Marcowy feeder.

Kolejny raz musiałem czekać ponad miesiąc żeby pojawić się nad wodą 22 marca udało mi się wyskoczyć tym razem na feedery na które miałem szczególną ochotę. A miałem tą ochotę ze względu na zakup nowych kołowrotów. Kołowrotki nabyłem głownie dlatego że żeby sobie powetować brak kontaktu z rybami.

Stało się też  tak że w wysłużonych kołowrotkach które użytkowałem od 2017 roku czyli przez 7 lat uszkodził się klips i nie mogłem znaleźć zamiennika, więc podjąłem decyzje o zmianie moich Decatlonowych kołowrotków po niecałe 60zł sztuka, na coś ze stajni Flangmana wybrałem modele Castmaster w rozmiarze 5000. Docelowo Castmastery maja trafić do zestawów dystansowych feederów a używane w dystansowych feederach Srivery ze względu na mniejsze przełożenie do ultfafioletów. Przyznam się wam że minął prawie rok od tej myśli i nie zrealizowałem jeszcze tego zamiaru. Wracając jednak do wyprawy na ryby to wybrałem łowisko gdzie miesiąc wcześniej złowiłem karpiki na tyczkę i rozłożyłem się w miejscu które umożliwia obłowienie miejsc płytkich i głębokich jednocześnie. Trafne okazało się wytypowanie miejsc płytkich bezpośrednio pod nawisami gałęzi. Utrudniony dostęp i duża precyzja rzutów którą trzeba się wykazać by tam łowić skutecznie uniemożliwiała dostanie się tam innym wędkarzom którzy byli na łowisku. Niedostępność miejsca nie uchroniła mnie od nieprzyjemnego zdarzenia bo siedzący kilka stanowisk obok wędkarz o siwych włosach i stosownym do zachowania się obuwiu, próbował się wrzucać w moje łowisko przy użyciu sprężyny i karpiówki.  Dopiero osobista moja wizyta na stanowisku delikwenta i perswazja słowna zmusiła go do zmian kierunku swoich działań.  Udało mi się odłowić cztery zarybieniowe karpie i poddenerwowany wróciłem do domu przy okazji obserwując jak „koledzy z nad wody” walczą o moje stanowisko. Zostałem jeszcze chwilę na łowisku by poobserwować walkę o miejsce a później walkę z gałęziami o wyplątanie zestawu ze sprężyną. Na koniec karma szybko dosięgła wędkarza który próbował odzyskać bezcenna sprężynę wyłamując gałęzie z krzaka na których się mu zaczepiła i epicko zsunął się do wody mocząc się po pas.  Przyznam że sprężynę odzyskał ale w tym miejscu raczej już nie połowił.

Polub lub udostępnij
fb-share-icon
Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *