Miała być spokojna noc… a skończyło się na maratonie brań karpi.

IMAG1100

Miała być jedna noc odpoczynku… a była noc, której nie zapomnę.

Czerwiec przeminął jak błyskawica. Podróże służbowe i udział w Zawodach Karpiowych o Puchar Dowódcy 10 BLog nie pozwalały się nudzić. Ja jednak, stęskniony, chciałem w końcu pojechać spokojnie na ryby i łowić do bólu. Na pomoc przyszli teściowie, którzy zabrali na kilka dni wakacji dwoje starszych dzieci do siebie.

Czytaj dalej….

Nie fartowna majówka 2019 – zawody wędkarskie, wypadek i karpiowanie z dziećmi.

karp amur maj 2019

Ta majówka miała wyglądać zupełnie inaczej – skończyła się ośmioma szwami i zupełnie innym planem niż zakładałem.

Maj nadciągał wielkimi krokami a moje wędkarskie serce z ekscytacji biło coraz szybciej. Nadchodził czas zaspokojenia wędkarskiego nałogu oraz czas wypróbowania najnowszego nabytku,jakim był kemping dla całej rodzinny. Niestety życie jest życiem i gdyby było usłane różami nie było by tak ekscytujące i nie przynosiłoby radości z realizacji małych rzeczy i małych planów.

Czytaj dalej….

Wiosenny relaks na rybach – kilka godzin, które dały spokój.

kwiecien karp 1

Czasem człowiek nie potrzebuje rozmów. Potrzebuje wody, ciszy i kilku godzin sam na sam ze sobą

Tylko człowiek posiadający nałogi zrozumie drugiego człowieka z nałogami. Na świecie eksplodowała wiosna, a ja, nie mając siły na nic, pragnąłem tylko chwili spokoju na rybach i wypoczynku. Mimo że na 29 kwietnia planowałem dziesięciodniową zasiadkę, już 26 kwietnia musiałem usiąść nad wodą chociaż na kilka godzin, by odpocząć od znojów pracy i stresów z nią związanych. Pragnieniem tym podzieliłem się tylko z moją małżonką, która wyczuwała napięcie we mnie, a fakt, że stałem się drażliwy, nie umknął jej uwadze.

Czytaj dalej….

Pierwsze rodzinne karpiowanie z przyczepą. kempingową.

ryby wyprawa czyny karp 8

Nowa przyczepa, dzieci i wędki. Reszta zrobiła się sama.

Moje życie upływało wręcz błyskawicznie. Ogrom zadań służbowych i działań społecznych podejmowanych na rzecz moich glinianek nie pozwalał mi usiąść z wędką aż do 31 marca. Miałem co prawda w tym czasie drobne epizody wędkarskie, lecz trudno pisać na blogu o godzinnej sesji, podczas której nic się nie wydarzyło.

Czytaj dalej….

Sezon uciekał, ale na koniec dał mi jeszcze jednego karpia- ostatni karp 2018.

karp listopad 2018 5

Myślałem, że ten sezon nie da mi już nic. A jednak na koniec zostawił po sobie jedną naprawdę piękną rybę.

Temperatury gwałtownie spadały, a ja, pochłonięty zadaniami służbowymi, traciłem sezon. Postanowiłem jednak wykorzystać jeden z licznych zaległych dni wolnych i spędzić kilka chwil nad wodą w poszukiwaniu jesiennych karpi.

Uzbroiłem się więc w pełni i postanowiłem wykorzystać możliwości sprzętowe, którymi dysponowałem dzięki całkiem niezłemu wyekwipowaniu. Pełen dobrych przeczuć przesondowałem dno oraz oznaczyłem miejsca łowienia.

Czytaj dalej….

Listopadowe karpiowanie, nostalgia i ryba, której nie zdążyłem zaciąć.

listopad ryby 6

Pojechałem nad wodę po ciszę, ale tego dnia najważniejsze i tak czekało na mnie w domu.

