Pierwsza rodzinna karpiowa wyprawa 2019

Moje życie upływało wręcz błyskawicznie ogrom zadań służbowych i czynów społecznych odbywanych na rzecz moich glinianek nie pozwalał usiąść z wędka aż do 31 marca. Miałem co prawda w tym czasie jakieś drobne epizody wędkarskie lecz trudno pisać jest o godzinnej sesji na rybach w czasie której nic się nie wydarzyło na blogu.

Czytaj dalej….

Pierwsza tyczka 2019

Czas tradycyjnie pędził w sposób nie ubłagany dni i tygodnie mijały. W tym czasie udało mi się nawet dwa razy połowić z pod lodu. Ale z niecierpliwością czekałem na zejście lodu co dzień odwiedzając łowisko mojego koła obserwowałem jak pokrywa lodowa nieśmiało ustępuje. W końcu w niedzielę 24 lutego lód ustąpił na tyle że była możliwość włożenia tyczki i połowienia pierwszych ryb na spławik w roku 2019.

Czytaj dalej….

Ostatni dzień urlopu

Urlop chyli l się ku schyłkowi a w zasadzie siedemnasty września był jego ostatnim dniem.  Moja małżonka w przededniu  ostatniego dnia który wywoływał u mnie chandrę przytuliła mnie i przepraszając  powiedziała że wie iż nie połowiłem na urlopie. Ja mimo wszystko uśmiechnąłem się i odpowiedziałem że to nie istotne bo i tak cudownie spędzałem czas z wami.

Czytaj dalej….

Rzutowa środa.

Schyłek urlopu postanowiłem wykorzystać stricte wędkarsko, niestety postanowienia postanowieniami a rzeczywistość rzeczywistością i nie bardzo mogłem pozwolić sobie na przesiedzenie kilku dni nad wodą na co miałem niezwykła chęć. Odseparować się od całego życia zapaść w dzicz i integrować się z naturą. Moja małżonka gotowa była przystać na taki wypad można powiedzieć że pakowałem po cichutku już kemping i miałem upatrzony ustronny zbiornik na którym tylko niewielu potrafi wędkować a jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę z jego lokalizacji przez co nie wspominam o nim na łamach mojego bloga.  Czytaj dalej….