Tyczka uczy pokory.

DSC 0633Jak wiecie szanowni  czytelnicy mojego bloga od niespełna trzech miesięcy stałem się posiadaczem tyczki i mimo braku czasu staram się pojawić nad wodą i potrenować nową dla mnie metodę łowienia.  Ostro kombinując udało mi się wygospodarować kilka chwil na mały wypad z tyczką w dniu szesnastego maja.  Chciałem się nałowić przed ćwiczeniem poligonowym i posiedzieć w ciszy nad wodą zwłaszcza że pogoda była wręcz wymarzona do tego by miło spędzić czas i potrenować łowienie zestawem skróconym. W tajemnicy przed małżonką spakowałem auto i po ogarnięciu porannych wizyt w urzędach w okolicy godziny jedenastej pojawiłem się nad wodą.  Czytaj dalej….

Czwarto majowy wypad z tyczką.

DSC 0595Długi weekend majowy udało mi się spędzić jak zakładałem z rodzinną. Z racji niepewnej pogody postanowiłem nie przedłużać  sobie weekendu i nie wykorzystywać dodatkowych dni wolnych. Przyznam się do kilku wyjazdów nocnych w terminach od drugiej w nocy do szóstej rano jednak bez większych efektów poza jednym ładnym karpikiem, którego z racji posiadania jedynie komórki nie udało mi się uwiecznić.  Mimo wszystko powrót do pracy wywołał u mnie jakiś taki szok że musiałem się wyciszyć nad wodą i zrelaksować się odrobinę. Wróciłem więc do domu i poprosiłem moją połowę o pozwolenie wyjazdu na ryby. Moja najdroższa spojrzała w moje oczy zmęczone i wyraziła zgodę. Czytaj dalej….

Pierwsza tura zawodów Gpx Koła Dąbrowa.

zaw6Nadszedł dzień trzydziestego kwietnia, dzień mojego startu w pierwszej turze zawodów grandprix koła Dąbrowa. Dla mnie był to szczególny dzień gdyż po raz pierwszy startowałem zarówno jako zawodnik ale i wespół organizator zawodów. Dodatkowo pikanterii mojemu startowi dodawał fakt że w ręku po raz trzeci trzymałem moje nowe wędzisko wyczynowe. Miałem wielkie nadzieje z metodą skróconego zestawu ale nadzieje nadziejami filmy wędkarskie filmami a brutalna rzeczywistość , rzeczywistością. Tak więc w zawodach wzięło udział jedenastu zawodników z czego trzech poławiało właśnie na tyczkę.  Czytaj dalej….

Pierwsze próby z tyczką.

DSC 0512Od dłuższego czasu zafascynowany wędkarstwem wyczynowym nosiłem się z zakupem wyczynowego wędziska do łowienia zestawem skróconym popularnie zarwanym tyczką. Tak się składa że jeżeli chodzi o sprzęt wędkarski to jego zorganizowanie przychodzi mi z wyjątkową łatwością. Jednak nie mając doświadczeń w wędkarstwie wyczynowym poszedłem za radą forumowiczów i szukałem używanej tyczki z wyższej półki. Powiem szczerze że ze względu na nierzetelność ludzi trzykrotne próby zakupienia czegoś używanego spaliły na panewce. Więc sfrustrowany kupiłem nowe wędzisko i jak narzazie decyzji tej nie żałuję. Czytaj dalej….

Ponownie zmasakrowany przez leszcze.

dsc_0234Gładko wszedłem w październik i coraz bardziej moje  wędkarskie serce się ściskało. Drzewa nieśmiało przybierały jesienną szatę a plucha i ochłodzenie zapowiadało jesień w pełni. Przejrzałem kalendarz na najbliższy czas i nie był łaskawy i wynikało jednoznacznie z niego że jedynym dniem który mogę poświecić na wędkowanie jest czwartek 6 października. Wypisałem więc wolny dzień w pracy i skrycie przemyciłem sprzęt do samochodu.  Trzy dni wcześniej kręcąc własne kulki z nadzieją na karpia na zbiorniku Śródlesie II.  Wiem że obiecywałem sobie że będę łowił na ziarna jednak leszcze na tym malowniczym zbiorniku są w tak licznej populacji że nie idzie się przez nie przebić.  Czytaj dalej….

Nowa odległośćiówka.

20140517 072905 kopiowanie

Maj jako jeden z najpiękniejszych miesięcy w roku wędkarsko był bardzo marny licząc wypad z drugiego na trzeciego maja na łowisko specjalne Ademac w Pruszkowie to przez  ponad piętnaście dni oczy moje nie oglądały wody a ręce nad nią żadnego kija nie trzymały. Załamanie pogody i nadmiar obowiązków w domu i pracy nie pozwalał na nawet godzinny wypad na ryby. A nowa wędka odległościowa która pieszczona przeze mnie przez tydzień i codziennie wyciągana z pokrowca  powodowała coraz większą  tęsknotę za rybami.

I w końcu przyszłą sobota 17 maja 2014r. wstałem o 4:30 wyjrzałem za okno i po rozpoznaniu pogody jako znośnej, prawie zupełny brak wiatru całe 7 stopni i delikatniutka mżawka, stwierdziłem że pora odbyć test nowej wędki.

Za cel obrałem łowisko sportowe ze względu baaardzo zaawansowanej ciąży małżonki i możliwości porodu w każdym momencie, oddalone o niecałe dwa kilometry od domu tak że mogłem w ciągu pięciu minut być w domu.  Po porannej kawie i śniadaniu nad wodą stawiłem się o godzinie 6:00 i przystąpiłem do rytuału moszczenia miejscówki  rozrabiania zanęty i konstruowaniu zestawu.

Czytaj dalej….