Powrót na ryby po lockdownie – test nowych wędzisk i piękne karpie w kwietniu.

karp kwiecień 37

Po miesiącach ograniczeń w końcu mogłem wrócić nad wodę i sprawdzić nowe wędziska w praktyce.

Dwudziestego kwietnia polscy wędkarze odetchnęli wyrwani z jarzma obostrzeń wprowadzonych przez polski rząd w ramach walki z pandemią Covid-19. I ja mimo wykazywania obywatelskiego nieposłuszeństwa i ignorowania głupich zakazów chciałem w końcu połowić bez oglądania się za siebie. Smaczku łowieniu miał dodawać fakt że w pokrowcu rubinową barwą lśniły dwa nowe wędziska mające zastąpić w zestawie ucieczkowym starsze wędziska karpiowe. Tak bardzo chciałem poczuć ich pracę w czasie holu jakiejś przyzwoitej ryby.

Czytaj dalej…. →

Karp w mrozie – zimowa zasiadka, dublet i jeden z najpiękniejszych karpi łowiska.

IMG 20200322 WA0002

Mróz, śnieg i wiatr – wszystko mówiło, żeby zostać w domu… a jednak to była jedna z najlepszych zasiadek.

Dzień dwudziesty drugi marca nie przypominał wiosny a w zasadzie pełnię zimy. Cztery stopnie na minusie wiatr oraz opady śniegu nie nastrajały do połowu ryb. Wstałem nieco po piątej rano i siorbiąc małą czarną, rozważałem zasadność mojej wizyty na łowisku. Gdzieś tam w ręce zaplątał mi się telefon z powiadomieniem od znajomego na grupie na którym prezentował on dość przyjemną rybę.

Czytaj dalej…. →

Pierwszy dzień wiosny nad wodą – zimno, karpie i prawdziwe wędkarskie realia.

IMAG0246

Pierwszy dzień wiosny bez wiosny. Zimno, deszcz, karpie i zarybienie łowiska. Zobacz, jak wygląda prawdziwe wędkowanie poza sezonowym komfortem.

W sobotę, dwudziestego pierwszego marca, przypadał pierwszy dzień wiosny, jednak pogoda wcale tego nie przypominała. Deszcz i zimne podmuchy wiatru nie zachęcały do spędzania czasu nad wodą. Ja jednak przezornie spakowałem do auta model do wywozu oraz ciężkie karpiowe gruntówki. Uzbrojony w taki zestaw udałem się na łowisko, gdzie ponownie, skoro świt, umówiłem się z wędkarzami na wniesienie opłat za licencję.

Czytaj dalej…. →

Po 24h służby nad wodą – szybkie łowienie, karp i wybór między pasją a rodziną.

IMAG0213

Ryby będą zawsze.…Ale moment, w którym ktoś na Ciebie czeka… nie wróci.

W piątek, dwudziestego marca, zdawałem służbę ochrony przejść granicznych naszej ojczyzny. Jak to zwykle bywa przy mojej wrodzonej rozmowności, ciężko było wyjść z pracy, więc dopiero gdzieś w okolicach godziny 12:00 postanowiłem, wracając do domu, zajrzeć na moje łowisko i sprawdzić, co wydarzyło się podczas mojej dwudziestoczterogodzinnej nieobecności.

Czytaj dalej…. →

Wędkowanie w marcu – karpie na method feeder mimo zimna i pandemii.

IMAG0162

Świat może wariować…ale to Ty decydujesz, gdzie wraca Twój spokój.

W sobotę czternastego marca postanowiłem chociaż odrobinę oderwać myśli od panoszącego się w Polsce koronawirusa. Zawitałem więc na puste tego dnia łowisko z myślą o połowieniu karpi na metodę i przy okazji umożliwienia wniesienia opłat kolegom wędkarzom. Uzbroiłem się więc w ciepłe napoje, butlę płynu do odkażania i skoro świt, o godzinie 7:00, rozkładałem sprzęt na ukochanym łowisku.

Czytaj dalej…. →

Karp na method feeder w marcu – szybka akcja mimo pandemii i zimnej wody.

karp 2

Koronapanika, szybki wypad i karp, który uratował dzień.

Polskę w swoje ręce chwyciła panika związana z panującym zagrożeniem koronawirusem. Poniedziałek, dnia dziewiątego marca, był dniem, gdy i ja wydałem dyspozycję, by małżonka wyruszyła na sklepy w poszukiwaniu cukru, ryżu, makaronu, mąki i papieru toaletowego.

Okazało się, że wbrew panującym w mediach społecznościowych pogłoskom udało jej się nabyć zlecone artykuły w pierwszej napotkanej Biedronce. Co nieco uspokojony, postanowiłem mimo wszystko nie ryzykować i wędkarzy chcących wykupić licencje na 2020 rok umówiłem nad łowiskiem.

Czytaj dalej…. →

Method feeder w marcu – szybkie karpie mimo presji i trudnego łowiska.

marzec karp metoda 15

Nie czekałem, aż ryby zaczną żerować… dałem im powód.

Nim się obejrzałem, nadszedł marzec. Miałem zamiar spędzić go ambitnie, gdyż ryby w wodzie wyczuły nadchodzącą wiosnę i nadszedł ten magiczny okres szalonych brań i rybiej obfitości.

Pierwszy marca niestety przyniósł mi tylko nerwy z powodu zaśmieconego łowiska i zniszczonej trawy, wypalonej pozostałościami grilla, okraszonej kilkoma stopionymi butelkami i masą kiepów. Wściekły wracałem do domu – niestety zaparowany obiektyw rozszczelnionej kamery uchronił sprawców tej sytuacji od odpowiedzialności. Ale nic ich nie ominie – spotkamy się kiedyś nad wodą. Charakterystyczny kemping i pojazdy pozwolą na identyfikację i „wymianę uprzejmości”.

Czytaj dalej…. →

Method feeder i klasyczny feeder w lutym – skuteczne łowienie karpi i białej ryby.

DSC 0110

Nie czekałem na odpowiednie warunki… dostosowałem się do nich.

Błyskawicznie, swoim zwyczajem, nadszedł weekend. W głowie od razu zaczęły kiełkować wędkarskie plany na jakiś mały wypadzik. Tradycyjnie w chłodnej porze przeżywałem wewnętrzną rozterkę – którą metodę wędkowania wybrać.

Siedziałem, rozmyślałem, aż zdałem sobie sprawę z tego, że przecież moje koło działa na czynie społecznym w sobotę 22.02.2020. Nie wypadało za bardzo chłopaków zostawiać samych sobie.

Czytaj dalej…. →

Tyczka zimą – jak łowić płocie w lutym mimo wiatru i trudnych warunków.

IMG 20200202 123827

Nie walczyłem z warunkami… wykorzystałem je.

Niedziela drugiego lutego nadeszła szybko, a poprzedzona czynem na rzecz mojego ulubionego łowiska zapowiadała się całkiem owocnie. Byłem nastawiony bardzo mocno na łowienie tyczką, jednak bardzo porywisty wiatr i obawa o nietani sprzęt znacznie zawęziły wybór łowiska do miejsca osłoniętego przed wiatrem.

Długość tyczki musiałem również ograniczyć do około ośmiu metrów, ale z uwagi na równe dno na łowisku nie miało to większego znaczenia. Ponownie musiałem się też mierzyć z niskim poziomem wody – głębokość łowiska oscylowała w okolicy 1,5 m.

Czytaj dalej…. →

Styczniowy feeder -15 zmarnowanych brań… i decyzja, która zrobiła wynik.

IMG 20200118 105833 2

Przestałem kombinować… i zrobiłem coś, co wydawało się błędem.

Tradycyjnie czas pędził z prędkością, którą moja percepcja była w stanie ledwo odnotować. Feederowe zimne ryby chodziły za mną stale i w pracy, gdzieś na obrzeżach świadomości, nieśmiało rodziły się plany, jakby tu skorzystać z możliwości, które daje zima.

Oczywiście życie musi rzucić kłody pod nogi i jedyny czas, który mogłem spędzić na rybach, miałem spędzić w pracy. Sobota 18 stycznia była więc raczej słaba.

Czytaj dalej…. →