Pierwszy karp w 2015r.

20150327_155702-KopiowanieKilka karpiowych zasiadek już za mną a moja taktyka nie przynosiła większych sukcesów. Rozleniwiłem się do tego stopnia ze wyjazdy na ryby zacząłem traktować czysto relaksacyjnie i nie zależało mi na łowieniu ryb tylko na wypoczynku. Ale obserwując co wieczór facebook’a, zdjęcia karpi zamieszanych przez znajomych dawały znać że pora się zabrać za łowienie.
Dusza rwała się nad wodę w głowie pływały tylko karpie ale praca i szare codzienne życie nie pozwalało ciału udać się nad wodę. Musiałem więc trwać do weekendu. Postanowiłem jednak nieco przyśpieszyć ten weekend i wybrać kilka zaległych nadgodzin aby móc poświęcić kilka chwil więcej wędkowaniu. Czytaj dalej….

Lutowa zasiadka na otwarcie sezonu 2015r.

100_0961-KopiowanieZima rozpieszczała wiosennymi temperaturami ja jakiś niespokojny chodziłem po domu,  niepokój mój zwiększył się gdy w czasie czynu społecznego dowiedziałem się że karpiarze którzy zasiedli na nockę mieli w sumie trzynaście ryb w tym trzy w naszej obecności.  Wiedziałem że niespokojnego ducha ukoi tylko opłacenie składek i otworzenie sobie możliwości  połowów. Jak pomyślałem tak też zrobiłem, szczęśliwie kilka osób postanowiło się w końcu porozliczać ze  mną i o dziwo w styczniu miałem sporo lewych środków finansowych. Umówiłem się wiec na audiencję u skarbnika mojego zacnego koła, kolegi Władka w celu opłacenia wyżej wspominanych składek. Pełen szczęścia nie omieszkałem zdenerwować kolegi Dariusza.  Poinformowałem go więc o zaistniałym fakcie i w pracy z uśmiechem na ustach słuchałem jak ja  go to wkurzyłem. Doczekałem soboty i pełen szczęścia jechałem w okolicach godziny 14 na glinianki uzbrojony w bat i ulubioną zanętę. W domu przygotowywałem się już do połowów więc wypełniłem wstępnie rejestr i doznałem skurczu serca niestety całość wody zamarznięta trzydziesty pierwszy styczeń nie potraktował mnie łaskawie. Czytaj dalej….

Październikowy Ademac.

100_0603-KopiowanieUrlop płynął sobie spokojnie przerywany wyprawami wędkarskimi, ja po dwóch tygodniach odzyskałem swój normalny stoicki stan. Rozleniwiłem się coraz bardziej i w końcu naprawdę zacząłem wypoczywać. Każdy dzień przynosił ukojenie i odbudowywał z powrotem więzy z dziećmi których w końcu jakiś czas nie widziałem. Życie zaczęło przypominać sielankę nawet najdroższa połowa przyzwyczaiła się do moich małych wypraw wędkarskich i nie widziała w nich już nic złego bo z każdej wracałem coraz bardziej wypoczęty i uśmiechnięty. Od tygodnia nie korzystałem z telefonu i nie słyszałem znienawidzonych dźwięków dzwonka tego przeklętego urządzenia. I tak na przemyśleniach mijał mi poranek dnia 10 października gdy został zakłócony wyżej wspominanym dźwiękiem. Z nienawiścią spojrzałem na ekranik i wypuściłem powietrze to tylko Darek a On dzwoni zazwyczaj w rybnych sprawach. Więc odebrałem i słyszę ucieszony głos Darka że zarezerwował stanowisko 9 na łowisku Ademac w Pruszkowie. Czytaj dalej….

Sierpniowy weekend na Łowisku Ademac.

100_0516-KopiowanieSierpień to czas kiedy wszelka ryba czując powoli nadchodzącą jesień zaczyna szukać wszystkiego czym tylko mogła by sobie napchać brzuch i po lipcowej stagnacji zaczyna w końcu porządnie żerować, Owszem tylko ja jak zwykle nie mam czasu by udać sprawdzić czy żeruje rybka czy też nie żeruje.

Czasami los do człowieka się uśmiecha i gdy na korytarzu spotkałem wędkarskiego kompana Darka, ten z uśmiechem oznajmił że zarezerwował 4 i 5 na łowisku komercyjnym Ademac i jedzie na cały długi weekend i oczywiście spytał się czy mam ochotę się wybrać.
Lubię jak ktoś pytania retoryczne w sprawie mojej ochoty na ryby zadaje więc mimo że odpowiedź była mu już zapewne wcześniej dobrze znana odpowiedziałem że oczywiście. Czytaj dalej….

Majówka na łowisku Ademac.

20140503 091401 kopiowanie

Majówka jak co roku miała być pod znakiem karpia w tym roku postanowiłem jednak skorzystać z zaproszenia kolegi Darka i spędzić majową nockę na łowisku komercyjnym.

Cały tydzień czekałem na dzień 2 maja aby wybrać się i nałowić do woli  karpi na nowo otwartym łowisku Ademac  w Prószkowie.

Telefony z łowiska były optymistyczne każdy coś tam połowił padła i siódemka i ósemka i całkiem przyzwoite amury a i częstotliwość brań była wystarczająca.

Czytaj dalej….

