Styczniowy powrót nad wodę – tyczka, decyzja o składkach i pierwsze ryby sezonu.

styczen tyczka ploc 25

Możesz nie zgadzać się z systemem… ale jeśli odetniesz się od tego, co daje Ci spokój – zapłacisz za to dużo więcej niż składką.

Styczeń ostatnimi laty rozpieszcza nas wręcz wiosennymi temperaturami dla mnie zawsze był to start sezonu.

W tym roku jednak długo biłem się z myślami czy wnieść składki do związku gdzie ilość wychodzącego brudu oraz postawa czołowych działaczy kłóci się ze statutową ideą która powinna mu przyświecać.

Zastanawiając się korzystałem z wiosennej wręcz aury by wypróbować nowy rower.

Cieszyłem się nowym nabytkiem, połykałem kilometry i doceniałem dobry zakup. Jednak w sercu była jakaś pustka czułem niedosyt i tęsknotę za ukochanym hobby.

Obdzwoniłem wszystkie znane mi łowiska komercyjne niestety albo jeszcze nie działały w nowym sezonie albo też działały jednak ich opiekunowie nie uznają tyczki jako preferowanej metody połowu.

Monopol pzw zmusił mnie do opłaty składek u nich.  Przywiązanie do łowienia ryb zwyciężyło i wniosłem mocno zniesmaczony składki.

Nie chodzi mi o szczebel koła gdzie w gruncie rzeczy są wspaniali aktywni ludzie jednak świadomość podziału składek i dodatkowo podwyżki diet dla działaczy na szczeblu okręgu o 100% powodowały mieszane uczucia.

Pojawiłem się więc nad moim łowiskiem uzbrojony w tyczkę w nadziei  na niezłe połowy, sporo wysiłku kosztowało przetaszczenie sprzętu na stanowisko, musiałem wykorzystać własne plecy do celów transportowych.

Warunki na łowisku uniemożliwiały dojazd nad wodę a dodatkowo możliwość utknięcia w rozmiękłej glinie i związane z nią koszty zniechęcały do ryzyka. 

Rozstawiłem mój kombajn i rolki rozłożyłem tyczkę i po gruntowaniu łowiska przystąpiłem do ostatecznego dowilżenia zanęty wstępnie przygotowanej w domu  w komfortowych ciepłych warunkach.


Zanim przystąpiłem do lepienia kul zanętowych nastawiłem czajnik wody i zaparzyłem swój wielki kubeł kawy który za zadanie miał rozgrzewać i sycić zmysły aromatami kawy i przypraw korzennych.

Posłałem trzy kule z ręki w łowisko i pięć kubków bardziej treściwej zanęty, przebrałem się w mój kombinezon i wypiwszy kilka łyków cudownego naparu rozpocząłem połów.   

Pierwsza ryba sezonu nie zachwyciła rozmiarami ale ryba jest rybą i dała początek regularnym braniom. Naturalnie po odłowieniu kilkudziesięciu sztuk drobnicy i do nęceniu pojawiła się średnia ryba i towarzyszyła do końca łowienia dając przyjemność z pobytu nad wodą.

Nie było jakiś ciekawych przyłowów jak się później okazało z braku zarybienia i zbyt pazernego podejścia kolegów do zdobywania mięsa, większość zarybieniowej ryby wychodzi z wody w tydzień po zarybieniu i żadna ilość nie potrafi nasycić zapotrzebowania na mięso. 

Nic to dłubanie płotek i tak było przyjemne i dało mi chwilę radości i zadowolenia z siebie. Po skończeniu się zanęty i ustaniu brań zacząłem zwijać się   do domu nie miałem jeszcze świadomości że na kolejną wyprawę przyjdzie mi czekać aż do końca marca niestety praca i obowiązki służbowe nie pozwoliły cieszyć się zimowym łowieniem.

Przeczytaj również:

Jak zacząć sezon wędkarski na tyczkę – pierwsze łowienie w zimnej wodzie.

Jak łowić na tyczkę zimą – skuteczna taktyka na grudniowe ryby (spławik)

Łowienie na tyczkę latem – sierpniowa taktyka na leszcza i płoć (spławik).

Polub lub udostępnij
fb-share-icon
Otagowano , , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

O Paweł Sąsiadek

Paweł Sąsiadek – wędkarz i autor bloga „Ryby Moje Życie”, gdzie dzielę się praktyczną wiedzą prosto znad wody. Łowię różnymi metodami, ale szczególne miejsce w moim wędkarskim świecie zajmują karpie i łowienie na ziarna, które sam przygotowuję i testuję w praktyce. To blog tworzony na doświadczeniu, nie teorii.

Jedna odpowiedź na „Styczniowy powrót nad wodę – tyczka, decyzja o składkach i pierwsze ryby sezonu.

  1. Pingback:Jesienne płocie na tyczkę w przededniu100 lat niepodległości Polski. - blog wędkarski rybymojezycie.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *