Spontaniczny wypad na ryby i dwa szybkie brania karpi.

DSC 1040

Nie miałem całego dnia. Miałem tylko trzy godziny i właśnie dlatego nie mogłem ich zmarnować.

Nadszedł czternasty września i nadarzyła się okazja, by ponownie pojawić się nad wodą. Wziąłem więcej wolnych godzin, niż potrzebowałem na załatwienie spraw, i zostały mi około trzy niewykorzystane godziny przed planowanym powrotem do domu w okolicach szesnastej. Mam taki zwyczaj, że stale wożę sprzęt w aucie, na wypadek gdyby pojawiła się okazja do spontanicznego wypadu nad wodę. Jak łatwo się domyślić, tym razem taka okazja przyszła sama.

Czytaj dalej….

Wrześniowe popołudnie karp – potrafi usunąć cały stres.

DSC 1028

To nie były tylko ryby. To był wentyl, bez którego cały stres wróciłby ze mną do domu.

Wrzesień nieustannie parł do przodu. Po wspaniale spędzonej rodzinnej niedzieli nad wodą nadarzyła się dla mnie kolejna okazja do pobytu nad wodą, i to w godzinach, które w tym roku bardzo słabo eksploatowałem wędkarsko.

Wróciłem więc z pracy i dowiedziałem się, że moje stado wyjeżdża na urodziny do dziadka Jurka, z którym ja nie utrzymuję żadnych kontaktów. Korzystając z okazji, po błyskawicznie zjedzonym obiedzie mogłem połowić kilka godzin w popołudniowych godzinach.

Czytaj dalej….

Wrześniowy rodzinny wypad na ryby i powrót do równowagi.

DSC 0032

Ten weekend nie dał mi wielkich ryb. Dał mi coś lepszego, znowu poczułem, że żyję.

Wrzesień to miesiąc, który rokrocznie przynosi mi największe sukcesy wędkarskie i niezmiennie kojarzy mi się z rybami. Zawsze starałem się, by ten jakże ważny dla wędkarzy miesiąc obfitował w wyprawy umożliwiające złowienie życiowych okazów. Wyobraźcie sobie więc, jak bardzo cierpiała moja wędkarska dusza, gdy kalendarz wskazywał koniec pierwszej dekady września, a ja nie miałem możliwości choćby pięciominutowego pobytu nad wodą. Serce bolało, ale nie miałem innego honorowego wyjścia z sytuacji, jak po prostu rzetelnie pracować.

Czytaj dalej….

Miałem tylko trzy godziny, a woda i tak oddała pięknego karpia.

DSC 0000032

Nie miałem całej nocy. Miałem tylko świt, kubeł kawy i jedną szansę, żeby w końcu odetchnąć.

Czas pędzi nieubłaganie do przodu i bezpowrotnie przemija. Tak samo przeminął mój urlop, a ja po pierwszych dniach w pracy po prostu musiałem pojawić się nad wodą i posiedzieć w spokoju. Przy okazji chciałem też poukładać sobie w głowie kilka spraw.

Czytaj dalej….

Wyprawa na łowisko EL DORADO.

100 2406Urlop mknął niczym górski strumień i nim się obejrzałem nadszedł czas na spędzenie trzech dób na łowisku karpiowym EL Dorado położonym w miejscowości Kondradowa na obrzeżach Nysy.

Powiem wam najmilsi że z wyjazdem tym wiązałem wielkie nadzieje śledząc facebookowe wpisy gospodarza łowiska marzyłem że w końcu będę mógł się sprawdzić pod względem karpiowego rzemiosła.

Pokonałem więc moim wiekowym kempingiem dystans nieco przekraczający pięćdziesiąt kilometrów po bocznych szalenie malowniczych drogach. Podziwiając złocące się zboża i góry w tle. Towarzyszyła mi w tej ekspedycji moja kochana córeczka dla której również miał być to wyjazd roku oraz zarazem próba przetrwania kilku dni bez udogodnień dwudziestego pierwszego wieku. Czytaj dalej….

Nocne karpiowanie z Magdaleną.

