Zawody karpiowe Śródlesie 2 – sędziowanie, leszcze i karp jako nagroda.

karp leszcz srodlesie 15

Sędziowałem zawody karpiowe… a najlepszą nagrodę złowiłem sam.

Maj płynął niezwykle szybko, a ja nadal prostowałem sprawy w organach związkowych, zwanych szumnie sądami koleżeńskimi. Szanowni koledzy nie spodziewali się jednak, że ktokolwiek sprzeciwi się ich działaniom i nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać. Nie spodziewali się osoby z doświadczeniem i potrafiącej co nieco czytać, dodatkowo wspartej przez bardzo pomocną kancelarię adwokacką i przesympatyczną Panią Mecenas. Może będzie to materiał na osobny wpis — zastanowię się, czy takimi wspomnieniami kalać mojego bloga.

Dobrnąłem do piątku, 22 maja 2021 roku. W tym dniu, dzięki uprzejmości kolegów z Koła Elektrownia, uzyskaliśmy możliwość rozegrania zawodów na uwielbianym przeze mnie łowisku Śródlesie 2. Niestety nie brałem w nich bezpośrednio udziału, ale miałem zaszczyt i przyjemność sędziować zawody. Koledzy zgodzili się, bym w sektorze przeznaczonym dla sędziów mógł umilać sobie czas, korzystając z feederów. Skwapliwie więc z tego korzystałem i po rozpoczęciu zawodów rozstawiłem kosz oraz namoczyłem srogą ilość pelletów w dwóch smakach.

Szybko „wysądowałem” łowisko i oddałem się, z wielkim zaangażowaniem, połowowi leszczy licznie zamieszkujących ten zbiornik. Przyjemność musiałem przerwać, gdyż podjąłem się również transportu poczęstunków przewidzianych na zawodach. Szanowni, musicie mi uwierzyć, że odebranie pieczonki ze świni z piekarni jest prostsze niż jej transport. Ciężko jest prowadzić pojazd i jednocześnie przełykać ślinę, która w bardzo obfitej ilości wydziela się, zalewając usta. A że punktów przygotowujących poczęstunek miałem do zaliczenia kilka, tylko regularnym treningom na basenach zawdzięczam to, że nie utopiłem się we własnej ślinie. Takie wrażenia miałem kilkukrotnie podczas trwania zawodów.

Jednak przebiły je wrażenia wędkarskie. Leszcze postanowiły tak podłechtać moje wędkarskie ego, że poławianie ich na dwie wędki stało się niemożliwe — skupiałem się więc tylko na jednej. Nagle jednak nastąpiło bardzo poważne ugięcie, nie tylko szczytówki, ale i jednej trzeciej wędziska. Wiedziałem, że żaden leszcz na tym zbiorniku takiego wyczynu nie może dokonać i, jak się słusznie spodziewałem, na feederze zameldował się oscylujący w okolicach dziewięciu kilogramów wspaniały śródleśny karp.

Kilkanaście minut przyjemności z holu i już pozowałem do zdjęcia z zacną rybą. Zdjęcia wykonał kolega Piotr, który ostatnimi czasy miewa mocne zacięcie fotograficzne.

Po tak wspaniałym przyłowie wróciłem do łowienia leszczy i cudownego spędzania czasu, przerywanego ważeniem ryb oraz rozwożeniem posiłków. Czas zawodów, jak zawsze, szybko dobiegł końca — wygrali koledzy Jarosław i Andrzej. A ja, szczęśliwy i wyłowiony, wracałem po weekendzie pełnym relaksu do domu, by pobyć ostatnie chwile z rodziną przed ciężkim tygodniem w pracy.

Przeczytaj równeż:

Czarny Karp dla Powodzian – zawody karpiowe, presja wyniku i walka o przełamanie.

Zawody karpiowe Czarny Karp – relacja, trudne warunki i wygrana drużynowa.

Zawody spinningowe na Odrze w Opolu – jesienne okonie i powrót nad wodę.

Polub lub udostępnij
fb-share-icon
Otagowano , , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

O Paweł Sąsiadek

Paweł Sąsiadek – wędkarz i autor bloga „Ryby Moje Życie”, gdzie dzielę się praktyczną wiedzą prosto znad wody. Łowię różnymi metodami, ale szczególne miejsce w moim wędkarskim świecie zajmują karpie i łowienie na ziarna, które sam przygotowuję i testuję w praktyce. To blog tworzony na doświadczeniu, nie teorii.

Jedna odpowiedź na „Zawody karpiowe Śródlesie 2 – sędziowanie, leszcze i karp jako nagroda.

  1. Pingback:Method feeder w marcu – szybkie karpie mimo presji i trudnego łowiska. - blog wędkarski rybymojezycie.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *