Nie miałem czasu na ryby… więc połowiłem lepiej niż zwykle – lipiec, glinianki, feeder.

feeder karp jesiotr lipiec 1

Nie miałem czasu na ryby… więc nie mogłem pozwolić sobie na błędy.

Czas tradycyjnie pędził w niesamowity sposób, a pracując dzielnie przy malowaniu elewacji mojego domu, nie wykorzystywałem urlopu w pełni na odpoczynek. W niedzielę 18 lipca, spragniony kontaktu z rybami, wygospodarowałem chwilę dla siebie, aby oddać się pasji, która sprawia mi tyle radości i przyjemności. Zafascynowany nowymi feederami, chciałem ponownie dać im szansę na spotkanie z bardziej zacnymi przedstawicielami ichtiofauny zamieszkującymi moje glinianki.

Zdecydowałem się spakować kombajn i wykorzystać ramię do feedera. Coraz bardziej cenię sobie komfort korzystania z profesjonalnego siedziska – wszystko jest pod ręką, a ergonomia zachowana w pełni. Jedynymi minusami są gabaryty i waga, bo jeśli nie ma możliwości dowiezienia go samochodem w pobliże łowiska, transport na własnym grzbiecie staje się dość kłopotliwy.

Nie mniej, rozstawiłem kosz, namoczyłem pellety, zaparzyłem mocną kawę i powoli usadowiłem się na moim siedzisku. Nie zarzucałem od razu zestawów – dałem sobie chwilę na obserwację przyrody i złapanie oddechu. Jak miło było ponownie znaleźć się nad wodą i chłonąć całym sobą pozytywną energię, którą daje sam fakt obecności w tak cudownych okolicznościach.

Po kilku chwilach przystąpiłem do łowienia. Stabilne siedzisko pozwala łatwiej zachować precyzję, więc skupiłem się na jak najmniejszym obszarze łowiska. Jak wielokrotnie wspominałem w moich wpisach, precyzja jest kluczem – byłe wyrobisko gliny ma bardzo nieregularne dno ze spadkami i półkami. Tym razem łowiłem na półeczce znajdującej się na około 80 cm głębokości, ale gorącej, ponieważ towarzyszy jej ostry spadek na około 2,8 m.

Na wyniki nie musiałem długo czekać. Co prawda nie było gigantycznych okazów, ale liczba brań i holi była satysfakcjonująca. Po czterech godzinach zmęczony, ale zadowolony, wracałem do domu, gdzie czekały już moje pociechy gotowe, by pojechać z tatą na rowery…ożliwości dostarczenia tego akcesorium w pobliże łowiska samochodem stajom się co nieco kłopotliwe, gdy trzeba targać je na własnym grzbiecie. Nie mniej rozstawiłem kosz, namoczyłem pellety, zaparzyłem srogi kubeł kawy i powoli wymościłem się na moim siedzisku. Nie zarzucałem jednak od razu zestawów, dałem sobie chwilę na obserwacje przyrody i złapanie oddechu. Jak miło było ponownie znaleźć się nad wodą i móc chłonąć całym sobą pozytywną energie którą sam fakt znalezienia się w tak cudownych okolicznościach daje. Po kilku chwilach przystąpiłem do łowienia, stabilne siedzisko pozwala łatwiej zachować precyzje łowienia.  W pełni więc wykorzystałem ten fakt i skupiłem się na jak najmniejszym obszarze. Jak już wielokrotnie wspominałem w moich wpisach, precyzja jest kluczem do mojego łowiska, byłe wyrobisko gliny ma bardzo nieregularne dno ze spadkami półkami i  rym razem łowiłem na półeczce   która znajduje się może na 80cm głębokości ale jest gorąca gdyż towarzyszy jej dość ostry spadek na około 2,8m. Na wyniki nie musiałem długo czekać, nie było co prawda jakiś specjalnie wielkich ryb nie mniej liczba brań i holi była satysfakcjonująca. Po czterech godzinach zmęczony i zadowolony wracałem do domu. Gdzie czekały na mnie już moje pociech gotowe by pojechać z tatą na rowery…

Przeczytaj również:

Majowe łowienie na feeder – szybka zasiadka, karp i spinningowy bonus.

Luty, feeder i wielkie nadzieje – czyli jak Śródlesie uczy pokory.

Polub lub udostępnij
fb-share-icon
Otagowano , , , , , .Dodaj do zakładek Link.

O Paweł Sąsiadek

Paweł Sąsiadek – wędkarz i autor bloga „Ryby Moje Życie”, gdzie dzielę się praktyczną wiedzą prosto znad wody. Łowię różnymi metodami, ale szczególne miejsce w moim wędkarskim świecie zajmują karpie i łowienie na ziarna, które sam przygotowuję i testuję w praktyce. To blog tworzony na doświadczeniu, nie teorii.

Jedna odpowiedź na „Nie miałem czasu na ryby… więc połowiłem lepiej niż zwykle – lipiec, glinianki, feeder.

  1. Pingback:Method feeder w marcu – szybkie karpie mimo presji i trudnego łowiska. - blog wędkarski rybymojezycie.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *