Majowe okonie.

Nastał maj a ja tradycyjnie zmęczony pracą i sytuacją covidową szukałem sposobności by wyrwać się na rybki. Z pomocą przyszedł prezes mojego koła Jarosław dzwoniąc z informacją że okonie są dziś baaardzo aktywne. Jak wiecie szanowni okonie są moim małym bzikiem i uwielbiam poławiać te wspaniałe, kolorowe, waleczne ryby. Pokusa była podwójna gdyż specjalnie na potrzeby pasiastych żarłoków w torbie pojawiło się kilkanaście nowych wzorów przynęt w tym kilka które jako jeden z nielicznych miałem przyjemność testować.

Czytaj dalej….

Kwietniowy rodzinny weekend.

Kwiecień miał się już ku schyłkowi, mimo braku czasu z racji zaangażowania w walkę o lepszy polski związek wędkarski , udało się rodzinnie wyskoczyć nad wodę i to nawet dwukrotnie. Bardzo lubię spędzać czas z rodziną a szczególnie na rybach cieszy minie sam fakt przebywania nad wodą a przyznam się dodatkowo że pękam z dumy gdy moja rodzina garnie się do łowienia.

Czytaj dalej….

Pierwszy karp Magdy 2021.

Niespełna tydzień minął od pierwszej wyprawy na ryby w roku 2021 a ja już w piątek słyszałem pytania z ust rodziny, „Kiedy pojedziemy na ryby?”. Pogoda dnia 6 marca nie była najgorsza więc wraz z całą ferajną udaliśmy się na „nasze” glinianki w celu spędzenia kilku godzin nad wodą. Zabrałem ciężki sprzęt karpiowy, feedery dla Magdalenki  termos z herbatą, przekąski, zapakowałem rodzinę do mojej dzielnej wysłużonej już co nieco skody. Po kilku  minutkach byliśmy na miejscu, chłopacy srogo dokazywali więc nie było mi  łatwo znaleźć chwilę by rozłożyć wędziska karpiowe. więc uwaga skupiła się jedynie na feederach, które nadzorowała Magdalena.

Czytaj dalej….

Pierwsze ryby 2021.

Ostra zima oraz wyzwania zawodowe nie pozwoliły pojawić się z wędką nad wodą aż do 28 lutego 2021 roku. W końcu nadszedł ten dzień, radośnie pakowałem wędki do auta i wszedłem na chwilkę do domu by namoczyć co nieco pelletów na pierwszą wyprawę z feederem. Zaciekawiona małżonka zapytała się „A gdzie to się pan mąż wybiera?” oczywiście odpowiedziałem że na rybkę. W odpowiedzi moje kochanie zamrugało figlarnie rzęsami i usłyszałem „Oszalałeś sam, ja też chcę!”.

Czytaj dalej….

Ostatnia grudniowa tyczka 2020.

Minął kolejny miesiąc po uzyskaniu przeze mnie statusu ozdrowieńca, rehabilitacja i ćwiczenia przynosiły dość wymierne skutki a mój organizm zaczął odzyskiwać siły. Dwunastego grudnia poczułem się na tyle pewnie że odważyłem się wybrać z tyczką nad wodę, w nadziei na spotkanie z karpiami z zarybień postanowiłem dołożyć również feeder do zestawu by popróbować na metodę skusić jakiegoś karpia. Wielkim wysiłkiem było spakowanie całego majdanu do samochodu i późniejsze jego rozstawianie, musiałem zmienić przepocone ubrania by czuć się komfortowo termicznie na łowisku.

Czytaj dalej….

Po covid-owe ryby.

W październiku 2020 roku, mój organizm poddał się zdradzieckiemu wirusowi i dołączyłem do grona osób chorych na covid. Dzięki trosce służb sanitarnych o moje i innych zdrowie zostałem zamknięty na siedem tygodni w murach swojego domu.  Wraz ze mną w zamknięciu przebywała całą rodzina, ja przechodziłem dość łagodnie wirusa, niestety przygoda z covidem dla mojej małżonki zakończyła się długotrwałym pobytem na oddziale zakaźnym. Więc o rybach mogłem tylko śnić lub marzyć oglądając filmy wędkarskie. Czas jednak prostuje wiele spraw i w końcu doczekawszy się 11 listopada mogłem pojechać na ryby.

Czytaj dalej….

Wrześniowa tyczka.

Wrzesień zbliżał się już do swojej połowy a ja miałem klasycznie niedosyt łowienia. Zakomunikowałem mojej połowie, że muszę zniknąć na kilka godzin by wyszaleć się z tyczką. Moja małżonka jest świetnym negocjatorem, więc musiałem przesunąć na okolice popołudniowe moja wyprawę nad wodę. W między czasie zająłem się rozpieszczaniem mojej rodziny na tle kulinarnym, wyręczyłem również moją połowę w opiece nad dziećmi angażując cały skład w przygotowanie posiłku. Powstały, trzy rodzaje surówek serwowanych, jako dodatek do obiadu. Nadszedł jednak czas wyprawy by maksymalnie zaoszczędzić czas nad wodą przygotowałem zanętę w komfortowych warunkach domowych a po chwili namysłu namoczyłem jeszcze nieco pelletów z myślą o metodzie.

Czytaj dalej….

Po Turawie łódką rejs.

Sierpień zmierzał do końca swych ciepłych dni nadeszła niedziela 23 i przy śniadaniu zostałem zaskoczony przez swoja rodzinę pytaniem „Tato a pojedziemy popływać łódką”. Odpowiedź może być tylko jedna zwłaszcza, że aura dopisuje a lody są smaczne w Turawie gdzie cumuję jedną ze swoich łodzi.  Małżonka zaakceptowała plan a my, co prawda w niepełnym składzie gdyż średni syn wizytował dziadków wyruszyliśmy na podbój jeziora Turawskiego. Pogoda była zacna aura dopisywała wiec już po drodze zaliczyliśmy lodziarnię by, co nieco schłodzić się w ten zacny upalny dzień. Po przybyciu na Rybaczówkę w Turawie przygotowałem łódkę do pływania i zmuszony byłem zamontować ponownie silnik, który z racji wypracowanych motogodzin wymagał czynności serwisowych.

Czytaj dalej….

VIII Potyczka Opolskich Teamów Karpiowych.

Dnia 14 sierpnia wystartowała kilku dniowa impreza pod hasłem VIII Potyczki Opolskich Teamów Karpiowych. Impreza znana szeroko w środowisku karpiowym, będąca okazją do szerokiej integracji wędkarskiej, poznania nowych ludzi i wymiany wędkarskich doświadczeń. Impreza stała się na tyle rozpoznawalna, że w śród członków mojego teamu karpiowego Carp Squad Dąbrowa wytypowanie delegatów to proces wieloetapowy i podlegający szczególnym dyskusjom.  

Czytaj dalej….