DSC 0887Minął czerwiec i mimo masy wyzwań w pracy i w domu pozostawił po sobie masę cudownych wrażeń i sporo bardzo przyzwoitych ryb na mojej rozkładówce. Ale pozostawił również uczucie, uczucie niespełnionego obowiązku i odczucie zaniedbania dzieci. Tak się wam zwierzę, że jakikolwiek wyjazd powyżej doby z domu powoduje u mnie straszliwe uczucie tęsknoty za dziećmi i żoną i domem. Chociaż z drugiej strony emocje związane z powrotem taty są również wspaniałe nie mniej nie lubię gdy moje pociechy tęsknią do taty zbyt długo. Czytaj dalej….

Trzecie zawody karpiowe o puchar Dowódcy 10BLog.

IMG 3209Szanowni Czytelnicy mojego bloga początkowo zamierzałem ten wpis napisać w formie suchej relacji w trzeciej osobie i oprzeć go na samych suchych faktach. Jednak po przemyśleniach zarzuciłem tę ideę. Jak mógłbym nie uwiecznić całego spektrum emocji, które towarzyszyły tak podniosłemu wydarzeniu.  Jak mógłbym pominąć wkład osób które pomagają zaistnieć tak pięknym chwilom i zarzucić całą otoczkę i smak towarzyszący zmaganiom w 3 Karpiowych Zawodach o Puchar Dowódcy 10BLog.  Na pierwszym miejscu podziękowania za przychylność należy złożyć  Dowódcy 10BLog, Kierownikowi  Sekcji wychowawczej oraz Kierownikowi Klubu Garnizonowego. Ponieważ bez przychylności tych że osób cała impreza nie miała by miejsca. Czytaj dalej….

Magia nad odrzańskiej Nocy.

DSC 0824Czerwiec chylił się ku końcowi, na polach żółć rzepaków zastąpiły kłosy powoli srebrzącego się jęczmienia. Ptaszki w gniazdach obrosły już w piórka i wróble z gniazda, które mogłem obserwować z okna sypialni rozpoczęły lekcje latania. Również półrocze w pracy było za mną i powolutku zmierzając do urlopu hamowałem swoje zapędy. Nastrojony nostalgicznie z powodu upływającego czasu gdyż w czerwcu rokrocznie zmieniam cyfrę w rubryce wiek. Niby przyroda w około eksploduje pełnią życia i pełno nowego życia w około a mi czerwiec zawsze kojarzy się z przemijaniem może z powodu urodzin nie mniej żyję z piętnem człowieka, który zdaje sobie sprawę z przemijającego czasu. Czytaj dalej….

Karpiowa kara.

DSC 0599Weekend z szóstego na siódmego maja spędziłem na służbie. Serce bolało mnie strasznie z tego powodu gdyż mogłem zaliczyć co najmniej dwa lub trzy wyjazdy nad wodę w poszukiwaniu karpi i amurów serce bolało mnie dodatkowo po dwakroć bardziej. Ponieważ z nad wody docierały do mnie informację o tym że ryby się ruszyły w końcu  po długo weekendowym przestoju.  Nie wytrzymałem i w tajemnicy przed współmałżonką wybrałem jeden  nielicznych wolnych dni jakie mi w tym roku pozostały i postanowiłem poniedziałek ósmego maja,  przeznaczyć na łowienie. Czytaj dalej….

Rozpoczęcie sezonu z Nanobaits

nano4Wielkimi krokami nadszedł dzień dwudziestego kwietnia 2017r i nareszcie wystartowałem w długo oczekiwanych zawodach karpiowych organizowanych przez firmę Nanobaits na łowisku Ademac w Pruszkowie. Prognozy pogody nie były optymistyczne więc do mojej wysłużonej przyczepy zapakowałem dodatkowe butle z gazem i poprosiłem mojego team partnera o zabranie swojego piecyka. Na łowisku Ademac pojawiłem się w okolicy godziny piętnastej i wraz z Markiem dokonaliśmy formalności związanych z zapisami i losowaniem. Po losowaniu rozjechaliśmy się na stanowiska  rozstawiliśmy biwak i udaliśmy się  na imprezę integracyjną której główną atrakcją było pieczone prosię. Czytaj dalej….