Pożegnanie z Malarami.

malerzowice karp amur lin 2020 4

Zawsze, gdy w moim okręgu ubywa jakiś wód żal i smutek ściska moje serce, a gdy ubywa wody złów i wypuść serce krwawi okropnie. Los taki z racji za niskiej oferty złożonej w przetargu spotkał zacny zbiornik, którym była żwirownia w Malerzowice. Fantastyczna woda, którą odkryłem ku mojemu smutkowi u jej schyłku, tuż przed zmianą jej statusu i odłowach sieciowych przeprowadzonych na niej przez okręg. Spędziłem tam fantastyczne cztery doby wraz z rodziną, co pogłębiło jeszcze bardziej smutek i żal z powodu utraty takiej perły, jaką były Malerzowice. Wyjechaliśmy by zając dogodne miejsce w czwartek dwudziestego trzeciego lipca. Najpierw ja sam by przygotować i przede wszystkim posprzątać upatrzoną miejscówkę na zbiorniku.  Którym przestało się interesować z resztą z wiadomych powodów koło tuż po przegranym przetargu.

Czytaj dalej…. →

Wyłowiłem się do bólu – leszczowe eldorado tyczka na Śródlesiu 2.

tyczka srodlesie 2 leszcz 4

Czasem nie potrzebujesz więcej czasu. Potrzebujesz dobrego dnia.

Urlop mijał błyskawicznie, tym bardziej że przyjaciel poprosił mnie o pomoc na budowie, więc kolejny tydzień spędziłem na pracy fizycznej. Miałem jednak potrzebę „wyłowienia się do bólu”. W ciszy i spokoju, z dala od wszystkich, potrzebowałem naładować baterie. W głowie zrobiłem szybki przegląd metod i planów wędkarskich na rok 2020 i postanowiłem udać się z tyczką nad niezwykle klimatyczny zbiornik zaprzyjaźnionego koła – Elektrownia Śródlesie 2. Ostatni wypad na tyczkę nauczył mnie pokory – mimo bogatego rybostanu, wyniki były skromne, a skrócony zestaw nie dawał przewagi.

Czytaj dalej…. →

Lato nad wodą z rodziną – krótkie wypady, ognisko i dzieci, które łowią lepiej niż dorośli.

lipcowe karpie i amury2020 6 1

Nie zawsze trzeba jechać na tydzień nad wodę – czasem kilka godzin wystarczy, żeby dzieci złapały bakcyla na całe życie.

Początek lipca był jednocześnie końcem naszych Bieszczadzkich eskapad. Jednak ponad połowa urlopu przede mną stawiała kilka ciekawych perspektyw, jeżeli chodzi o realizację wakacyjnych planów. Z racji różnych czynników nie mieliśmy możliwości skorzystania z kempingu i dłuższego wypoczynku nad wodą stawialiśmy jednak na krótkie rodzinne lub też ze znajomymi wypady nad wodę.

Czytaj dalej…. →

Bieszczady i Solina – rodzinny wyjazd, wędkarska frustracja i wielkie emocje.

solina 2020 1

„I wtedy w nas się zapala wieczny bieszczadzki ogień” – tym krótkim cytatem z utworu SDM „Bieszczadzkie Anioły” wypada rozpocząć ten wpis.

W końcu, w okolicach dwudziestego czerwca, udało się rodzinnie wyjechać na dwa tygodnie w Bieszczady i zrealizować marzenie, które towarzyszyło mi i małżonce od czasów młodości. Studia, praca, założenie rodziny i młody wiek dzieci nie pozwalały wcześniej na taką eskapadę.

Do pokonania mieliśmy ponad 500 kilometrów, a wcześniej – cały proces pakowania. Gdy tylko zamknęły się za nami drzwi domu, poczuliśmy prawdziwy bieszczadzki zew.

Czytaj dalej…. →

Weekend nad wodą z rodziną – karpie, ognisko i chwile, które zostają na zawsze.

karp czerwiec 2020 1

Czasem najlepsze zasiadki to nie te z największymi rybami, tylko te spędzone z rodziną nad wodą.

Po otrząśnięciu się z sandaczowego snu zmęczony powrotami na cztery godziny snu przez pięć dni. Postanowiłem powrócić do stacjonarnego łowienia dodatkowo jeszcze obligowany żądaniami rodziny, która domagała się wyjazdu na kemping. Na cel wyjazdu tradycyjnie wybraliśmy łowisko mojego koła z wielu przyczyn bardzo dogodne dla familii, która uczy się życia nomada pod kempingiem.

