Ostatni grudniowy feeder.

Czas uciekał mi w zastraszającym tempie, nim się obejrzałem miałem już w kalendarzu 5 grudnia. Świat pokryły pierwsze puszyste płatki śniegu, nastąpiła ta piękna zimowa cisza. Szary późno jesienny krajobraz stał się sterylnie biały. Gdy tylko zobaczyłem takie widoki za oknem, musiałem pojawić się nad wodą. Nie byłem gotowy na tyczkę nie miałem ani robactwa ani gliny więc postanowiłem spróbować szczęścia na feedery. Zapas pelletów do metody mam spory więc na metodę padł mój wybór. W takim klimacie spragniony ciszy i spokoju miałem do wyboru tylko jeden zbiornik.

Śródlesie 2 w zasadzie też liczyłem że dopiszą mi tam leszcze, które w licznej populacji zamieszkują ten zacny zbiornik. Zbiornik położony co prawda w bezpośredniej bliskości elektrowni jednak w środku lasu, co zapewnia łowiącym tam ciszę i spokój. Przyznam się wam że jadąc moją wysłużoną skodą przez las, pokryty dziewiczym śniegiem, czułem się jak intruz, czułem jakbym zakłócał niezmącony spokój przyrody, jakbym nie przystawał do tego miejsca. Po kilku chwilach dotarłem nad zbiornik i widoki dopiero dogodziły mojemu wędkarskiemu sercu. Niczym niezmącona tafla wody, i całe otoczenie przyprószone śniegiem, czysta magia… Rozłożyłem fotel, wędziska, zarzuciłem zestawy i tradycyjnie zaparzyłem kubeł kawy. Ubrałem się w mój kombinezon i chłonąłem wrażenia, które płynęły z przebywania w tak pięknych okolicznościach przyrody. Niesamowite odczucia i niezwykła przyjemność płynąca z takich doznań. Z zadumy wyrwał mnie kobiecy głos, mówiący zwyczajowe „dzień dobry”, miła pani spacerowiczka nadająca najwyraźniej na tych samych falach co i ja postanowiła podzielić się wrażeniami ze spaceru w zimowej scenerii. Miła pogawędka została przerwana przez agresywne branie. Szybka reakcja, przyjemny opór na wędzisku i nagły luz …. Lekki zawód i ukłucie żalu chciało przebić się przez tak fantastyczne doznania. Bywa powiedziałem sobie. Nie zdawałem jednak sobie jeszcze sprawy z tego że będą to ostatnie ryby w 2021 roku i ostatnie branie. Miła pani stwierdziła że musi ruszyć dalej i udała się w swoim kierunku, ja zostałem sam i spędziłem jeszcze kilka godzin nad wodą. Nadszedł czas powrotu do domu gdzie czekała małżonka, dzieci, ciepło i wspaniale pachnące jedzenie, przygotowane rękoma kochającej małżonki. Padło tradycyjne pytanie jak było na rybach, odpowiedziałem zgodnie z prawdą że wspaniale.

Polub lub udostępnij
fb-share-icon
Otagowano , , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *