Pierwszy dzień wiosny nad wodą – zimno, karpie i prawdziwe wędkarskie realia.

IMAG0246

Pierwszy dzień wiosny bez wiosny. Zimno, deszcz, karpie i zarybienie łowiska. Zobacz, jak wygląda prawdziwe wędkowanie poza sezonowym komfortem.

W sobotę, dwudziestego pierwszego marca, przypadał pierwszy dzień wiosny, jednak pogoda wcale tego nie przypominała. Deszcz i zimne podmuchy wiatru nie zachęcały do spędzania czasu nad wodą. Ja jednak przezornie spakowałem do auta model do wywozu oraz ciężkie karpiowe gruntówki. Uzbrojony w taki zestaw udałem się na łowisko, gdzie ponownie, skoro świt, umówiłem się z wędkarzami na wniesienie opłat za licencję.

Błyskawicznie zawiązałem zestawy po zimowej przerwie i sprawdziłem działanie sygnalizatorów oraz zasilania modelu. Kilka minut później wywoziłem już zestawy w łowisko – podparte kilkudziesięcioma ziarnami kiszonej kukurydzy, drobnym pelletem i odrobiną zanęty.

Na pierwsze branie nie musiałem długo czekać. Bardzo agresywna ryba wjechała w zaczep. Za radą kolegów otworzyłem kabłąk kołowrotka i dałem jej luz. Co prawda udało się jej wyjść z zaczepu, ale niestety zaplątała się w kilka innych zestawów. Cała sytuacja, mimo prób ratowania, zakończyła się zerwaniem zestawu. Zapamiętałem jednak miejsce, by w przyszłości oczyścić łowisko ze starych żyłek i zestawów.

Ponownie wywiozłem zestawy i przy temperaturze około czterech stopni próbowałem zagotować wodę na kawę na kuchence z kartuszem butanowym. Zaproponowałem ją koledze Piotrowi, który – chyba nie chcąc mnie urazić – cierpliwie czekał blisko czterdzieści minut na gorący napar.

W międzyczasie dołowiłem jeszcze jednego karpika o bardzo ładnym ubarwieniu. Już miałem ponownie wywozić zestawy, gdy na łowisku pojawił się prezes koła z informacją o nadjeżdżającym rybowozie z wiosennym zarybieniem.

Jak się okazało, chłodna pogoda miała swoje plusy – już po chwili biegaliśmy z kastrami po 50 kg, rozprowadzając rybę po łowisku, i szybko zrobiło się nam ciepło.

Po zakończeniu zarybienia poskładałem sprzęt i – mimo wszystko zmarznięty – wróciłem do domu, gdzie czekała na mnie małżonka i dzieci. zanęty. Na pierwsze branie nie czekałem zbyt długo. Bardzo agresywna ryba wjechała w zaczep. Za radą kolegów otworzyłem kabłąk kołowrotka i dałem rybie luz. Co prawda z zaczepu wyszła ale zaplątana w kilka innych zestawów. Cała sytuacja mimo kombinowania zakończyła się rwaniem zestawu. Zapamiętałem jednak mniej więcej miejsce zrywki by oczyścić w późniejszym terminie łowisko ze starych zestawów.  Przewiozłem ponownie zestawy i przy temperaturze w okolicy czterech stopni starałem się zagotować na butanowych kartuszach wodę na kawę. Którą zaproponowałem koledze Piotrowi. Piotr zaś chyba nie chcąc mnie urazić czekał cierpliwie około czterdziestu minut na gorący napar. W między czasie dołowiłem jeszcze jednego karpika o wspaniałym ubarwieniu. Już miałem ponownie przewozić zestawy gdy na łowisku pojawił się prezes koła z informacją o nadjeżdżającym rybowozie z wiosennym zarybieniem. W jakieś dziesięć minut później cieszyłem się że było tak chłodno. Bo biegając z kastami po 50kg po łowisku roznosząc rybę szybko się rozgrzaliśmy. Po operacji zarybieniowej poskładałem sprzęt i wróciłem mimo wszystko zmarznięty do małżonki i dzieci.  

Zobacz również:

Karp zimą na metodę – lutowa zasiadka, zestaw i skuteczne łowienie, luty 2022.

Spotkanie kół posiadających wody ZiW- zawody towarzyskie, karp,amur, Miejsce Kłodnickie.

Polub lub udostępnij
fb-share-icon
Otagowano , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

O Paweł Sąsiadek

Paweł Sąsiadek – wędkarz i autor bloga „Ryby Moje Życie”, gdzie dzielę się praktyczną wiedzą prosto znad wody. Łowię różnymi metodami, ale szczególne miejsce w moim wędkarskim świecie zajmują karpie i łowienie na ziarna, które sam przygotowuję i testuję w praktyce. To blog tworzony na doświadczeniu, nie teorii.

2 odpowiedzi na „Pierwszy dzień wiosny nad wodą – zimno, karpie i prawdziwe wędkarskie realia.

  1. Pingback:Pierwszy szron, pełnia i karp na dobry początek dnia. - blog wędkarski rybymojezycie.pl

  2. Pingback:Październikowa zasiadka karpiowa i mocne poranne brania. - blog wędkarski rybymojezycie.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *