Po długiej przerwie wróciłem nad wodę. Miałem tylko trzy godziny, ale amury zadbały o to, żeby była to jedna z najbardziej emocjonujących zasiadek. Kilka potężnych holi, 20 litrów fermentowanych ziaren i amur, który postanowił uderzyć mnie ogonem w twarz.
Urlop zakończył się bardzo szybko, ilość wyjazdów nad wodę równała się zeru. Mimo tego byłem wspaniale wypoczęty po dwutygodniowym pobycie w Chorwacji.
Zaliczyłem wspaniały wypad motocyklowy w południowo-zachodnią część Polski wraz z noclegiem i integracją.
Czytaj dalej….