Czytaj dalej…. →

Start sezonu sandaczowego 2020 – Turawa, pierwsze łowienia z łodzią i gorączka sandacza.

sandacz turawa 2020 8 scaled

Długo oczekiwany start sezonu sandaczowego 2020 zbliżał się wielkimi krokami a ja ogarnięty gorączką połowu tego drapieżnika o niczym innym nie mogłem myśleć. W mojej głowie stale przewijały się miejscówki i taktyki które miały prowadzić do kontaktu z rybami. Pikanterii całej sprawie dodawał fakt że sezon 2020 startowałem z własną łodzią z silnikiem spalinowym co dawało mi pełną niezależność i swobodę w poruszaniu się po zbiorniku Turawa.

Czytaj dalej…. →

Ostatni majowy weekend – zmęczenie, rodzina i ucieczka nad wodę.

KARP AMUR MAJ 2020 38

Majowy weekend nad wodą z rodziną. Karpiowanie z przyczepy, emocje, pierwszy odjazd i pasja, która wciąga na dobre. Zobacz, jak wygląda prawdziwy rodzinny wypad na ryby.

Nadszedł weekend 23-24 maja w oczach mojej małżonki widziałem błysk i tęsknotę za wypadami na ryby całą rodziną tym bardziej, że weekend poprzedzający spędziliśmy na uroczystościach urodzinowych i nie było sposobności by spędzić go nad wodą pod kempingiem.  Dodatkowym bodźcem do wyjazdu nad wodę było to że kolejny weekend rozpoczynał sandaczową gorączkę i samolubnie chciałem poświęcić się temu nałogowi.

Czytaj dalej…. →

Majówka wędkarska z rodziną – kemping, feeder i łowienie karpia.

karp klen lescz 7

Majówka to nie tylko grill i tłumy – dla nas to czas, kiedy cała rodzina może łowić, odpoczywać i być razem nad wodą.

Po sukcesie majówkowego wypadu pod kemping moja rodzinka stale zadawała pytanie. Kiedy ponownie pojedziemy? Mając nieco wydłużony weekend majowy o zaległy urlop wypoczynkowy stwierdziłem że jedziemy już w piątek ósmego maja. Dzieci natychmiast rozpoczęły pakowanie dokładając stale rzeczy do bagażu tak że ich torby zajęły prawie cały hol w domu. Rozbawiony pozwoliłem im na kreatywność w tym temacie a na drugi dzień zapytałem się gdzie chcą to wszystko zapakować.

Czytaj dalej…. →

Rodzinna majówka nad wodą – karpiowanie, odpoczynek i wspólny czas.

FB IMG 1588326031161

Rodzinna majówka nad wodą to dla mnie coś więcej niż ryby – to czas, którego na co dzień zwyczajnie brakuje.

Majówkowy wypad rozpocząłem już dnia 30 kwietnia by ubiec innych wędkarzy i swobodnie rozbić się z kempingiem na upatrzonej wcześniej miejsówce. Przygotowania rozpocząłem już skoro świt  od obsługi kluczowej infrastruktury łowiska jaką jest toaleta. Porządne mycie i chlorowanie załatwiło problem z owadami i przykrym zapachem. W godzinach przedpołudniowych na łowisko wyholowałem moją przyczepę rozstawiłem przedsionek przy okazji wykorzystując uprzejmość kolegi Jacka który rzucał okiem na mój dobytek odbyłem jeszcze kilka kursów na łowisko by dostarczyć całe potrzebne akcesoria i żywność.

Czytaj dalej…. →

Pojechałem na ryby mimo wszystko – a moja żona złowiła karpia życia.

1 karp rodzina 26 kwiecien 3

Czasem trzeba podjąć jedną decyzję wbrew wszystkiemu – żeby przeżyć dzień, który zostaje na lata.

Niedziela 26 kwietnia zapowiadała się cudownie, bardzo chciałem by po niedawnym zniesieniu obostrzeń moja rodzina zaznała jak najwięcej kontaktu ze słońcem i naturą. Podjąłem więc twardą męską decyzję że jadę na ryby wraz z rodziną. Małżonka oczywiście miała co nieco wątpliwości karmiona medialną propagandą, była nie na zżarty przerażona sytuacją z epidemią. Ja jednak mocno postawiłem na swoim wypowiadając mocne słowa  „Ja jadę na ryby z Wami lub bez Was” Wyszedłem z domu i spakowawszy sprzęt, wyruszyłem na ulubione łowisko.

Czytaj dalej…. →