Październikowe ostatki.

dsc 1772

W niedzielę 27 października zaplanowałem z kolegą Darkiem wypad na ryby w godzinach od 6:00 do 13:00. Na miejscu stawiliśmy się planowo i przystąpiliśmy do  rozkładania sprzętu. Jako że ostatnie łowy na kulki proteinowe nie przynosiły oczekiwanych efektów postanowiłem zamienić jedną z karpiówek na mojego feedera Mikado Trython 3,30m 100g. A drugą karpiówkę zostawić na zestawie który ostatnio przyniósł rezultat.

Czytaj dalej….

Październik i ponton.

100_9113Dwudziestego października przeznaczyłem cały dzień na wędkowanie. Spakowałem w sobotę sprzęt i w niedzielę o godzinie 6:00 wypiłem na spokojnie kawkę i wyruszyłem na łowisko zapatrzony w prowiant na cały dzień. Celem wyprawy był oczywiście karp bo zachęcony sukcesami z wywózką zestawów miałem zamiar dalej kontynuować dobrą passę, wywożąc zestawy moim pontonem radzieckiej produkcji model czajka.Jako że wywożenie w maju zestawów tym pontonem naruszyło moje zaufanie do niego postanowiłem przełamać psychologiczną barierę i popływać na trochę mniejszym akwenie.  Po dotarciu na łowisko w pierwszej kolejności podłączyłem elektryczną pompkę do zapalniczki samochodu i przystąpiłem do pompowania pontonu. W między czasie rozłożyłem moje Jaxon Cantara 3,9m 3,5lbs i ustawiłem tripod marki trend, zamocowałem sygnalizatory i przygotowałem połówki kulek do nęcenia. A ponton nie wykazywał śladów napompowania, więc nie mając innego wyjścia byłem zmuszony użyć miecha który był w zestawie z pontonem. Czytaj dalej….

Paźdiernikowy karp.

Kopia-DSC_1743Według poczytnej prasy wędkarskiej i czołowych karpiarzy jesień to najlepsza pora na karpia jednak w moim przypadku z racji braku wolnego czasu czas ten był w bardzo słaby sposób wykorzystywany wędkarsko, skupiłem się w nim raczej bardziej na pracy niż na rybach co pewnie owocowało tak marnymi efektami. Jednak spotkawszy kolegę Darka w pracy nie mogłem nie zadać mu tego pytania więc wypowiedziałem standardową formułę “Darek jedziemy” padła równie standardowa odpowiedź “Gdzie? Na co? i Kiedy?”. Ale jak to w pracy różnie bywa dwukrotnie wyprawa była przekładana aż  16, 10, 2013 doszła do skutku. Udaliśmy się w nasze standardowe miejsce uprzednio zwalniając się z pracy około godziny. Na łowisku byłem około 16 gdzie zastałem już rozłożonego Darka który zabrał swój najnowszy gadżet łódkę do wywózki i chyba właśnie on okazał się kluczem do karpi żyjących w zbiorniku. Darek zaproponował wywiezienie moich zestawów więc skorzystałem z propozycji i zestawy swoje ulokowałem pod wierzbą  na załamaniu metrowej głębokości spadku. Czytaj dalej….

Październikowa niedziela 13.10.2013r.

100_9088W niedzielę 13.10.2013 otrzymałem zgodę od mojej małżonki na wypad na ryby jako że miałem tam spędzić chwilkę to przygotowania do wyprawy rozpocząłem już w sobotę pakując do pojazdu nazywanego przez nas pieszczotliwie złomkiem, większość sprzętu wędkarskiego. Na tej wyprawię miałem zamiar przetestować skuteczność zanęty halibutowej firmy Venire. Z wyprawy zrobiłem niezła fotorelację prezentując posiadany sprzęt i zestawy. Nad wodę udałem się po niedzielnej mszy i w pierwszej kolejnosći rozrobiłem wyżej wspominaną zanętę jako że chciałem sprawdzić czy zachęci populacje karpi do wpłynięcia w łowisko nie wzbogacałem jej o żadne dodatki. Na wyprawę zabrałem również swój tripod firmy Trend, sygnalizatory Konger IQ, podbierak karpiowy firmy Jaxon w raz z pływakiem, zestaw przynęt na które miałem łowić. I moje niezawodne karpiówki Jaxon Cantara 3,90 3,5lbs. Po rozrobieniu zanęty zanęciłem dwie miejscówki jedną na wypłyceniu a drugą na nieco głębszej wodzie. Czytaj dalej….

Wrześniowa posucha.

DSC_1678W niedzielę 29.09.2013 postanowiłem się udać na karpiki jako że obowiązki toważysko rodzicielsko religijne nie pozwoliły przysiąść nad rybami w przyzwoitych porach nad wodę udałem się dopiero w okolicy godziny 10. Pora to może późnawa ale zawsze jak mam odrobinę czasu to staram się go wykorzystać na ulubione hobby. A w to że ryby w południe nie biorą nie wierzę bo wielokrotnie łowiłem je w tej właśnie porze przedpołudniowej. Miałem zamiar łowić w moim standardowym miejscu z minimalną ilością sprzętu. Jako fotel wykorzystywałem siedzenie samochodu a do auta trafiła jedynie torba z kulkami i zanętom, podbierak, moje dwie karpiówki Jaxon Cantara 3,90 3,5lbs, dwie podpórki z sygnalizatorami, kuferek z wyposażeniem, dwie miski na wodę i zanętę. Po dotarciu na łowisko błyskawicznie rozłożyłem sprzęt i zabrałem się za przygotowane zanęty Gutkiewicza Attack do ktorej dodałem drobny pellet halibutowy, puszkę kukurydzy, i booster o smaku konopi firmy Venire. Czytaj dalej….