nieśmiało rodziły się plany, jakby tu skorzystać z możliwości, które daje zima.

Oczywiście życie musi rzucić kłody pod nogi i jedyny czas, który mogłem spędzić na rybach, miałem spędzić w pracy. Sobota 18 stycznia była więc raczej słaba.

Na szczęście obowiązki związane z pracą udało mi się załatwić w kilka godzin. Wracając do domu, pomyślałem, że wpadnę na chwilkę na łowisko i może uda mi się spotkać któregoś ze znajomych, zamienić kilka słów i pocieszyć oczy zacnym wędkarskim krajobrazem.

Jak pomyślałem, tak też uczyniłem i zgodnie z przypuszczeniami, wśród wielu wędkarzy trafiłem na kolegę Darka. Konwersując, nie wytrzymałem i po trzeciej rybie na wędce Darka pędem udałem się do samochodu, gdzie tłukł się zestaw feederowy i zimowe ciuchy na ryby.

W trzy minuty byłem z powrotem i, zachowując „regulaminową” dwuipółmetrową odległość od Darka, posłałem swoje zestawy w łowisko. Moja cierpliwość została wystawiona na próbę, bo zanim zaciąłem swoją rybę, zmarnowałem około piętnastu brań.

Kombinowałem z długością przyponu, wielkością haka, aż w rozpaczy na przypon 0,12 trafił hak w rozmiarze cztery – co na zimowe warunki wydawało się być szaleństwem.

Działanie to jednak pozwoliło na zacięcie i wyholowanie jednej z lepszych płoci w moim życiu, mierzącej trzydzieści osiem centymetrów. Ryba, godna uwiecznienia na fotografii, trafiła jak najszybciej do wody.

A ja, spełniony i zadowolony, planowałem już kolejną wyprawę w czasie podróży powrotnej do domu. Po drodze małżonka dzwoniła już kilka razy, że obiad stygnie, a ja zadowolony i nasycony wędkarskimi emocjami, nie miałem w głowie jedzenia.

Przeczytaj również:

Wojna w tle, wędka w dłoni – kilka chwil spokoju nad wodą.

Zimny Feeder Opolszczyzny 2022 – zawody na Śródlesiu i lekcja pokory.

Polub lub udostępnij
fb-share-icon
Otagowano , , , , .Dodaj do zakładek Link.

O Paweł Sąsiadek

Paweł Sąsiadek – wędkarz i autor bloga „Ryby Moje Życie”, gdzie dzielę się praktyczną wiedzą prosto znad wody. Łowię różnymi metodami, ale szczególne miejsce w moim wędkarskim świecie zajmują karpie i łowienie na ziarna, które sam przygotowuję i testuję w praktyce. To blog tworzony na doświadczeniu, nie teorii.

Jedna odpowiedź na „Styczniowy feeder -15 zmarnowanych brań… i decyzja, która zrobiła wynik.

  1. Pingback:Nocny feeder na Odrze z córką i krąpie do rana. - blog wędkarski rybymojezycie.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *