Niepodległościowe Karpie.

2015-11-10-18.49.18Czas w pracy dłużył się okropnie a ja mając na głowie miliony ważnych oraz mniej ważnych ale niezwykle pilnych zadań dostawałem szału. Potrzebowałem relaksu i to najlepiej relaksu w postaci jakiejś wędkarskiej eskapady nawet takiej kilku godzinnej. Brak relaksu i coraz większy stres u swojego małżonka wychwyciła moja żona i dobrze wiedząc czego mi potrzeba zaproponowała mi abym pojechał wypocząć. Byłem zdziwiony ale od jakiegoś czasu uzyskanie zgody od współmałżonki na drobny wypad nie wymaga podstępów, czy też walki o każdą godzinę spędzaną nad wodą. Można powiedzieć że mój niezwykły upór ii nieustąpienie na krok w tej materii  zaowocowało po pięciu latach zmagań, wzajemnym zrozumieniem i sporą dozą tolerancji moich nierzadkich  wędkarskich wybryków. Więc nadszedł dzień dziesiąty listopada umówiłem się z kolegą Błażejem na jedną nockę spędzoną w Czytaj dalej….

Wrześniowa zasiadka na Ademacu

100_1737-KopiowanieDni urlopu uciekały nieubłagalnie a ja z racji zaczętej budowy sporych rozmiarów wiaty nie mogłem sobie pozwolić na dłuższą zasiadkę. Łowiłem tylko nocą o poranku wracając do obowiązków domowych. Przyznam że nocne zasiadki dały mi mocno w kość a na to wszystko nałożyło się jeszcze pogorszenie stanu i tak co nieco już sfatygowanego zdrowia. Jednak jedna myśl trzymała mnie na nogach planowana zasiadka na łowisku Ademac w Prószkowie całe cztery dni i trzy noce wędkarskich zmagań. Będąc szczerym to na tej zasiadce miało się dziać i w zasadzie się działo i to niemało ale opowiadania wymagają nieco chronologii więc postaram się ja zachować . Więc w dniu 17 września zawitaliśmy na łowisku i wraz z Darkiem przystąpiliśmy do rozbijania obozowiska z tym że darek podnajął kemping i był gotowy w przysłowiowe dwie minutki. Mnie czekało rozłożenie kilku metrów sprzętu wędkarskiego w tropikalnych wręcz warunkach pogodowych. Ale co to dla mnie pomyślałem i dziarsko w promieniach palącego słońca przystąpiłem do rozkładania sprzętu. Odchorowałem to później mając objawy lekkiego udaru przez co ominął mnie wieczorny grill. W czasie rozbijania obozowiska musiałem poszukać wytchnienia za Czytaj dalej….

Wrześniowe Nosferatu.

100_1697-Kopiowanie

Jak wiadomo pracuję w instytucji gdzie tworzenie planów na dłużej niż na godzinę przed ich realizacją nie ma najmilejszego sensu. Mimo zaplanowania urlopu wypoczynkowego na sierpień musiałem na prośbę dowódcy przełożyć go o kilka tygodni. Przyznam że tropikalne upały w sierpniu przyczyniły się bardziej do mojej decyzji karpie nie lubią upału i wolą chłodniejszą pogodę. Dobrnąłem więc do września i tu zaskoczenie wyrażeniami w domu przyszli panowie z programu usuwania azbestu i na mój wniosek złożony w marcu pozbawili pokrycia budynek gospodarczy więc w obawie przed zalaniem materiałów które tam przechowuję wraz z ojcem musiałem zająć się pokryciem dachowym

Czytaj dalej….

Październikowy Ademac.

100_0603-KopiowanieUrlop płynął sobie spokojnie przerywany wyprawami wędkarskimi, ja po dwóch tygodniach odzyskałem swój normalny stoicki stan. Rozleniwiłem się coraz bardziej i w końcu naprawdę zacząłem wypoczywać. Każdy dzień przynosił ukojenie i odbudowywał z powrotem więzy z dziećmi których w końcu jakiś czas nie widziałem. Życie zaczęło przypominać sielankę nawet najdroższa połowa przyzwyczaiła się do moich małych wypraw wędkarskich i nie widziała w nich już nic złego bo z każdej wracałem coraz bardziej wypoczęty i uśmiechnięty. Od tygodnia nie korzystałem z telefonu i nie słyszałem znienawidzonych dźwięków dzwonka tego przeklętego urządzenia. I tak na przemyśleniach mijał mi poranek dnia 10 października gdy został zakłócony wyżej wspominanym dźwiękiem. Z nienawiścią spojrzałem na ekranik i wypuściłem powietrze to tylko Darek a On dzwoni zazwyczaj w rybnych sprawach. Więc odebrałem i słyszę ucieszony głos Darka że zarezerwował stanowisko 9 na łowisku Ademac w Pruszkowie. Czytaj dalej….

Wietrzny bat.

20141007_101139-KopiowanieDzień siódmego października mimo plusowej temperatury nie rozpieszczał pogodą silne podmuchy wiatru zmusiły do zabrania dodatkowych nie przewiewnych warstw odzieży. Ja wstałem w okolicach godziny 8 i zapakowałem wszystkie karpiowe graty do magicznego pojazdu marki vw. Około godziny dziewiątej wyruszyłem w stronę glinianek w celu odbycia karpiowej zasiadki i wytestowania kilku nowych konstrukcji i modyfikacji przyponowych. Szczęśliwy byłem już w połowie drogi planując taktykę na dzień połowów. Gdy odezwał się znienawidzony przeze mnie gadżet zwany potocznie telefonem komórkowym. Odebrałem i otrzymałem komunikat o skończeniu się butli z gazem, przyznam ze po pewnym przykrym zdarzeniu związanym z ulatniającym się gazem osobom uprawnioną do wymiany w domu jestem ja. Czytaj dalej….

Październikowy pech.

20141006_112249-KopiowaniePaździernik miesiąc w którym jesień zaczyna gościć już na dobre. I nad wodą możemy obserwować wspaniałą paletę barw którą oferuje nam przyroda, malując liście w jesienne barwy. Miałem okazję połowę września spędzić na łonie przyrody i obserwować wspominane zmiany. Niestety nie był to wypad związany z wędkarstwem, tylko z pracą a jak wiadomo każda praca męczy. Niektórych męczy zarówno fizycznie i psychicznie. Ja należąc do grupy zawodowej, w której stres to codzienność . Wyczerpałem naładowane w sierpniu akumulatory. Właśnie jesienią przypadł mój czas na wykorzystanie urlopu wypoczynkowego. W zasadzie planowałem go wykorzystać na przełomie sierpnia i września. Jednak życie w sposób tradycyjny zagrało mi na nosie, a przełożeni stwierdzili że realizacja zadań jest ważniejsza niż mój urlop i połowy epickich wrześniowych karpi. Czytaj dalej….

Październikowe ostatki.

dsc 1772

W niedzielę 27 października zaplanowałem z kolegą Darkiem wypad na ryby w godzinach od 6:00 do 13:00. Na miejscu stawiliśmy się planowo i przystąpiliśmy do  rozkładania sprzętu. Jako że ostatnie łowy na kulki proteinowe nie przynosiły oczekiwanych efektów postanowiłem zamienić jedną z karpiówek na mojego feedera Mikado Trython 3,30m 100g. A drugą karpiówkę zostawić na zestawie który ostatnio przyniósł rezultat. Na wyprawie miałem również zamiar przetestować świeżo wykonaną podłogę listwową do mojego pontonu typu Czajka. Z racji ciemnej jeszcze pory do wywiezienia zestawów mieliśmy zamiar użyć łódki do wywózki Darka. Rozkładanie sprzętu rozpocząłem od przygotowanie trzech zanęt, pierwszą zanętą byłą Płoć Performance Gutkiewicza, wzbogacona o kastery i białe. Druga zanęta to mieszanka zanęty firmy Venire XXL karp o smaku halibuta i Gutkiewicza na ryby karpiowate z serii Attack również wzbogacona o białe i kastery.  Trzecia zanęta to połówki kulek kukurydzianych  18mm firmy Tandembaits i halibutowych 18mm firmy Venire  wzbogacona o kilka garści rybnego pelletu podlanych boosterem rak firmy Venire. Zestaw końcowy jaki zamontowałem na mojej karpiówce firmy JAXON CANTARA 3,90m 3,5lbs był wykonany na leadcore firmy Jaxon i ciężarku przelotowym romboidalnym firmy Jaxon o masie 70g. Przypon wykonałem w sposób klasyczny na haku numer 6 firmy Kamatsu dodając mały silikonowy stoperek  na włos z racji zamiaru łowienia na grzybka, którego wykonałem odcinając 1/4 kulki kukurydzianej i dodając daszek z polówki kulki halibutowej. Zestaw został wywieziony wraz z dwoma garściami zanęty nr 3 pod nisko zwisające gałęzie na metrowy spadek  ogólna głębokość około 2m. Następnie zająłem się feederem na który miałem zamiar  połapać sobie płoteczki i wszystkie inne gatunki  bytujące w wodzie. Feeder jak już wspominałem wyżej to mikado Trython 3,30m 100g uzbrojony w kołowrotek York Tontor 4004 i żyłkę firmy Dragon Super Camou 0,18mm. Przypon wykonałem na żyłce 0.12 MATH BALSAX i haku 12 Kamatsu. Na początek wykonałem kilka rzutów koszykiem zanętowym i zamocowałem właściwy 20g koszyk marki Jaxon, następnie dałem koralik silikonowy, 4 cm rurki termokurczliwej, koralik i krętlik do którego przymocowałem 15 cm przypon. Przyznam że od jakiś dwóch lat prawie zupełnie nie stosuje rurek anty splątaniowych. Po godzinie bez brań na feederze postanowiłem zmienić przypon na 0.16 i hak 10 na który nałożyłem  trzy czerwone i zamocowałem do podpórki sygnalizator ponieważ miałem zamiar przetestować podłogę w pontonie. Więc przystąpiłem do pompowania środka pływającego i układania podłogi i ławek po 20 minutach ponton był gotowy do działania. Ponton postanowiłem przetestować na stawie obok aby nie płoszyć ryb jako że staw był wolny testy przeprowadziłem tam bez przeszkód przy okazji odhaczając kilka blach z trzcin. Przyniosłem ponton nad staw na którym łowiliśmy i zaproponowałem Darkowi aby sobie popływał, Darek skorzystał z propozycji i kiedy pomagałem mu się ulokować w pontonie, mój sygnalizator wydał najpiękniejszy dźwięk i wtórował mu przy tym wolny bieg kołowrotka który oddawał żyłkę w zawrotnym tempie. Błyskawicznie wdrapałem się na skarpę,  pokonałem dzielące mnie od wędki 30m i zjechałem do wędki 3m w dół oczywiście na najszacowniejszej części ciała. Złapałem wędkę i uniosłem ją do góry jednocześnie wyłączając wolny bieg i wędka przyjemnie się ugięła. Jest ! krzyknąłem i rozpocząłem hol rybki która nagle ugrzęzła w roślinności jednak po chwili udało mi się wyprowadzić karpika z zawady. Poczułem ulgę że wyszedł i usłyszałem Darka który już był z podbierakiem obok mnie. Oczywiście karpiowy podbierak leżał sobie w pokrowcu a ja rozłożyłem swój wysłużony i podniszczony wiekowy podbieraczek.  Jednak Darek po mistrzowsku  poradził sobie z zmieszczeniem karpia do podbieraka i z powodzeniem wylądowaliśmy go na brzegu.
Byłem taki szczęśliwy że przywaliłem z Darkiem pionę i przystąpiliśmy do sesji zdjęciowej oraz warzenia karpia który po odjęciu siatki ważył całe 2,40 kg ale nabuzował adrenaliną. Karpika postanowiłem zaprosić na wigilię gdzie stanie się głównym daniem. Wywieźliśmy ponownie zestawy tym razem pontonem i spędziliśmy miło czas do 13 czekając na brania. Jednak ryby już nie chciały współpracować. A my wróciliśmy do domów.

Czytaj dalej….

Październik i ponton.

100_9113Dwudziestego października przeznaczyłem cały dzień na wędkowanie. Spakowałem w sobotę sprzęt i w niedzielę o godzinie 6:00 wypiłem na spokojnie kawkę i wyruszyłem na łowisko zapatrzony w prowiant na cały dzień. Celem wyprawy był oczywiście karp bo zachęcony sukcesami z wywózką zestawów miałem zamiar dalej kontynuować dobrą passę, wywożąc zestawy moim pontonem radzieckiej produkcji model czajka.Jako że wywożenie w maju zestawów tym pontonem naruszyło moje zaufanie do niego postanowiłem przełamać psychologiczną barierę i popływać na trochę mniejszym akwenie.  Po dotarciu na łowisko w pierwszej kolejności podłączyłem elektryczną pompkę do zapalniczki samochodu i przystąpiłem do pompowania pontonu. W między czasie rozłożyłem moje Jaxon Cantara 3,9m 3,5lbs i ustawiłem tripod marki trend, zamocowałem sygnalizatory i przygotowałem połówki kulek do nęcenia. A ponton nie wykazywał śladów napompowania, więc nie mając innego wyjścia byłem zmuszony użyć miecha który był w zestawie z pontonem. Czytaj dalej….

Paźdiernikowy karp.

Kopia-DSC_1743Według poczytnej prasy wędkarskiej i czołowych karpiarzy jesień to najlepsza pora na karpia jednak w moim przypadku z racji braku wolnego czasu czas ten był w bardzo słaby sposób wykorzystywany wędkarsko, skupiłem się w nim raczej bardziej na pracy niż na rybach co pewnie owocowało tak marnymi efektami. Jednak spotkawszy kolegę Darka w pracy nie mogłem nie zadać mu tego pytania więc wypowiedziałem standardową formułę “Darek jedziemy” padła równie standardowa odpowiedź “Gdzie? Na co? i Kiedy?”. Ale jak to w pracy różnie bywa dwukrotnie wyprawa była przekładana aż  16, 10, 2013 doszła do skutku. Udaliśmy się w nasze standardowe miejsce uprzednio zwalniając się z pracy około godziny. Na łowisku byłem około 16 gdzie zastałem już rozłożonego Darka który zabrał swój najnowszy gadżet łódkę do wywózki i chyba właśnie on okazał się kluczem do karpi żyjących w zbiorniku. Darek zaproponował wywiezienie moich zestawów więc skorzystałem z propozycji i zestawy swoje ulokowałem pod wierzbą  na załamaniu metrowej głębokości spadku. Czytaj dalej….

Październikowa niedziela 13.10.2013r.

100_9088W niedzielę 13.10.2013 otrzymałem zgodę od mojej małżonki na wypad na ryby jako że miałem tam spędzić chwilkę to przygotowania do wyprawy rozpocząłem już w sobotę pakując do pojazdu nazywanego przez nas pieszczotliwie złomkiem, większość sprzętu wędkarskiego. Na tej wyprawię miałem zamiar przetestować skuteczność zanęty halibutowej firmy Venire. Z wyprawy zrobiłem niezła fotorelację prezentując posiadany sprzęt i zestawy. Nad wodę udałem się po niedzielnej mszy i w pierwszej kolejnosći rozrobiłem wyżej wspominaną zanętę jako że chciałem sprawdzić czy zachęci populacje karpi do wpłynięcia w łowisko nie wzbogacałem jej o żadne dodatki. Na wyprawę zabrałem również swój tripod firmy Trend, sygnalizatory Konger IQ, podbierak karpiowy firmy Jaxon w raz z pływakiem, zestaw przynęt na które miałem łowić. I moje niezawodne karpiówki Jaxon Cantara 3,90 3,5lbs. Po rozrobieniu zanęty zanęciłem dwie miejscówki jedną na wypłyceniu a drugą na nieco głębszej wodzie. Czytaj dalej….