Tradycyjnie dni mojego życia pędziły i mijały, aż dobrnąłem do piątku, drugiego listopada, kiedy to miałem dzień wolny od pracy i postanowiłem, korzystając ze wspaniałej pogody, spędzić kilka zacnych chwil nad wodą.

Pojechałem uzbrojony w minimalistyczną wersję mojego ekwipunku. Zabrałem jedynie wędziska, sprzęt carpcare i małe opakowanie ulubionej jesiennej zanęty melasowanej alkoholem. Na przynętę użyłem ostatnich kilku kulek, które poniewierały się gdzieś w czeluściach torby.

Czytaj dalej….

Ostatni dzień urlopu- ryby również wybrały się na urlop.

IMAG0205

Możesz nie złowić żanej ryby… ale zabrać ze sobą coświecej.

Urlop chylił się ku końcowi, a właściwie siedemnasty września był jego ostatnim dniem. Moja małżonka, w przededniu tego dnia, który wywoływał u mnie chandrę, przytuliła mnie i przepraszając powiedziała, że wie, iż nie połowiłem na urlopie. Ja mimo wszystko uśmiechnąłem się i odpowiedziałem, że to nieistotne, bo i tak cudownie spędzałem czas z wami.

Czytaj dalej….

Nie pojechałem na wielką zasiadkę. I tak wróciłem z dwoma amurami.

IMAG0179

Czasem nie trzeba długiej zasiadki, żeby wydarzyło się coś konkretnego.

Schyłek urlopu postanowiłem wykorzystać stricte wędkarsko. Niestety postanowienia to jedno, a rzeczywistość to drugie i nie bardzo mogłem pozwolić sobie na przesiedzenie kilku dni nad wodą, choć miałem na to ogromną ochotę. Chciałem odseparować się od całego życia, zapaść w dzicz i integrować się z naturą.

Moja małżonka była gotowa przystać na taki wypad. Można powiedzieć, że po cichutku pakowałem już kemping i miałem upatrzony ustronny zbiornik, na którym tylko nieliczni potrafią wędkować, a jeszcze mniej osób w ogóle zdaje sobie sprawę z jego lokalizacji. Właśnie dlatego nie wspominam o nim na łamach mojego bloga.

Czytaj dalej….

Miałem tylko chwilę nad wodą. Wystarczyło na amura i karpia.

karp amur sierpień 2018 3 1

Nie pojechałem nad wodę po rekord. Pojechałem po oddech. A woda dorzuciła do tego amura i karpia

Czas upływał, a ja mimo rozpoczętego urlopu nie miałem szans na pojawienie się nad wodą. Serce bolało mnie okrutnie, dusza rwała się nad wodę, ale życie złośliwie samo ustawiało swoje priorytety w sposób uniemożliwiający mi pojawienie się nad łowiskiem.

W końcu, jedenastego sierpnia, mogłem tak poprzestawiać sprawy, by we wczesnych godzinach porannych pojawić się nad wodą i spróbować skusić do brania jakieś karpiowate. Odczułem jednak przy tych moich mikrowypadach brak regularności i konsekwencji w nęceniu, choćby symbolicznymi ilościami, moich stałych bankówek.

Czytaj dalej….

Pojechałem po relaks, łowiłem karpie i amury – pierwsze nagranie.

IMAG1223

Pojechałem nad wodę po spokój, a wróciłem z rybami, energią i nową zajawką na blogowanie.

Lipiec przekroczył swoją połowę szybciej niż zdołałem się obejrzeć . Dorosłość przytłaczała moją osobę i ciągnąłem na resztkach energii. Byłem tak wymęczony że w żaden sposób nie potrafiłem się skoncentrować.  Potrzebowałem odpoczynku i chociaż odrobiny relaksu.  Czasami kosztem snu udawało mi się wyrwać na jakiś mini feeder czy tyczkę ale łowienie takie nie zapewniało mi należytej porcji relaksu i podniesienia poziomu energii moich wewnętrznych akumulatorów.  Wreszcie dzięki tygodniowemu urlopowi udało mi się wygospodarować cztery godzinny tylko dla mnie i połowić stricte karpiowo.

Czytaj dalej….