Plan był dopięty. Turawa miała inne zdanie
Trzydziesty października rozpocząłem dość wcześnie, budząc się nad Jeziorem Turawskim. Nastawiłem czajnik wody na kawę i jako sędzia oraz współorganizator wyszedłem witać zawodników zmierzających na spinningowe zawody koła Dąbrowa.
Wydarzenie miało dość podniosły charakter i zagrożone było zapowiadanymi bardzo silnymi wiatrami. Zbyt duża prędkość wiatru uniemożliwiłaby nam rozegranie zawodów.
Czytaj dalej….









