Kwietniowy rodzinny weekend.

Kwiecień miał się już ku schyłkowi, mimo braku czasu z racji zaangażowania w walkę o lepszy polski związek wędkarski , udało się rodzinnie wyskoczyć nad wodę i to nawet dwukrotnie. Bardzo lubię spędzać czas z rodziną a szczególnie na rybach cieszy minie sam fakt przebywania nad wodą a przyznam się dodatkowo że pękam z dumy gdy moja rodzina garnie się do łowienia.

 Kwiecień a w zasadzie jego  schyłek jest jednym z najwspanialszych miesięcy w roku. Młoda zieleń, świeżość roślinności i mnogość kwiatów zapewnia niezwykłe doznania. Po szarych zimowych miesiącach możemy w pełni odczuwać wiosnę, odczuwać cuda natury, jej siłę i moc. Mnogość zapachów, słuchowych i wzrokowych doznań jest ciężka do przelania w formie słowa pisanego.   Gdy do tego wszystkiego dodamy pełną aktywność ryb w łowisku robi się naprawdę fantastyczny moment do wędkarskiego spędzania czasu wolnego.  Ja cieszyłem się patrząc na małżonkę i córkę które z zacięciem godnym podziwu starały się feederową metodą skusić ryby do brania. Oczywiście z wymiernymi skutkami bo na macie zaczęły meldować się pierwsze ryby. Ja zasiadłem na fotelu i pozwoliłem chłopakom skakać po mnie i oddać się wygłupom. Wspaniały czas integracji rodziny spędzony wspólnie. Wierzę głęboko że czas i uwaga poświęcona na wspólne rodzinne wypady w przyszłości zaprocentują i jeszcze bardziej zacieśnią relację rodzinne. Myślę że ich budowanie w dużej mierze leży na barkach nas ojców i mężów, to od naszego wysiłku od naszych postaw zależeć będzie dalsza relacja z dziećmi ……

Polub lub udostępnij
fb-share-icon
Otagowano , .Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *