Zimowe wędkowanie na Śródlesiu 2 – feeder w śnieżnej ciszy.

grudzien ryby srodlesie leszcz 4

Nic nie złowiłem … ale znalazłem to, po co naprawdę przyjechałem.

Czas uciekał mi w zastraszającym tempie, nim się obejrzałem, miałem już w kalendarzu 5 grudnia. Świat pokryły pierwsze puszyste płatki śniegu, nastąpiła ta piękna zimowa cisza. Szary, późnojesienny krajobraz stał się sterylnie biały.

Gdy tylko zobaczyłem takie widoki za oknem, musiałem pojawić się nad wodą. Nie byłem gotowy na tyczkę, nie miałem ani robactwa, ani gliny, więc postanowiłem spróbować szczęścia na feedery. Zapas pelletów do metody mam spory, więc na metodę padł mój wybór. W takim klimacie, spragniony ciszy i spokoju, miałem do wyboru tylko jeden zbiornik.

Czytaj dalej…. →

Łowią po drugiej stronie… a ja nad wodą wspominam.

listopad tyczka jesien 3

Niektóre wyprawy są o rybach… inne o tym, co w nas zostaje.

Przełom października i listopada to czas, gdy zwyczajowo wspominamy tych, którzy odeszli, dla mnie to moment, żeby się zatrzymać i wspomnieć tych, którzy łowią ryby po drugiej stronie, ponoć tej lepszej. Tylu znajomych, tylu kolegów i tylu przyjaciół eksploruje łowiska po drugiej stronie.

Odwiedziłem więc groby i cmentarze, zapaliłem znicze i podumałem nieco nad marnością i kruchością życia. Niedosyt wędkarski sprawił jednak, że postanowiłem pojawić się nad wodą, zwłaszcza że pogoda rozpieszczała temperaturami, a liście w barwach jesieni cieszyły oczy, zwłaszcza że były oświetlone przez jesienne słońce.

Czytaj dalej…. →

Zawody spinningowe Turawa.

turawa spining 1

Plan był dopięty. Turawa miała inne zdanie

Trzydziesty października rozpocząłem dość wcześnie, budząc się nad Jeziorem Turawskim. Nastawiłem czajnik wody na kawę i jako sędzia oraz współorganizator wyszedłem witać zawodników zmierzających na spinningowe zawody koła Dąbrowa.

Wydarzenie miało dość podniosły charakter i zagrożone było zapowiadanymi bardzo silnymi wiatrami. Zbyt duża prędkość wiatru uniemożliwiłaby nam rozegranie zawodów.

Czytaj dalej…. →

Spotkanie kół posiadających wody ZiW- zawody towarzyskie, karp,amur, Miejsce Kłodnickie.

spotkanie kol lowisk ziw 23

Wędkarstwo to nie tylko ryby… to ludzie, którzy stoją obok Ciebie i tworzą wędkarską społeczność.

W dniach 8–10 października moje koło było organizatorem spotkania kół, które posiadają łowiska „złów i wypuść”. Wydarzenie miało charakter zawodów towarzyskich, a jego nadrzędnym celem była szeroko pojęta integracja środowiska wędkarskiego. Miałem przyjemność współorganizować event i pełnić rolę sędziego. Dodatkowo na moich barkach spoczęło koordynowanie przebiegu zawodów, gdyż wiele wędkarskich wydarzeń nałożyło się na siebie, a nasze koło jako aktywna społeczność musiało „trzymać wiele srok za ogon”.

Czytaj dalej…. →

Karp jesienią – szybka zasiadka, powrót do karpiowania i udane łowienie.

IMG 20211003 151322 4

Jesień powinna być czasem częstych zasiadek, a u mnie była walką o każdą godzinę nad wodą.

Życie było dla moich pasji bezlitosne, do trzeciego października zaliczyłem jakieś pojedyncze dosłownie dwu godzinne wypady na ryby, małe spinningi ale obowiązki zawodowe i rodzinne nie pozwalały ładować akumulatorów nad wodą. Smutek mnie ogarniał coraz większy i żal ściskał serce bo jesień powinna obfitować w szereg wypadów wędkarskich a nie jakieś pojedyncze epizody.

Czytaj dalej…. →

Nie miałem czasu na ryby… więc połowiłem lepiej niż zwykle – lipiec, glinianki, feeder.

feeder karp jesiotr lipiec 1

Nie miałem czasu na ryby… więc nie mogłem pozwolić sobie na błędy.

Czas tradycyjnie pędził w niesamowity sposób, a pracując dzielnie przy malowaniu elewacji mojego domu, nie wykorzystywałem urlopu w pełni na odpoczynek. W niedzielę 18 lipca, spragniony kontaktu z rybami, wygospodarowałem chwilę dla siebie, aby oddać się pasji, która sprawia mi tyle radości i przyjemności. Zafascynowany nowymi feederami, chciałem ponownie dać im szansę na spotkanie z bardziej zacnymi przedstawicielami ichtiofauny zamieszkującymi moje glinianki.

Czytaj dalej…. →

Imieninowe Wędkowanie z córką – karpie, śmiech i wędka, która wpadła do wody.

magdalena i karp 22

Pojechałem testować sprzęt… a wróciłem z czymś dużo ważniejszym – czasem z córką.

Jak mawiają najstarsi wędkarze, nie samym sandaczem człowiek żyje. A gdzieś między kolejnymi wypadami na te szlachetne ryby narodziła się w mojej głowie koncepcja dystansowego łowienia feederem. Jestem osobą, która szybko swoje koncepcje przekuwa w rzeczywiste czyny, więc nim się obejrzałem, moja kolekcja wędzisk powiększyła się o zestaw dystansowych feederów i odpowiednio dobrane do nich kołowrotki. Sprzęt leżał i czekał na testy, a moje oczy przysłonięte były sandaczami.

Czytaj dalej…. →

Otwarcie sezonu sandaczowego Turawa – słaby początek, ale ważna lekcja.

sandacz turawa 3

Otwarcie sezonu sandaczowego Turawa – słaby początek, ale ważna lekcja.

Wielkimi kroNadchodził długo wyczekiwany czas. Czas, w którym noc miesza się z dniem, a dzień z nocą — czas gorączki i czas polowania na mętnookie. Zakłócony tradycyjnie pracą, więc nie mogłem wyruszyć skoro świt. W zasadzie dobrze, że nie było możliwości pojawienia się wcześniej nad wodą, bo gdy przyjechałem na miejsce, zadziwiła mnie liczba łódek, które stały w kolejce do wyciągnięcia z jeziora.

Czytaj dalej…. →

Zawody karpiowe Śródlesie 2 – sędziowanie, leszcze i karp jako nagroda.

karp leszcz srodlesie 15

Sędziowałem zawody karpiowe… a najlepszą nagrodę złowiłem sam.

Maj płynął niezwykle szybko, a ja nadal prostowałem sprawy w organach związkowych, zwanych szumnie sądami koleżeńskimi. Szanowni koledzy nie spodziewali się jednak, że ktokolwiek sprzeciwi się ich działaniom i nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać. Nie spodziewali się osoby z doświadczeniem i potrafiącej co nieco czytać, dodatkowo wspartej przez bardzo pomocną kancelarię adwokacką i przesympatyczną Panią Mecenas. Może będzie to materiał na osobny wpis — zastanowię się, czy takimi wspomnieniami kalać mojego bloga.

Czytaj dalej…. →

Okonie na spinning w maju – krótki szał brań przed burzą.

okon maj pasiaki 1

Okonie nie biorą długo… ale jak ruszą, to nie masz czasu oddychać.

Nastał maj, a ja tradycyjnie, zmęczony pracą i sytuacją covidową, szukałem sposobności, by wyrwać się na rybki. Z pomocą przyszedł prezes mojego koła, Jarosław, dzwoniąc z informacją, że okonie są dziś baaardzo aktywne. Jak wiecie, szanowni, okonie są moim małym bzikiem i uwielbiam poławiać te wspaniałe, kolorowe, waleczne ryby.

Pokusa była podwójna, gdyż specjalnie na potrzeby pasiastych żarłoków w torbie pojawiło się kilkanaście nowych wzorów przynęt, w tym kilka, które jako jeden z nielicznych miałem przyjemność testować.

Czytaj dalej…. →